Czy radioaktywny tlenek toru w soczewkach niektórych obiektywów manualnych ma wpływ na elektronikę aparatu bezlusterkowego na przykład na pojawienie się gorących pikseli? 

Co pewien czas klienci sklepu Interfoto.eu zadają pytania, które mogą nurtować więcej osób, dlatego będziemy je publikować i starać się udzielać na nie odpowiedzi. Ostatnio pojawiło się takie pytanie: Część starych obiektywów 50/55/57/58mm f1.2 ma radioaktywny tlenek toru w soczewkach; czy to ma wpływ na elektronikę bezlusterkowca np. na pojawienie się gorących pikseli?

Pisaliśmy o obiektywach, w których konstrukcji używano soczewek zawierających szkło z domieszką izotopów lub tlenków metali ziem rzadkich, takich jak tor czy lantan, tutaj: Czy stare radioaktywne obiektywy to mini Czernobyl w torbie fotograficznej? – Blog Interfoto.eu. Tam zajmowaliśmy się bardziej bezpieczeństwem użytkowników takich obiektywów i w konkluzji napisaliśmy, że “Izotopy są zatopione w szkle a sama obudowa obiektywu pochłania większość promieniowana i różne badania wykazały, że nawet rozbicie szkła z domieszkami metali ziem rzadkich czy pożar takiego obiektywu nie uwalnia promieniowania przekraczającego dopuszczalne wartości. Zatem można z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że normalne użytkowanie obiektywów nazywanych radioaktywnymi nie naraża fotografującego na niebezpieczeństwo.”

W każdym razie poza przypadkami ukruszenia czy rozbicia soczewek z torem czy lantanem i dostania się opiłków do wnętrza naszego organizmu – na przykład poprzez połknięcie – istnieje szereg bardziej niebezpiecznych czynności pod względem ekspozycji na szkodliwe pierwiastki niż obchodzenie się z obiektywami, w których konstrukcji użyto soczewek zawierających szkło z domieszką izotopów lub tlenków metali ziem rzadkich, jak choćby spacerowanie w pełnym słońcu, prześwietlenie klatki piersiowej, palenie papierosów czy spożywanie orzechów brazylijskich.

Tym razem zajmiemy się bezpieczeństwem elektroniki bezlusterkowców i ich matryc. O ile zazwyczaj uspokajamy, to w tym przypadku czynimy małe zastrzeżenie. Badania pokazują, że aparaty cyfrowe nie są całkowicie obojętne na promieniowanie z obiektywów, w których konstrukcji użyto soczewek zawierających szkło z domieszką izotopów lub tlenków metali ziem rzadkich.

Każda elektronika jest w jakimś stopniu podatna na uszkodzenie w wyniku promieniowania radioaktywnego. W przypadku cyfrowych aparatów fotograficznych może objawić się w postaci gorących pikseli. Przy okazji warto napisać o różnicy między martwymi, a gorącymi pikselami. Martwe piksele to czarne piksele, które pojawiają się na białym tle – to te, które producenci określają jako wadliwe. Są trwałe i nie można ich naprawić. Z drugiej strony gorące piksele mogą być tymczasowym problemem a na zdjęciu mają wygląd różnokolorowych, wyjątkowo jasnych punktów, i najczęściej pojawiają się wskutek przegrzania matrycy w aparacie. Gorące piksele na ogół nie świadczą o uszkodzeniu czy wadzie produkcyjnej aparatu, a raczej o niedoskonałości przetwornika obrazu.

Przeprowadzone badania oddziaływania obiektywów „radioaktywnych” na matryce aparatów cyfrowych pokazują, że takowe oddziaływanie jest możliwe. Testy polegające na dłuższym (trwającym około 2 minut) naświetlaniu matrycy światłem przechodzącym przez obiektyw z domieszkami izotopów i tlenków metali ziem rzadkich, spowodowały widoczne pobudzenie pikseli w uzyskanym obrazie. Przy następnej normalnej ekspozycji zwykłym obiektywem piksele wyraźnie wróciły do normy i w obrazie nie pojawiły się żadne utknięte piksele. Niemniej jednak zalecenie jest takie, aby nie trzymać „radioaktywnych” obiektywów na stałe zamocowanych na aparatach cyfrowych i po zrobieniu zdjęcia je zdejmować z aparatu.

 

Obrazek domyślny
Jarosław Brzeziński

Jarosław Brzeziński, ur. 1962 r., fotograf, malarz i tłumacz z tytułem magistra filologii angielskiej.
Blog pod adresem: https://towarzystwonieustraszonychsoczewek.blogspot.com/
W roku 2005 opublikował książkę “Canon EOS System”.
W latach 1998- 2009 odpowiedzialny w UKIE za tłumaczenia wszystkich dokumentów związanych z akcesją oraz członkostwem Polski w UE.
W latach 1996- 2011 redaktor i autor setek artykułów na temat sprzętu fotograficznego i fotografii dla czołowych miesięczników branżowych.
W latach 1987-1998 pracował jako nauczyciel angielskiego.
W latach 1994-1996 pracował jako freelancing copywriter dla Ogilvy & Mather.
Od 12 lat jest głównym ekspertem ds. tłumaczeń w Centrum Europejskim Natolin.
Od 25 lat pracuje jako zawodowy fotograf ślubny, reklamowy, reklamowy, eventowy, przemysłowy, korporacyjny oraz portrecista, zarówno w studio jak i w terenie.
Od 30 lat pracuje jako tłumacz polsko-angielski oraz angielsko-polski dla czołowych firm i organizacji.

Wpisów: 1574

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.