Kwiecień widziany z dystansu, czyli Nikon D850 i AF-S Nikkor 300 mm F2.8G ED VR II z TC-20E III

Są takie momenty w roku, kiedy fotografowanie staje się impulsem, ponieważ świat zewnętrzny zaczyna do nas coraz głośniej przemawiać. Kwiecień jest właśnie takim czasem, bo jak pisał Geoffrey Chaucer w prologu do Opowieści kanterberyjskich:
Whan that Aprille with his shoures soote,
The droghte of March hath perced to the roote,
And bathed every veyne in swich licóur
Of which vertú engendred is the flour;
Whan Zephirus eek with his swete breeth
Inspired hath in every holt and heeth
The tendre croppes, and the yonge sonne
Hath in the Ram his halfe cours y-ronne,
And smale foweles maken melodye,
That slepen al the nyght with open ye,
So priketh hem Natúre in hir corages…*

I mimo, że od śmierci Chaucera mija 626 lat, ten tekst nadal jest czymś więcej niż tylko literacką metaforą. To w jakimś sensie dokładny opis tego, co widzimy w wizjerze. Psy nagle mają więcej energii, drzewa owocowe eksplodują kwiatem, powietrze wibruje od pszczół i bąków, a ptaki zaczynają swoje rytuały godowe. Natura przyspiesza. A my próbujemy nadążyć. Tym razem robię to z dystansu. I to całkiem dosłownie, bo na ramieniu mam Nikona D850, na nim obiektyw AF-S Nikkor 300mm f/2.8G ED VR II, a do tego Nikon TC-20E III. Zestaw, który 300 mm zamienia w 600 mm. To już nie jest sprzęt na spacer lecz instrument do prowadzenia obserwacji.

Ten zestaw daje dystans fizyczny, ale jednocześnie skraca dystans emocjonalny. Możesz stanąć kilka metrów dalej od drzewa pełnego kwiatów i nadal widzieć, jak pojedyncza pszczoła siada na płatku. Możesz nie płoszyć ptaka i jednocześnie uchwycić moment, w którym wydaje trele skrzydła. To fotografia bez ingerencji. Bez wchodzenia w kadr.

A jak to wygląda technicznie? Nie ma o czym dyskutować. To jest sprzęt, który zdejmuje z ciebie odpowiedzialność za jakość obrazu. Autofocus jest pewny, szybki, przewidywalny. Ostrość trafia tam, gdzie powinna. Aberracje chromatyczne? Marginalne. Kontrast i separacja planów: dokładnie takie, jakich oczekujesz od szkła tej klasy. Z telekonwerterem tracisz trochę światła, to fakt. F2.8 zamienia się w F5.6. Ale zyskujesz zasięg, który w kontekście fotografii przyrody jest bezcenny. A Nikon D850 spokojnie radzi sobie z wyższymi czułościami, więc ten kompromis jest w praktyce akceptowalny.

Nie oszukujmy się jednak, jest jeden realny problem: waga. To nie jest zestaw, który wrzucasz do torby, bo może coś się wydarzy. To jest decyzja. Kilka kilogramów sprzętu, który czujesz w rękach po godzinie, a po trzech zaczynasz negocjować z własnym kręgosłupem. Świadomie zrezygnowałem z monopodu i statywu. Chciałem maksymalnej mobilności. Swobody ruchu. Możliwości szybkiej reakcji. I coś za coś: dostajesz wolność, ale płacisz stabilnością i zmęczeniem. To jest moment, w którym sprzęt przestaje być neutralny. Zaczyna wpływać na sposób fotografowania. Na to, gdzie staniesz. Jak długo wytrzymasz. Czy zrobisz jeszcze jedno ujęcie, czy odpuścisz.

I tu dochodzimy do sedna. To zestaw klasyczny. Sprawdzony. Przewidywalny. I właśnie dlatego bezlitosny. Bo kiedy wszystko działa tak, jak powinno, czyli kiedy autofocus trafia, kiedy optyka daje czysty obraz, kiedy matryca rejestruje każdy detal, zostajesz tylko ty i twoje decyzje. Nie ma gdzie się schować. Nie ma wymówki w stylu: sprzęt nie dowiózł. Jeśli zdjęcie jest słabe, to ty jesteś słaby w tym momencie. Brzmi brutalnie? Może. Ale też uczciwie.

Fotografia przyrody w kwietniu nie polega na tym, żeby być bliżej. Czasem polega na tym, żeby być dalej i widzieć więcej. Zrozumieć rytm. Poczekać. Nie ingerować. Ten zestaw dokładnie to umożliwia. Ale ostrzegam: jeśli myślicie o takim setupie, musicie wiedzieć, w co wchodzicie. To nie jest zabawka. To narzędzie, które wymaga od was więcej, niż daje na starcie.
Caveat emptor.

Sprzęt omawiany w tekście znajdziesz w sklepie InterFoto.eu:
AF-S Nikkor 300mm F2.8G ED VR II
*„Gdy kwiecień słodkimi swymi deszczami
Marcową suszę przeniknął aż do korzeni
I każdą żyłę napoił takim sokiem,
Z którego mocą rodzi się kwiat;
Gdy Zefir także swym łagodnym tchnieniem
Natchnął w każdym lesie i na każdej równinie
Delikatne pędy, a młode słońce
W znaku Barana już pół drogi przebyło,
I małe ptaki śpiewają melodie,
Co nocą śpią z otwartym okiem —
Tak Natura pobudza je w ich sercach…”
Tłumaczenie: Halina Pręczkowska






















