Wymień lub sprzedaj sprzęt fotograficzny
|
Złóż zapytanie o wniosek ratalny w Interfoto.eu

Sigma FP-L – mały masochista, a może coś więcej?

Są aparaty, o których pisanie przychodzi mi łatwo i słowa cisnął się na usta same, a wyrazy, których używam do opisania odczuć i emocji związanych z korzystaniem ze sprzętu naturalnie wskakują na swoje miejsce. Tym razem jednak za sprawą czarnej kostki wypełnionej elektroniką w mojej głowie pojawiło się więcej pytań, a słowa które lawirują w głowię nie przystają do tego, by używać ich w przestrzeni publicznej. Sigma FP-L to narzędzie, które dla wielu zawsze pozostanie ciekawostką, dla innych objawieniem, a dla mnie? Dla mnie to po prostu aparat, który daje iście masochistyczne doświadczenia,

Sigma FP-L i obiektywu TTArtisan AF 40mm F2 ED ASPH

W owym czasie, gdy wyszedł na rynek to aparat Sigma FP-L mógł pochwalić się najbardziej gęstą, pełno klatkową matrycą, zamkniętą w najmniejszej obudowie. 61 Mpx to całkiem sporo jak na takiego malucha i moim zdaniem górna granica smaku w przypadku pełno klatkowych sensorów. Niestety koszty konstrukcyjne takiego małego aparatu to brak migawki mechanicznej, co fotograficznie obliguje nas do korzystania z migawki elektronicznej, a konsekwencje jej użycia – szczególnie przy tak gęstej matrycy są oczywiste i niestety fotografowanie poruszających się obiektów nie jest czymś w czym ten sprzęt będzie brylował, ale oczywiście nie do tego Sigma FP-L została stworzona.

Generalnie to efekty czysto fotograficzne z budżetowym obiektywem TTArtisan AF 40mm F2 ED ASPH są całkowicie satysfakcjonujące, ale droga, którą należy przejść do ich uzyskania niekoniecznie będzie dla każdego, bo jest wyboista i niekoniecznie przyjemna. Aparat ma duży ekran, za pomocą, którego można bez problemu skomponować kadr, a AF jest znośny, choć pod słońce trochę kapryśny, ale nie jest tak, że nie da się go używać. Oferowany obrazek jest bardzo atrakcyjny kolorystycznie i naprawdę można powiedzieć, że po stronie aparatu wszystko jest tip top.

Niestety taki styl fotografowania w moim mniemaniu jest nieco karkołomny i na dłuższą metę męczący. Oczywiście inżynierzy z Japonii przewidzieli możliwość podłączenia opcjonalnego zewnętrznego wizjera, ale wtedy tracimy mobilność tego zestawu i staje się on nieco mniej przyjemny w kwestii noszenia, ale bardziej przyjazny w materii praktycznego użytkowania. Coś za coś. Naturalna kolej rzeczy w fotografii i poświęcenia, które należy akceptować.

Galeria zdjęć przykładowych 2000px wykonana za pomocą aparatu Sigma FP-L i obiektywu TTArtisan AF 40mm F2 ED ASPH

Pliki 1:1 wykonane za pomocą aparatu Sigma FP-L i obiektywu TTArtisan AF 40mm F2 ED ASPH

Podsumowanie

Sigma FP-L to dla mnie przedstawiciel gatunku, który u mnie nigdy nie będzie miał racji bytu czysto fotograficznie, bo mimo, że jest mały, sprytny i oferuje całkiem kozacką jakość to nie jest sprzętem, który miło trzyma mi się w dłoni i który tworzy iluzję niezawodnego. Jest wręcz przeciwnie. Mam czarną kostkę za pomocą, której mogę wyczarować całkiem dobre zdjęcia, co mnie wybitnie cieszy, ale ich wyczarowanie jest obarczone kosztem braku wygody oraz małą powtarzalnością. Dla jednych będzie to do przełknięcia, ale nie dla mnie.

Aparat Sigma FP-L jest dostępna w InterFoto.eu

Obiektyw TTArtisan AF 40mm F2 ED ASPH jest dostępna w InterFoto.eu

Robert Karaś
Robert Karaś

Fotografia to dla mnie wyraz fascynacji światem i człowiekiem.
Prywatnie sięgam po aparat tylko, gdy czuję, że w tej narracji mogę powiedzieć coś co jest dla mnie ważne.
Ostatnio minimalizm, oszczędność, surowość i prostota kadrów.
Kocham średni-format zarówno ten prawdziwy, jak i ten cyfrowy.
Analogowa głowa z cyfrowym sprzętem.

Artykuły: 618

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *