Noworoczne postanowienia fotografa: mniej GAS, więcej ludzi

Nowy rok w fotografii zawsze zaczyna się podobnie. Cisza po sylwestrze, zimne światło za oknem i to znajome uczucie, że coś trzeba zmienić. Najczęściej zmieniamy… sprzęt. Albo przynajmniej intensywnie o nim myślimy. Przeglądamy nowości, porównujemy wykresy, czytamy testy i wmawiamy sobie, że to właśnie ten jeden aparat albo to jedno szkło otworzy przed nami nowy rozdział twórczości.
Problem w tym, że ten rozdział rzadko kiedy faktycznie się zaczyna.

Mniej GAS, więcej ciszy w głowie
GAS – Gear Acquisition Syndrome – to nie jest choroba sprzętu. To choroba uwagi. Moment, w którym cała energia, którą moglibyśmy włożyć w patrzenie, rozmowę i myślenie obrazem, ucieka w tabelki, specyfikacje i kolejne „co by było gdyby”.
Noworoczne postanowienie numer jeden?
Zatrzymać się.
Nie rezygnować ze sprzętu – bo kochamy aparaty i to się nie zmieni – ale przestać traktować go jak główny motor rozwoju. Sprzęt ma być narzędziem, nie planem twórczym.
Jeśli przez najbliższe miesiące nic nowego nie pojawi się w torbie, a mimo to powstanie dobry materiał – to znak, że idziemy w dobrą stronę.

Więcej kreatywności, mniej bodźców
Kreatywność nie lubi hałasu. A my żyjemy w hałasie: social media, algorytmy, tysiące zdjęć dziennie. Oglądamy więcej, niż fotografujemy. Inspirujemy się tak mocno, że czasem nie słychać już własnego głosu.
Dlatego drugie postanowienie brzmi:
fotografować wolniej i świadomiej.
Zamiast tysiąca klatek – dziesięć przemyślanych.
Zamiast „muszę coś wrzucić” – „chcę coś opowiedzieć”.
Zamiast biegania za trendem – wrócić do pytania: dlaczego w ogóle robię zdjęcia?
Czasem wystarczy jeden spacer bez celu. Jedna rozmowa. Jedno światło wpadające w okno.

Więcej ludzi w kadrze
Sprzęt jest bezpieczny, natomiast fotografowanie wymaga często wyjścia poza własną strefę komfortu. I właśnie dlatego fotografowanie ludzi jest ciekawa.
Człowiek w fotografii to nie preset, którego można poprawić suwakiem. To emocja, nieprzewidywalność, czasem dyskomfort. To spojrzenie, które trwa ułamek sekundy i już się nie powtórzy. To historia, której nie da się „dofocić” jutro.
Nowy rok to dobry moment, żeby znów skierować aparat na ludzi.
Na twarze. Gesty. Relacje. Niedoskonałości.
Nie trzeba od razu robić portretów studyjnych ani wielkich projektów dokumentalnych. Wystarczy być bliżej. Zatrzymać się na chwilę dłużej. Porozmawiać. Pozwolić, żeby zdjęcie było efektem spotkania, a nie tylko kliknięcia.

Fotografuj mniej, ale prawdziwiej
Najlepsze zdjęcia rzadko powstają wtedy, gdy jesteśmy w trybie „produkcyjnym”. One rodzą się z obecności. Z uważności. Z momentu, w którym aparat przestaje być barierą, a staje się pretekstem do bycia bliżej świata.
Noworoczne postanowienia fotografa nie muszą oznaczać nowych zakupów. Czasem oznaczają odwagę, żeby nic nie dokładać, tylko zdjąć kilka warstw otaczającego nas szumu informacyjnego.
Mniej GAS.
Więcej kreatywności.
Więcej ludzi.
I dokładnie tego życzymy sobie – i Wam – na ten fotograficzny nowy rok.









