Za co lubimy tele obiektywy? – na przykładzie FujiFilm GF 250mm F4 R LM OIS WR Fujinon

Jest pewien temat w fotografii, który myślę, że świetnie odzwierciedla to jakim człowiekiem się jest lub jak patrzy się na świat, a może raczej jak chce się ten świat zapisywać fotograficznie – dla siebie czy po to by go pokazywać innym. Mogłoby się to wydawać oczywiste i pewnie dla wielu z Nas fotografujących dłużej właśnie takie jest, niemniej każdy z nas ma na ten świat jakąś perspektywę, którą przekładamy na fotografię. Jedni (jak ja) uciekają w stronę standardowych obiektywów, które iluzorycznie dają poczucie obiektywizmu, inni zmierzają w stronę wybitnie szerokich kątów, by zawrzeć w kadrze jak najwięcej informacji, a inni z kolei lubują się w kompresji i wyjątkowych zbliżeniach niczym te z „Okna na podwórze” Hitchcocka. O tych ostatnich dziś będzie najwięcej, bo w ręce wpadł mi FujiFilm GF 250mm F4 R LM OIS WR Fujinon, którego miałem po raz pierwszy i ostatni w ręku prawie 3 lata temu na Islandii, a tym razem w nieco bardziej miejskich warszawskich warunkach postanowiłem zabrać go ze sobą na miasto i zobaczyć jak można nim patrzeć na to co się wokół dzieje.

Specyfika obrazu z dłuższych ogniskowych
Kompanem do obiektywu FujiFilm GF 250mm F4 R LM OIS WR Fujinon stała się najlepsza puszka jaką FujiFilm wypuściło na rynek w ramach segmentu GFX, czyli FujiFilm GFX 100. Do tej pory uważam, że to aparat, którego konstrukcja jest idealna, świetnie leży w dłoni i zasługuje na kontynuowanie z nową technologią i ogromnymi możliwościami. Poza tym w tej sytuacji świetnie balansuje niemałe szkiełko, ale miało być o czymś innym więc wracamy do meritum.

Obraz z długich ogniskowych, a mam tutaj na myśli w zasadzie wszystkie szkła powyżej 100mm, wyróżnia się pewną wyjątkową specyfiką, która powoduje, że obraz staje się bardziej selektywny, wybiórczy, a mianowicie mam tutaj na myśli kompresję perspektywy. To zjawisko i pewna właściwość świetnie widoczna w przypadku dłuższych szkieł, o której się mało mówi, a może nie tyle mało, co uznaje się to za swego rodzaju oczywistość. Zapewne dlatego, że po te dłuższe ogniskowe często sięgają już zaprawieni w bojach fotografowie. Mianowicie fotografując długą ogniskową, tło znajdujące się za pierwszym planem wydaje się być bliżej fotografowanego obiektu na pierwszym planie, co sprawia, że obraz wydaje się być niejako spłaszczony. Generalnie wszystkie plany sprawiają wrażenie jakby były bliżej siebie, co pozwala osiągać wyjątkowe efekty wizualne. Jeszcze raz żeby mieć pewność co do tego, że się dobrze rozumiemy- to co przed obiektem i za obiektem w wyniku zjawiska kompresji perspektywy sprawia wrażenie jakby znajdowało się bliżej naszego fotografowanego obiektu. Tym zjawiskiem można się wyjątkowo fajnie bawić umieszczając w nieostrościach jakieś ciekawe elementy bokeh, które zaczynają być bardziej graficzne, lub jeśli odległość od tematu zdjęcia jest większa możemy budować wieloplany i różne poziomy narracji.

Jakość techniczna szkieł o długiej ogniskowej
Często obiektywy o długiej ogniskowej potrafią odstraszać dwoma rzeczami jedną z nich są często gabaryty, a drugą okrutna cena jaką przychodzi nam za nie zapłacić. Jednakże zarówno jedno jak i drugie ma swoje całkiem sensowne i logiczne wytłumaczenie. Koszty produkcji takiego obiektywu często są znacznie większe, bo potrzebne są większe soczewki, bardziej skomplikowana konstrukcja optyczna, konieczność utrzymania wysokiej jakości obrazu przy dużych odległościach i to wszystko składa się na cenę, która potrafi zaboleć. Czy na tyle by zrezygnować z możliwości patrzenia dalej? To zależy od zasobności portfela, fanaberii czy realnych potrzeb.
FujiFilm GF 250mm F4 R LM OIS WR Fujinon – narzędzie, a nie zabawka
Sam FujiFilm GF 250mm F4 R LM OIS WR Fujinon jest dokładnie takim szkłem jakim powinien być taki obiektyw. To bardziej narzędzie, które nie próbuje być sexy jak Leica 35mm F1.4 Summilux nie próbuje być kompaktowy, nie udaje czegoś czym nie jest. To kawał szkła, które robi robotę cholernie dobrze. Przede wszystkim jest ostry, ale to nie jest żyletka, którą można się pokaleczyć to raczej precyzja, która daje Ci przestrzeń do decyzji czy wejść w detal, czy może zostać na granicy miękkości, niedopowiedzenia, bankowości i napięcia między planami. No i separacja, która na matrycy 44x33mm robi się już naprawdę namacalna. Tło nie tyle co znika, ale zaczyna żyć własnym życiem i zamienia się w plamy, struktury, światło.

Nie możemy zapomnieć o jeszcze jednej ważnej rzeczy – dystansie. 250 mm daje oddech i odległość, zarówno fizyczną jak i psychiczną. Nie wchodzimy w scenę jak przy 28mm, a raczej obserwujemy i czekamy i to zmienia dynamikę fotografii, a w zasadzie całą relację z tym, co fotografujesz.
Warszawa w całym tym chaosie nagle zaczyna układać się w warstwy, a ludzie przestają być przypadkowi i zaczynają być elementami kompozycji. Światło odbite od szyb, fragmenty architektury, gesty, które normalnie by uciekły zaczynają mieć większe znacznie.
Galeria zdjęć przykładowych 2000px wykonana za pomocą obiektywu FujiFilm GF 250mm F4 R LM OIS WR Fujinon i aparatu FujiFilm GFX 100
Pliki 1:1do pobrania wykonane za pomocą obiektywu FujiFilm GF 250mm F4 R LM OIS WR Fujinon i aparatu FujiFilm GFX 100
Podsumowanie – po co to wszystko?
Ja dalej jestem gościem od 50 mm. Od podchodzenia blisko, od bycia w środku, od tej pięknej iluzji „naturalnego widzenia” i pewnie zawsze będę takim typem, ale są momenty, kiedy czuję, że czasem nie mogę być fizycznie bliżej, że czasem czegoś mi brakuje w narracji, że myślę, o tym jak inaczej poukładałbym świat w kadrze, gdybym mógł i tutaj wchodzimy w clue tej historii, bo tele obiektyw to po prostu inny sposób patrzenia. Właśnie dlatego warto po niego sięgnąć tylko po to żeby na chwilę zobaczyć świat inaczej, bo fotografia to nie wybór jednego obiektywu, a ciągłe balansowanie między tym, kim jesteś, tym, kim jeszcze możesz się stać, patrząc przez inne szkło i jak możesz inaczej opowiedzieć swoją historię.

























