Sigma 24-70mm F2.8 DG DN Art kontra Sigma 24-70mm F2.8 DG DN II Art. Czy druga generacja naprawdę jest lepsza?

Sigma poprawia coś, co już było bardzo dobre
Pierwsza Sigma 24-70mm F2.8 DG DN Art była jednym z tych obiektywów, które skutecznie zachwiały pozycją producentów systemowych. Oferowała jakość obrazu bliską topowym konstrukcjom Sony G Master przy znacznie niższej cenie. Dla wielu fotografów ślubnych, reportażowych czy eventowych stała się podstawowym narzędziem pracy.

Kilka lat później Sigma zaprezentowała drugą generację. Na pierwszy rzut oka wygląda podobnie. Ten sam zakres ogniskowych, ta sama jasność i podobna filozofia użytkowania. Jednak po kilku dniach pracy z Sony A9 II szybko okazuje się, że zmiany są bardziej znaczące, niż sugerują zdjęcia produktowe.

Pytanie brzmi: czy są na tyle duże, aby uzasadnić wymianę pierwszej wersji na drugą?

Ergonomia i obsługa
Już po wyjęciu z pudełka widać pierwszą różnicę. Sigma 24-70mm F2.8 DG DN II Art jest zauważalnie lżejsza. W zależności od mocowania różnica wynosi około 90–100 gramów. To może nie brzmi imponująco na papierze, ale podczas całodziennego reportażu ślubnego lub pracy eventowej jest odczuwalne. Na Sony A9 II zestaw staje się bardziej neutralny w dłoni. Aparat nie ciąży tak mocno do przodu, a wielogodzinna praca jest zwyczajnie przyjemniejsza.

Nowa wersja otrzymała również pierścień przysłony z możliwością przełączania klików oraz blokadą. To rozwiązanie szczególnie docenią filmowcy, ale również fotografowie pracujący manualnie.

Sigma dodała także drugi programowalny przycisk AFL, dzięki czemu obiektyw jest wygodniejszy zarówno w orientacji poziomej, jak i pionowej. Pierwsza generacja pozostaje bardzo solidna, ale druga sprawia wrażenie bardziej dopracowanej i nowoczesnej.

Mechanika i kultura pracy
Pod względem wykonania obie Sigmy reprezentują bardzo wysoki poziom. Metalowe elementy, uszczelnienia oraz precyzyjne spasowanie sprawiają, że trudno mieć do nich zastrzeżenia. Różnice pojawiają się podczas użytkowania.

Pierwsza generacja korzystała z silnika krokowego, który był szybki, ale nie należał do rekordzistów. W drugiej generacji Sigma zastosowała napęd HLA (High-response Linear Actuator), który znacząco poprawił szybkość działania autofokusa. Różnica jest łatwo zauważalna podczas śledzenia dynamicznie poruszających się obiektów.

Na Sony A9 II, który sam w sobie jest maszyną stworzoną do fotografii sportowej i reportażowej, nowa Sigma lepiej wykorzystuje potencjał korpusu. Śledzenie twarzy, oka czy szybko przemieszczających się osób jest bardziej pewne i przewidywalne. Jeżeli fotografujesz śluby, wydarzenia sportowe lub dynamiczny reportaż, jest to jedna z najważniejszych przewag drugiej generacji.

Optyka: czy widać różnicę?
Tutaj sytuacja jest bardziej interesująca. Pierwsza Sigma już oferowała bardzo wysoki poziom ostrości. W centrum kadru trudno było jej cokolwiek zarzucić. Problem pojawiał się głównie na brzegach przy niektórych ogniskowych oraz podczas fotografowania pod światło. Druga generacja nie przynosi rewolucji, ale jest wyraźnie bardziej dopracowana.

Sigma przeprojektowała układ optyczny, poprawiając ostrość przy krawędziach kadru oraz redukując aberracje i komę. Szczególnie dobrze widać to przy fotografii krajobrazowej oraz nocnej. Na matrycy Sony A9 II różnice nie zawsze rzucają się w oczy przy oglądaniu zdjęć na ekranie. Jednak podczas większych wydruków lub dokładnej analizy plików RAW druga generacja oferuje bardziej wyrównaną jakość obrazu od centrum aż po narożniki.

Bokeh pozostaje bardzo podobny. Obie wersje oferują przyjemne rozmycie tła, choć nowa konstrukcja generuje nieco gładsze przejścia tonalne.

Autofokus na Sony A9 II
To właśnie tutaj nowa Sigma zdobywa najwięcej punktów. Sony A9 II jest aparatem stworzonym do szybkiej pracy. 20 klatek na sekundę, zaawansowane śledzenie obiektów i znakomity Eye AF sprawiają, że słabe ogniwo najczęściej znajduje się po stronie obiektywu.

Pierwsza Sigma radzi sobie dobrze, ale druga generacja sprawia wrażenie bardziej natywnej. Reakcje są szybsze, przejścia płynniejsze, a liczba nietrafionych zdjęć podczas dynamicznych scen wydaje się niższa. Nie jest to różnica typu dzień i noc, ale dla zawodowca może oznaczać kilkanaście dodatkowych udanych kadrów podczas jednego zlecenia.

Czy warto wymienić pierwszą wersję na drugą?
To zależy od sposobu fotografowania. Jeżeli posiadasz pierwszą Sigmę 24-70mm F2.8 DG DN Art i fotografujesz głównie krajobrazy, architekturę lub spokojny reportaż, wymiana nie jest konieczna. Pierwsza wersja nadal pozostaje jednym z najlepszych standardowych zoomów dostępnych dla Sony E.

Jeżeli jednak pracujesz zawodowo przy ślubach, eventach, sporcie lub tworzysz materiały wideo, druga generacja oferuje zestaw usprawnień, które codziennie wpływają na komfort pracy. Niższa masa, szybszy autofocus, nowocześniejsza ergonomia oraz lepiej dopracowana optyka składają się na obiektyw wyraźnie dojrzalszy od swojego poprzednika.

Podsumowanie
Sigma nie próbowała stworzyć nowego obiektywu. Zamiast tego poprawiła niemal każdy element konstrukcji, który można było ulepszyć. Pierwsza generacja nadal pozostaje świetnym wyborem i jednym z najlepszych zakupów na rynku wtórnym. Druga generacja jest jednak dokładnie tym, czym powinien być udany następca: lżejsza, szybsza, wygodniejsza i optycznie bardziej dopracowana.

Na Sony A9 II różnice są wystarczająco duże, by profesjonalny fotograf je zauważył. Pytanie nie brzmi więc, czy Sigma II jest lepsza. Jest. Pytanie brzmi, czy potrzebujesz tej różnicy w swojej codziennej pracy.

Zdjęcia porównawcze
Pary zdjęć, z których pierwsze jest zawsze zrobione obiektywem Sigma 24-70mm F2.8 DG DN Art, a drugie obiektywem Sigma 24-70mm F2.8 DG DN II Art.
Sprzęt omawiany w tekście znajdziesz w sklepie InterFoto.eu
Sigma 24-70mm F2.8 DG DN II Art





















