Viltrox AF 35mm F1.4 Pro: jasne ambicje, konkretna waga

35 mm, 50 mm i 85 mm. Trzy ogniskowe, którymi można opowiedzieć niemal całą historię: od człowieka zanurzonego w otoczeniu po ciasny portret. Viltrox właśnie domyka taki zestaw w swojej pełnoklatkowej serii Pro. Nowy AF 35mm F1.4 Pro dołącza do modeli 50 mm i 85 mm, oferując mocowania Sony E oraz Nikon Z. Ambicje są wyraźne, choć dopisek Pro przyjdzie również poczuć w torbie.

35 mm, czyli człowiek razem ze swoim światem
Popularność tej ogniskowej ma całkiem rozsądne uzasadnienie. Pozwala podejść blisko, zachować kontekst i pokazać coś więcej niż samą twarz. W reportażu daje miejsce na gest i sytuację. W portrecie środowiskowym pozwala opowiedzieć o fotografowanej osobie poprzez przestrzeń, którą zajmuje. Jasność F1.4 rozszerza ten repertuar o pracę przy słabym świetle i możliwość wyraźnego oddzielenia bohatera od tła. Oczywiście otwarta przysłona nie zastępuje dobrego kadru. Przy 35 mm szczególnie łatwo zachwycić się rozmyciem i przeoczyć fakt, że to właśnie otoczenie miało być częścią zdjęcia.

Optyka z konkretnymi założeniami
Według danych producenta konstrukcja obejmuje 16 soczewek w 11 grupach, w tym dwa elementy UA, trzy ED i cztery HR. Ich zadaniem jest między innymi ograniczenie aberracji chromatycznej oraz poprawa jakości nieostrości. Viltrox deklaruje również dobrą kontrolę dystorsji, a za kształt otworu przysłony odpowiada 11 listków. To obietnice istotne zarówno dla fotografujących ludzi, jak i dla tych, którzy lubią mieć proste linie przy krawędziach kadru. Na ocenę charakteru obrazu trzeba jednak poczekać do praktycznego sprawdzianu. Liczba specjalnych soczewek nie odpowie nam na pytanie, jak obiektyw poradzi sobie ze światłem wpadającym w kadr ani czy jego sposób rysowania będzie po prostu przyjemny. A to często właśnie takie rzeczy decydują, czy szkło zostaje na aparacie.

Autofokus i obsługa dla fotografujących oraz filmujących
Za ustawianie ostrości odpowiada napęd HyperVCM, który według Viltroxa ma zapewniać szybkie, precyzyjne i ciche działanie. Producent deklaruje także ograniczone oddychanie obiektywu, czyli zmianę kąta widzenia podczas przeostrzania. Minimalna odległość ustawiania ostrości wynosi 30 cm. Na obudowie znalazły się pierścień przysłony z możliwością wyłączenia skoków, programowalny przycisk Fn i przełącznik AF/MF. Metalowy korpus ma uszczelnienia, a z przodu zastosowano gwint filtrów 77 mm. Zestaw elementów sterujących wygląda więc sensownie: najważniejsze ustawienia można zmieniać bez ciągłego zaglądania do menu aparatu.
Pro waży
Wersja Sony E waży 760 g, natomiast Nikon Z 780 g. Długość obiektywu wynosi odpowiednio 111 i 112,5 mm. Dla porównania, Sony FE 35mm F1.4 GM waży 524 g, a Nikkor Z 35mm F1.4 zaledwie 415 g. To różnica, która ma znaczenie. Podczas krótkiej sesji dodatkowe gramy mogą przejść bez większego komentarza. Po kilku godzinach reportażu nadgarstek potrafi już przedstawić własną opinię o konstrukcji optycznej. Viltrox wymaga więc konkretnej decyzji: ile jesteśmy gotowi nosić w zamian za oferowane możliwości i cenę? Sama masa nie jest przecież dowodem jakości, podobnie jak niewielkie gabaryty nie oznaczają automatycznie kompromitujących kompromisów.

Pełny zestaw i rozsądne oczekiwania
Domknięcie serii o ogniskową 35 mm jest logicznym krokiem. Fotograf zainteresowany jasnymi stałkami może teraz zbudować w ramach rodziny Pro zestaw obejmujący szerszy plan, standard i portret. To ciekawszy argument niż sama premiera kolejnego obiektywu F1.4.
Viltrox AF 35mm F1.4 Pro zapowiada się jako propozycja dla osób, które oczekują jasnej optyki, rozbudowanej obsługi i solidnej konstrukcji, a przy wyborze akceptują większą masę. O jego wartości zdecydują jednak zdjęcia i skuteczność pracy. Napis Pro na obudowie jest łatwy do zauważenia. Znacznie ciekawsze będzie to, czy równie łatwo dostrzeżemy jego uzasadnienie w gotowym materiale.








