Niezła bestia z tego wyszła! – Sigma A 105mm F1.4 DG HSM ART i FujiFilm GFX 50R

Sigma A 105mm F1.4 DG HSM ART od momentu pojawienia się na rynku to szkło wyjątkowe, zarówno wyjątkowo wielkie jak i wyjątkowo obrazujące. Głosy w mojej głowie od długiego czasu szeptały mi, że obiektyw ten kryje matrycę 44mm x 33mm i to co na niej wyczynia to czysty creme de la creme. Plan był inny i miał być 100S II, ale nigdy nie wybrzydzam, więc tym razem musimy zadowolić się testem tego szkła na FujiFilm GFX 50R.
Takie połączenie oczywiście nie byłoby możliwe, gdyby nie odpowiednie magiczne konstrukcje adaperów, a konkretniej Techart Canon EF-FujiFilm GFX Adapter AF EF-FG01+, który pozwala przenieść całą automatykę oraz oczywiście zapisuje dane o przysłonie oraz ogniskowej w EXIF. O dzięki Ci Matko Boska Adapterowska!

Niestety już na starcie współpraca między aparatem, a obiektywem okazała się być tylko połowiczna, gdyż niestety autofocus działał maksymalnie wybiórczo. Moim zdaniem największa wina w tej sytuacji leży po stronie samego aparatu, bo obiektyw wyraźnie chciał, ale system AF w 50R niestety nie należy do najbardziej zaufanych. Na szczęście ta kontstrukcja ma wiele innych zalet, więc dlatego zdecydowałem się kontynuować test i Sigma A 105mm F1.4 DG HSM ART skończyła jako obiektyw tylko i wyłącznie manualny.

Gabaryty zestawu
O czym wspomnę na starcie to fakt, iż gabaryty tego zestawu są wyjątkowo gargantuiczne, ale nie przeszkadza to w uzyskiwaniu satysfakcjonujących rezultatów. Nie będę też kłamał, że sprzęt jest wyjątkowo wygodny w użyciu i z łatwością mieści się w kieszeni, bo tak nie jest, a kilkugodzinna wymagająca sesja może okazać się dla wielu nadgarstków zbyt dużym wysiłkiem. Choć, gdy rezultat ukaże się naszym oczom, najlepiej na ekranie 27 cali lub wydruku, to osobiście uważam, że nasz dzisiejszy duet udowadnia, że marka Sigma powinna jak najszybciej wejść w segment średniego-formatu, a najlepiej od razu zaproponować duet aparat, obiektyw – Sigma MF ze szkłem 55mm F1.4 to byłoby dopiero coś!
Jakość i… charakter?
Powróćmy jednak do szarej przedświątecznej Polski i realiów. Aktualnie wszelkie szkła (poza GF 80mm F1.7) oferowane przez FujiFilm to konstrukcje wybitne, ale nudne, sterylne i mało intrygujące. O ile Sigma na pełnej klatce nosi znamiona bycia szkłem poniekąd podobnym i dedykowanym do pewnego określonego segmentu fotografów to dopiero na średnim formacie poczułem, że to szkło potrafi siać, kosić i zbierać plony tak owocne, że aż wydaje mi się, że dawno nie uświadczyłem takich przyjemnych wariacji.
Ostrość od pełnej dziury jest obecna, ale nie jest ona tak nachalna i żyletkowa jak w przypadku pełnej klatki. Wady w postaci aberracji stają się lekko uwypuklone, a delikatna winieta lekko przyciemnia cały obrazek nadając mu dodatkowego charakteru. No proszę państwa cud, miód i orzeszki. Po prostu palce lizać! Realnie myślę czy Sigma A 105mm F1.4 DG HSM ART to nie obiektyw, który może namieszać w mojej fotograficznej torbie.
Galeria zdjęć 2000px wykonana za pomocą obiektywu Sigma A 105mm F1.4 DG HSM ART i aparatu FujiFilm GFX 50R
Pliki 1:1 do pobrania wykonane za pomocą obiektywu Sigma A 105mm F1.4 DG HSM ART i aparatu FujiFilm GFX 50R
Podsumowanie
Test obiektywu Sigma A 105mm F1.4 DG HSM ART na FujiFilm GFX 50R okazał się dokładnie tym, czym powinien być dobry eksperyment sprzętowy – wyjściem poza specyfikację, poza „zdrowy rozsądek” i poza założenia producentów. Owszem AF nie istnieje, ergonomia balansuje na granicy absurdu, a cały zestaw jest zaprzeczeniem mobilności, ale to nie jest historia o wygodzie, a o obrazie.
Na matrycy 44×33 mm Sigma zrzuca swoją pełnoklatkową maskę perfekcyjnego, sterylnego narzędzia i pokazuje drugą twarz pełną mikro-niedoskonałości, delikatnych aberracji, miękkiej winiety i plastyki, która przestaje być „ART” w rozumieniu wykresów MTF, a zaczyna być artystyczna w sensie fotograficznym. Ostrość nadal jest, ale przestaje dominować narrację, a na pierwszy plan wychodzi charakter.
Ten test jasno pokazuje jedną rzecz: potencjał średniego formatu nie zawsze musi być realizowany przez natywne, perfekcyjne szkła. Czasem to właśnie obiektyw „nie z tej bajki” potrafi wnieść do systemu świeżość, emocję i nieprzewidywalność, której coraz częściej brakuje. Sigma A 105mm F1.4 DG HSM ART na FujiFilm GFX 50R nie jest rozwiązaniem uniwersalnym, ale jako narzędzie do świadomej, portretowej i nastrojowej fotografii ma w sobie coś niepokojąco uzależniającego, bo to obiektyw, który zostaje w głowie długo po zakończeniu testu.





























