W poszukiwaniu Świętego Graala dla pełnoklatkowych bezlusterkowców: Voigtländer Nokton 35 mm f/1,2 Aspherical II

Ewolucja pełnoklatkowych bezlusterkowców nabrała tempa wraz z mającą miejsce kilka dni temu premierą systemu Nikon Z, który dołączył do samotnego do niedawna systemu Sony FE. Aparaty, ich matryce i możliwości są ważne, ale bez dobrych szkieł niewiele mogą zdziałać. Narastającym problemem dla mnie jest to, że obiektywy systemowe do bezlusterkowców – szczególnie te bardzo jasne  – są w większości równie duże i ciężkie, co optyka do lustrzanek. To niweluje w znacznej mierze jedną z obiecywanych zalet bezlusterkowców, czyli możliwość projektowania mniejszego i lżejszego sprzętu. Dlatego nieustannie poszukuję adaptowanych jasnych, a przy tym kompaktowych obiektywów. Taki potencjał kryje się w optyce dalmierzowej, zaprojektowanej od razu z myślą o aparatach pozbawionych komory lustra. Dzisiaj przyjrzymy się produkowanemu przez japońską Cosinę obiektywowi Voigtländer Nokton 35 mm f/1,2 Aspherical w wersji II.

Cosina produkowała pierwszą wersję do roku 2010 a w 2011 pojawiła się wersja druga. Oficjalnie podano, że zmianę wymusił brak dostępności umieszczanych w obiektywie soczewek asferycznych i konieczność znalezienia nowego źródła takich soczewek oraz zbyt wysokie koszty produkcji starej wersji; przy okazji przeprojektowano nieco konstrukcję obudowy i zmniejszono jej gabaryty, a także skrócono minimalną odległość ustawiania ostrości z 0,7 do 0,5 metra. To zaleta na bezlusterkowcach, natomiast trzeba pamiętać, że na dalmierzowej Leice dalmierz sprzęga się tylko do 0,7 metra. Obiektyw zbudowany jest z 10 soczewek w 7 grupach, w tym dwóch asferycznych oraz soczewek ze szkła o wysokim indeksie refrakcji; 12-listkowa przysłona pracuje w zakresie f/1,2-f/22; gwint mocowania filtra ma średnicę 52 mm; obiektyw ma wymiary 60,8 mm x 62 mm i waży 470 gramów.Obiektyw jest znakomicie skonstruowany z metalu i szkła, pierścień ręcznego ustawiania ostrości (a tylko takim obiektyw dysponuje) jest szeroki, bardzo wygodny i pracuje niezwykłe płynnie i precyzyjnie. Równie wygodna jest zmiana przysłony pierścieniem umieszczonym z przodu tubusu. Tu warto wspomnieć, że przysłona jest dwunastolistkowa i daje prawie idealnie koliste oddanie nieostrych punktów światła w szerokim zakresie wartości przysłony.

Obiektyw rewelacyjnie leży na Sony A7R II, z którym był tutaj testowany. Dodatkowo zastosowanie adaptera Voigtländer VM-E Close Focus Adapter poprawia minimalną odległość ustawiania ostrości dzięki 4-milimetrowemu wysuwowi. Nie jest to prawdziwe makro, ale pozwala znacznie zbliżyć się do fotografowanych obiektów. Pod względem ergonomii i jakości budowy Sony A7R II i Voigtländer Nokton 35 mm f/1,2 Aspherical II to mariaż idealny.Przy okazji warto przyjrzeć się porównaniu wielkości testowanego tutaj obiektywu Cosiny z optyką do lustrzanek. Żeby nie posuwać się do nieuczciwego porównania, nie użyłem obiektywu z autofokusem, który musi pomieścić w tubusie silnik i elektronikę, lecz wyciągnąłem  z szuflady stary manualny obiektyw Nikona – Nikkor 35 mm f.1,4 AiS. Na zdjęciu widać obydwa obiektywy ze stosownymi adapterami do Sony E. Różnica gabarytów jest widoczna chociaż nie ogromna, ale należy pamiętać, że Voigtländer jest nieco jaśniejszy od Nikkora. W istocie Voigtländer Nokton 35 mm f/1,2 Aspherical to w chwili obecnej najjaśniejsza “trzydziestkapiątka” do aparatów pełnoklatkowych.Na razie uzbierało się sporo pozytywów, zarówno z pierwszych, jak i drugich wrażeń z operowania obiektywem Voigtländer Nokton 35 mm f/1,2 Aspherical II na Sony A7R II. Poza znakomitą jakością konstrukcji obiektywu, na przyjemność pracy powyższą kombinacją składa się na pewno sam adapter, który nie ma najmniejszych luzów i daje wrażenie jakby aparat i obiektyw stanowiły jedną całość. System focus peaking w Sony czyni ręczne ustawianie ostrości niezwykle łatwym. I od razu widać niezłą jakość obiektywu nawet przy pełnym otworze przysłony. Optyka charakteryzująca się dużą ilością was optycznych sprawia, że przy dużych otworach przysłony nic nie wydaje się ostre. A tu nawet przy f/1,2 dość wyraźnie widać wyostrzanie się obrazu przy ruchu pierścienia ustawiania ostrości.

Przy pełnym otworze przysłony ostrość  w środku obrazu jest niezła, chociaż nie rewelacyjna, ale na pewno wystarczająca do większości zastosowań takich, jak na przykład fotografia portretowa, tym bardziej, że na zdjęciach z bliska uzyskujemy przy f/1,2 ładne rozmycie tła. Nawet spore winietowanie na pełnym otworze przysłony nie jest przeszkodą przy portretach. Ostrość staje się bardzo dobra przy f/4 i znakomita przy f/5,6. Jednak jeśli ktoś zamierza pracować wyłącznie przy przysłonach w okolicach f/5,6, można znaleźć ciemniejsze, a tym samym mniejsze i lżejsze “trzydziestki piątki”, które się do tego celu lepiej nadają. Zakup obiektywu Voigtländer Nokton 35 mm f/1,2 Apsherical ma największy sens, jeśli pracujemy w okolicach przysłony f/1,2.

Kontrast jest dość niski przy pełnym otworze przysłony, ale szybko poprawia się nawet po niewielkim przymknięciu obiektywu. To samo dotyczy winietowania, które już przy f/1,4 staje się niewielkie. Obiektyw ma dobre cechy starszej optyki, z dość miękkim rysunkiem i płynnymi przejściami tonalnymi. Należy też pochwalić boke przy pełnym otworze przysłony. Natomiast aberracja chromatyczna jest dość widoczna i nie znika szybko po przymknięciu, ale dotyczy wyłącznie scenariuszy, w których występuje dużo jasnych punktów światła na ciemnym tle.

Podsumowując, Voigtländer Nokton 35 mm f/1,2 Apsherical II to unikatowy obiektyw: najjaśniejsza optyka pełnoklatkowa o ogniskowej 35 mm, której można używać na aparatach z bagnetem Leica M oraz poprzez adaptery na bezlusterkowcach, a przy tym dość mała, zwarta i lekka mimo fantastycznej konstrukcji z metalu i szkła. Nie, nie jest to najostrzejszy obiektyw o tej ogniskowej przy pełnym otworze przysłony, Ale połączenie dość dobrej ostrości, niezbyt wysokiego kontrastu, niewielkiego winietowania, płynnych przejść tonalnych i ładnego boke sprawia, że Voigtländer daje ładny obrazek już przy f/1,2 i sprawia, że obiektyw świetnie się sprawdza w fotografii portretowej, ślubnej czy reportażu. Z adapterem Voigtländer VM-E Close Focus Adapter staje się znakomitym narzędziem do fotografowania roślin. Z Sony A7R II tworzy bardzo dobrą parę, i ma wzorową ergonomię. Można polecić obiektyw Voigtländer Nokton 35 mm f/1,2 Aspherical II osobom poszukującym fajnej “trzydziestkipiątki”. Natomiast maniacy maksymalnej ostrości i kontrastu, pracujący obiektywami przy mniejszych otworach przysłony, powinni szukać swojego docelowego obiektywu gdzie indziej.

Tekst i zdjęcia: Jarosław Brzeziński

Obrazek domyślny
Jarosław Brzeziński

Jarosław Brzeziński, ur. 1962 r., fotograf, malarz i tłumacz z tytułem magistra filologii angielskiej.
Blog pod adresem: https://towarzystwonieustraszonychsoczewek.blogspot.com/
W roku 2005 opublikował książkę “Canon EOS System”.
W latach 1998- 2009 odpowiedzialny w UKIE za tłumaczenia wszystkich dokumentów związanych z akcesją oraz członkostwem Polski w UE.
W latach 1996- 2011 redaktor i autor setek artykułów na temat sprzętu fotograficznego i fotografii dla czołowych miesięczników branżowych.
W latach 1987-1998 pracował jako nauczyciel angielskiego.
W latach 1994-1996 pracował jako freelancing copywriter dla Ogilvy & Mather.
Od 12 lat jest głównym ekspertem ds. tłumaczeń w Centrum Europejskim Natolin.
Od 25 lat pracuje jako zawodowy fotograf ślubny, reklamowy, reklamowy, eventowy, przemysłowy, korporacyjny oraz portrecista, zarówno w studio jak i w terenie.
Od 30 lat pracuje jako tłumacz polsko-angielski oraz angielsko-polski dla czołowych firm i organizacji.

Wpisów: 1566

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.