7Artisans 75 mm f/1.25: 25% jakości Leiki za 1/25 ceny

Nawet jeśli przeciętnemu użytkownikowi smartfona nazwa Leica niewiele mówi – no może poza tym, że napis “Leica” widnieje obok słowa “Huawei” z przodu telefonu – dla większości fotografów jest to symbol luksusu i obiekt marzeń znajdujący się zdecydowanie poza ich zasięgiem finansowym. Czy nie byłoby fajnie móc kupić Leikę w cenie nie-Leikowskiej? Pewnie tak, ale cuda na Ziemi zdarzają się rzadko. Aby zaspokoić potrzebę choćby złudzenia posiadania produktu luksusowego, na rynek trafiają obiektywy nawiązujące do Leikowskich produktów. Należą do nich niektóre obiektywy Cosiny oferowane pod marką Voigtlander, chociaż tam nie ma dosłownego naśladownictwa wzornictwa Leiki.  Natomiast pojawiają się czasem obiektywy chińskie, które stylistycznie przypominają Leikowskie oryginały w znacznym stopniu. Nawet budowa – przynajmniej na pierwszy rzut oka – wydaje się równie solidna, a kuszące są znacznie niższe ceny. Do oceny pozostaje przede wszystkim jakość optyczna – czy mimo niskiej ceny da się nimi robić zdjęcia o jakości przewyższającej te wykonane przez denko od butelki taniego wina?

Obiektyw z wyglądu przypomina oryginał, czyli optykę Leica 75 mm f/1,25 Noctilux-M ASPH.

Dane techniczne:

  • Konstrukcja: 7 soczewek w 6 grupach (schemat Sonnara)
  • Liczba listków przysłony: 12
  • Średnica mocowania filtrów: 62 mm
  • Wymiary: 73 x 70 mm
  • Waga: 603 g
  • Minimalna odległość ustawiania ostrości: 0,8 m
  • Mocowanie: Leica-M

Budowa

Obiektyw robi bardzo solidne wrażenie, pierścień ostrości obraca się płynnie a przy tym z dostatecznym oporem, a oznaczenia są wygrawerowane i wypełnione farbą. Pierścień przysłon ma zaskoki na pełnych wartościach, co może nie jest idealne do filmowania, ale pozwala zmienić wartość przysłony do pożądanego położenia bez patrzenia na obiektyw, poprzez zwykłe „liczenie” kolejnych zaskoków. Metalowy kapturek przedni jest równie solidny, co sam obiektyw, natomiast – niestety – ani w komplecie ani jako opcję firma nie oferuje osłony przeciwsłonecznej, co jest niefortunne zważywszy na to, że wypukła przednia soczewka zbiera sporo zaświetleń. Na czas testu nakręciłem na obiektyw metalową osłoną o średnicy gwintu 62 mm. Jak na tak jasny obiektyw portretowy, produkt firmy 7Artisans jest dość mały, ale waga jest znaczna ze względu na użycie metalu i szkła w konstrukcji.

Dystorsja

Obiektyw ma bardzo niewielką dystorsję beczkowatą – w istocie zbyt małą, aby się nią przejmować, zwłaszcza w typowych zastosowaniach optyki o takich parametrach, czyli portrecie, reportażu czy zdjęciach przyrodniczych.

Winietowanie

Przysłona f/1,25

Winietowanie jest całkiem nieźle skorygowane jak na tak jasną optykę, i chociaż widoczne, ponownie nie przeszkadza w typowych zastosowaniach obiektywu, szczególnie, że korekcja jest dość interesująco rozwiązana – ogromna większość kadru ma dość wyrównaną ekspozycję nawet przy pełnym otworze przysłony, a ściemnienie pojawia się na samych skrajnych brzegach kadru. W portrecie winieta pozwala skupić uwagę na środku kadru. Jeśli ktoś potrzebuje wyrównanej ekspozycji całego kadru, zalecane jest przymknięcie obiektywu do f/8.

Przysłona f/4

Żaświetlenia

Odradzam fotografowanie obiektywem bez osłony przeciwsłonecznej. Firma powinna zacząć dołączać do obiektywu ten prosty wynalazek, zwłaszcza, że metalowe osłony o średnicy mocowania 62 mm są powszechnie dostępne i dość tanie. Bez osłony fotografowanie z tylnym źródłem światła tuż poza krawędzią kadru gwarantuje powstanie zaświetleń czyniących główny obiekt zdjęcia praktycznie nieczytelnym. Nawet z osłoną robienie zdjęć prosto w światło powoduje przeróżne artefakty i flarę, która znika po przymknięciu o 3-4 stopnie przysłony. W każdym razie to jeden z najsłabszych aspektów pracy obiektywu.

Boke

Estetyka nieostrości to z kolei mocna strona produktu firmy 7Artisans. To, że obiektyw o ogniskowej 75 mm i jasności f/1,25 rozmywa tło przy pełnym otworze przysłony, szczególnie przy portrecie i zdjęciach z bliska to oczywistość, natomiast czy robi to „ładnie” już tak oczywiste nie jest. Konstrutorzy się spisali pod tym względem naprawdę nieźle; otrzymujemy płynne rozostrzenie obszarów pozbawionych wyraźnej struktury, a także ładnie rozmyte punkty światła. Dzięki 12-listkowej przysłonie i odpowiedniemu wycięciu lamelek, przy dużych otworach (f/1,25-f/2,8) przysłony punkty światła są oddane jako okręgi. Mniej więcej od wartości f/4 kształt przysłony staje się wielokątny. Boke jest najlepsze przy zdjęciach z bliska a odrobinę gorsze przy dalszych odległościach fotografowania.

Aberracja chromatyczna

Przysłona f/1,25

Poprzeczna aberracja chromatyczna jest prawie niezauważalna I łatwo się jej pozbyć w obróbce, natomiast podłużna jest dość widoczna przy dużych otworach przysłony w postaci zielonych obwódek wokół punktów światła za płaszczyzną ostrości i fioletowych przed nią. Przymknięcie do f/4 prawie całkowicie ją eliminuje. Jak na obiektyw o tak dużej jasności jest to normalne zachowanie.

Przyslona f/4

Ostrość i kontrast

Zanim przejdziemy do analizy, należy podkreślić, że z powodu użycia w konstrukcji schematu Sonnara obiektyw charakteryzuje znaczne przesunięcie płaszczyzny ostrości przy przymykaniu przysłony. A to oznacza, że nie obowiązuje oczywista dla wielu osób zasada, że ustawiamy ostrość raz i możemy potem przymykać przysłonę. Tu po każdej zmianie otworu przysłony musimy ostrzyć od nowa. Oczywiście problem jest znacznie bardziej rozpowszechniony niż większość fotografujących sobie wyobraża, ale w obiektywach z autofokusem nie zauważamy go specjalnie, bo po zmianie przysłony naciskamy spust migawki powodując, że system samoczynnego ustawiania ostrości koryguje za nas powstałe przesunięcie płaszczyzny ostrości. Tu mamy do czynienia z obiektywem manualnym, zatem bez naszego udziału korekta ustawienia ostrości nie nastąpi.

Obiektyw zachowuje się nieco inaczej przy zdjęciach z bliska a inaczej przy większych odległościach fotografowania. W przeciwieństwie do tego, co działo się w przypadku boke, jakość przy dużych otworach przysłony nieco spada przy zdjęciach z bliska. W nieskończoności ostrość jest niezła już przy pełnym otworze przysłony w środku obrazu, a i brzegi nie odstają za bardzo, za to widoczna jest aberracja sferyczna i fioletowe obwódki wokół krawędzi obiektów, które znikają po przymknięciu do f/2,8. Przy tym otworze przysłony również ostrość wyrównuje się na całej powierzchni kadru. Kontrast jest przeciętny przy dużych otworach przysłony a i przymknięcie nie zbliża go do poziomu najlepszych obiektywów portretowych. Również ostrość nie jest na poziomie Leikowskiego oryginału, natomiast krzywizna pola jest dość dobrze skorygowana. Przy zdjęciach z bliska – mówimy o odległościach pozwalających wykonać obiektywem portret i mniejszych – aberracja sferyczna jest jeszcze większa i trudniej jest uzyskać idealną ostrość przy pełnym otworze przysłony. Spadek ostrości przy fotografowaniu z bliska można przypisać brakowi soczewki szybującej i soczewek asferycznych, które dokonywałyby odpowiednich korekt. Przymknięcie do f/2 znacznie poprawia sytuację, a przy przysłonie f/4 jakość jest już naprawdę dobra.

Wnioski

Co zatem mogę stwierdzić próbując zebrać razem wyniki tego testu? Z jednej strony dostajemy bardzo dobrze i solidnie zbudowany obiektyw w dobrej cenie, przy tym dość mały jak na swoje parametry, z ładnym boke i minimalną dystorsją. Waga jest średnia, a winietowanie przyzwoicie skorygowane. Z drugiej strony, na niekorzyść produktu firmy 7Artisans przemawia kiepska ostrość przy pełnym otworze przysłony i fotografowaniu z bliska, ogromna podatność na żaświetlenia, poważna podłużna aberracja chromatyczna i konieczność przeostrzania przy przymykaniu przysłony. Jedno jest pewne: to nie jest jakość obiektywu Leiki, którego wygląd chińska optyka imituje. Ale nie jest źle, a dzięki wysokiej jasności i świetnemu boke zdjęcia z obiektywu mają charakter nieosiągalny dla obiektywów technicznie od niego lepszych. Nie jest to obiektyw dla nowicjuszy, bo trzeba rozumieć jego właściwości, wady i “dziwactwa”, aby potrafić go właściwie użyć dla własnej korzyści. Zatem moja teza zawarta w tytule testu: 25 procent jakości Leiki za 1/25 ceny jest co prawda uproszczeniem, które ma ładnie brzmieć, ale też oddaje moje odczucia wobec obiektywu firmy 7Artisans. Jest technicznie gorszy nie tylko od optyki Leica 75 mm f/1,25 Noctilux-M ASPH ale i od kilku innych, nieco ciemniejszych obiektywów portretowych. Jednak obrazek generowany przez chiński produkt jest unikatowy. Przy swojej cenie 7Artisans 75 mm f/1,25 nie ma konkurencji. I dlatego powtarzając jak mantrę ostrzeżenie caveat emptor, twierdzę, że w umiejętnych rękach jest zdecydowanie wart wydanych pieniędzy.

Post scriptum: Test  pisałem z myślą o osobach używających obiektywów w mocowaniu Leica M na bezlusterkowcach pełnoklatkowych Sony przez zwykłe mechaniczne adaptery. Sam testowałem 7Artisans 75 mm f/1,25 na Sony a7R II poprzez adapter Techart LM-EA7 z silnikiem, dający bardzo przyzwoicie pracujący i precyzyjny autotokus i dlatego konstrukcja Sonnara nie przysporzyła mi żadnych specjalnych problemów: pozwalałem, aby adapter dokonywał korekt za mnie przy zmianie przysłony. Nawiasem mówiąc, w instrukcji obiektywu firma 7Artisans sama zaleca korzystanie właśnie z tego adaptera firmy Techart.

Galeria zdjęć wykonanych obiektywem 7Artisans 75 mm f/1,25 zamocowanym na aparacie Sony a7R II poprzez adapter Techart LM-EA7:

Selfie_jarek_brzezinski

Jarosław Brzeziński

Jarosław Brzeziński, ur. 1962 r., fotograf, malarz i tłumacz z tytułem magistra filologii angielskiej.
Blog pod adresem: https://towarzystwonieustraszonychsoczewek.blogspot.com/
W roku 2005 opublikował książkę “Canon EOS System”.
W latach 1998- 2009 odpowiedzialny w UKIE za tłumaczenia wszystkich dokumentów związanych z akcesją oraz członkostwem Polski w UE.
W latach 1996- 2011 redaktor i autor setek artykułów na temat sprzętu fotograficznego i fotografii dla czołowych miesięczników branżowych.
W latach 1987-1998 pracował jako nauczyciel angielskiego.
W latach 1994-1996 pracował jako freelancing copywriter dla Ogilvy & Mather.
Od 12 lat jest głównym ekspertem ds. tłumaczeń w Centrum Europejskim Natolin.
Od 25 lat pracuje jako zawodowy fotograf ślubny, reklamowy, reklamowy, eventowy, przemysłowy, korporacyjny oraz portrecista, zarówno w studio jak i w terenie.
Od 30 lat pracuje jako tłumacz polsko-angielski oraz angielsko-polski dla czołowych firm i organizacji.

Obrazek domyślny
Jarosław Brzeziński

Jarosław Brzeziński, ur. 1962 r., fotograf, malarz i tłumacz z tytułem magistra filologii angielskiej.
Blog pod adresem: https://towarzystwonieustraszonychsoczewek.blogspot.com/
W roku 2005 opublikował książkę “Canon EOS System”.
W latach 1998- 2009 odpowiedzialny w UKIE za tłumaczenia wszystkich dokumentów związanych z akcesją oraz członkostwem Polski w UE.
W latach 1996- 2011 redaktor i autor setek artykułów na temat sprzętu fotograficznego i fotografii dla czołowych miesięczników branżowych.
W latach 1987-1998 pracował jako nauczyciel angielskiego.
W latach 1994-1996 pracował jako freelancing copywriter dla Ogilvy & Mather.
Od 12 lat jest głównym ekspertem ds. tłumaczeń w Centrum Europejskim Natolin.
Od 25 lat pracuje jako zawodowy fotograf ślubny, reklamowy, reklamowy, eventowy, przemysłowy, korporacyjny oraz portrecista, zarówno w studio jak i w terenie.
Od 30 lat pracuje jako tłumacz polsko-angielski oraz angielsko-polski dla czołowych firm i organizacji.

Wpisów: 1564

Jeden komentarz

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.