Wymień lub sprzedaj sprzęt fotograficzny
|
Złóż zapytanie o wniosek ratalny w Interfoto.eu

Fotografia bez aparatu.

Stoję opatulony kapturem. Wokół mnie silny wiatr podrywa warszawski pył i syf pozostały po kolejnym weekendzie hedonistycznych uciech, z których większość już pewnie odeszła w zapomnienie. Nagle w górę podrywa się ogromne stado gołębi, a pośród nich widzę jak ktoś prawie niezauważenie stara się przemknąć, niczym duch. Czarna sylwetka ubrana w długi płaszcz łapie się za kapelusz. Wokół tornado złożone z ptaków, pudełek po McDonaldzie, plastikowych siatek. „To jest właśnie fotografia” i odruchowo szukam ręką aparatu. Nie zrobię tego zdjęcia, bo akurat nie wziąłem sprzętu ze sobą. Teraz muszę pozwolić sobie o nim zapomnieć.

„Fotograf nie przestaje widzieć, nie przestaje kadrować, nie włącza się i nie wyłącza jak aparat. Jest fotografem przez cały czas.” Annie Leibovitz

Takie momenty pojawiają się znacznie częściej, niż mogłoby się wydawać. Na światłach, w tramwaju, w witrynach, w parku, gdy zachodzące słońce na basenie oświetla krople wody wyrzucone w powietrze, a te skrzą się milionem barw, niczym płynne złoto. To zawsze działa tak samo i zawsze przynosi tę samą emocję. Fascynację światem. Miłość do rzeczywistości. Chcesz to zatrzymać na zawsze, ale nie możesz. Musisz to puścić i pozwolić sobie iść dalej szukać kolejnych chwil takich jak ta i chwilę pozachwycać się światem.

„Fotografia jest dosłownie emanacją odniesienia. Od realnego ciała, które tam było, wychodzą promienie, które dosięgają mnie, który tu jestem.” Roland Barthes, Światło obrazu

Fotografia zawsze jest pewnego rodzaju dowodem. Śladem po tym co faktycznie się wydarzyło. W tym tkwi paradoks, że to najpierw w Nas – fotografujących musi coś się zadziać, by powstało zdjęcie. Musimy zauważyć, dostrzec, zareagować. Fotografia jako odbicie rzeczywistości ma coś wspólnego z lustrem, w którym dostrzec możemy tylko to co już było w nas wcześniej. Może właśnie dlatego tak mocno zapamiętujemy to czego nie udało nam się sfotografować. Choć było ważne to z jakiegoś względu umknęło i wraca do Nas. Może jako nauka na przyszłość? Może zaproszenie, by zajrzeć jeszcze bardziej w głąb siebie, by następnym razem być gotowym?

Im bardziej poszerzam swoją perspektywę, poznaje kolejne nowe rzeczy, zgłębiam spostrzeżenia, dociekam i pozostawiam otwartą głowę na nowe przestrzenie tym bardziej czuję, że wpływa to na to jaką fotografię tworzę później. Uczucie bycia jak gąbka, która wyciśnięta w momencie fotografii wyrzuca z siebie to wszystko czym nasiąknęła albo raczej tym wszystkim czym sobie pozwoliła nasiąknąć. Jednocześnie też coraz bardziej oswajam się z odpuszczeniem i z uczuciem, że nie wszystko i nie zawsze musi być przeze mnie sfotografowane.

„If I like a moment, I mean me, personally, I don’t like to have the distraction of the camera. I just want to stay in it.” Sean O’Connell – boheter filmu „Sekretne życie Waltera Mitty”

Czym więc w zasadzie jest fotografia, jeśli odrzeć ją z narzędzia w postaci aparatu? Czyż nie właśnie formą docenienia, fascynacji, zatrzymania się w tej rzeczywistości i zaoferowanie jej całego naszego zachwytu, radości i uważności? Po prostu niczym nieskrępowane bycie tu i teraz. W danym momencie, w danej chwili. Kolekcjonowanie chwil, w których po prostu jesteśmy. To jest właśnie fotografia.

Robert Karaś
Robert Karaś

Fotografia to dla mnie wyraz fascynacji światem i człowiekiem.
Prywatnie sięgam po aparat tylko, gdy czuję, że w tej narracji mogę powiedzieć coś co jest dla mnie ważne.
Ostatnio minimalizm, oszczędność, surowość i prostota kadrów.
Kocham średni-format zarówno ten prawdziwy, jak i ten cyfrowy.
Analogowa głowa z cyfrowym sprzętem.

Artykuły: 601

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *