Sony FE 85mm F1.4 GM na Sony A7C, czyli pancerny portrecista na spacerze i przy grillu

We wpisie „Czterej pancerni Sony G Master. 24, 35, 50 i 85 mm ze światłem F1.4” przedstawiliśmy ekipę, w której każdy obiektyw miał własne zadanie. Osiemdziesiątce piątce przypadła rola portrecisty: trochę większy dystans, ciaśniejszy kadr i możliwość wybrania z otoczenia tego, co najważniejsze.

Tym razem jeden z pancernych wyszedł w teren sam. Sony FE 85mm F1.4 GM trafił na niewielkie Sony A7C i towarzyszył mi podczas dwóch spotkań: spaceru po warszawskiej Sadybie oraz grilla Towarzystwa Przyjaciół Sulejówka w Parku Glinianki. Przed obiektywem znaleźli się przede wszystkim ludzie, ale swoje miejsce w tej opowieści mają też Inka, dawniej zwana Lilką, oraz Gucio.

Duży obiektyw, mały aparat
Na początek ważne rozróżnienie: fotografowałem pierwszą wersją Sony FE 85mm F1.4 GM, bez dopisku „II”. To obiektyw ważący 820 g, wyposażony w 11-listkową przysłonę. Na kompaktowym A7C trudno go przeoczyć i to zarówno patrząc na zestaw, jak i biorąc go do ręki.

Mały korpus nie zmienia dużej, jasnej portretówki w sprzęt kieszonkowy. Przy takim połączeniu naturalnym sposobem pracy jest podpieranie obiektywu lewą dłonią. To on w dużej mierze określa gabaryty całego zestawu.

Sony A7C daje natomiast pełnoklatkową matrycę o rozdzielczości około 24,2 megapiksela i stabilizację realizowaną przez ruch przetwornika. Ogniskowa 85 mm zachowuje więc swój pełnoklatkowy kąt widzenia.

Sadyba: spacer, znajome twarze i Inka vel Lilka
Pierwsza okazja do zdjęć była bardzo zwyczajna: spacer z Agnieszką, Renią, jej córką Martą oraz adoptowaną przez Renię i Martę suczką Inką, znaną również jako Lilka. Fotografowałem głównie portrety.

Takie spotkanie daje inny punkt wyjścia niż umówiona sesja. Fotografia staje się częścią wspólnego wyjścia. Jest czas na rozmowę, zatrzymanie się i kilka zdjęć, po których można po prostu iść dalej.

Właśnie w takich sytuacjach 85 mm ma wiele do zaoferowania. Pozwala wykonać ciasny portret bez podchodzenia z aparatem tuż do twarzy. Można zostawić fotografowanej osobie trochę przestrzeni, a jednocześnie ograniczyć liczbę elementów w tle.

Ta ogniskowa wymaga jednak miejsca. Jeżeli chcemy pokazać całą sylwetkę albo kilka osób razem, trzeba odejść dalej. Podczas spaceru jest to często możliwe, ale warto pamiętać, że portrecista z naszej pancernej czwórki ma swój konkretny sposób patrzenia.

Park Glinianki: portrety przy okazji spotkania
Drugą część zdjęć zrobiłem podczas grilla Towarzystwa Przyjaciół Sulejówka w Parku Glinianki w Sulejówku. Ponownie dominowały portrety ludzi, choć przed obiektywem pojawił się również piesek Gucio.

Podczas takiego wydarzenia można próbować pokazać wszystko: miejsce, uczestników, wspólny stół i przebieg spotkania. Z 85 mm uwaga łatwo przesuwa się w stronę pojedynczych osób. Zamiast szerokiego obrazu wydarzenia powstaje opowieść złożona z twarzy.

To dobry przykład różnicy między członkami naszej obiektywowej ekipy. Z 24 lub 35 mm łatwiej byłoby pokazać człowieka razem z całym otoczeniem. Osiemdziesiątka piątka zachęca do wybrania fragmentu: spojrzenia, uśmiechu, gestu. Miejsce nadal może być obecne w fotografii, ale nie musi zajmować równie ważnej pozycji co bohater.

F1.4 daje wybór. Nie obowiązek
Jasna portretówka kusi, żeby maksymalnie otworzyć przysłonę. Przy F1.4 można uzyskać małą głębię ostrości i wyraźnie oddzielić fotografowaną osobę od tła. Dużo zależy jednak także od odległości: między aparatem a modelem oraz między modelem a otoczeniem.

Przy ciasnym portrecie trzeba szczególnie uważnie ustawić ostrość. Przy dwóch osobach stojących w różnych odległościach od aparatu rozsądniejsze może być przymknięcie przysłony. Podobnie wtedy, gdy chcemy zachować więcej informacji o miejscu.

Warto mieć F1.4 do dyspozycji, ale nie każde zdjęcie musi być demonstracją maksymalnego rozmycia. Czasem ważniejsze jest to, żeby obie twarze pozostały ostre albo żeby park nadal był rozpoznawalnym parkiem.

Ludzie i psy przed tym samym obiektywem
Inka vel Lilka i Gucio przypominają też, że portretowanie nie kończy się na ludziach. Przy psach poza kadrem i tłem dochodzi jeszcze gotowość do szybkiej reakcji. Sony A7C oferuje ustawianie ostrości na oczach ludzi oraz zwierząt. To przydatne wsparcie, choć nadal trzeba pilnować czasu ekspozycji: stabilizacja aparatu pomaga ograniczać skutki drżenia dłoni, ale nie zatrzyma ruchu fotografowanego psa.

Jeden pancerny, dwie okazje do portretów
W poprzednim wpisie padło pytanie: ile świata chcesz zostawić wokół fotografowanej osoby? Te dwa spotkania pozwoliły wrócić do niego z jednym obiektywem na aparacie.

Sony FE 85mm F1.4 GM kieruje uwagę ku człowiekowi. Wymaga trochę dystansu i miejsca, a na małym A7C pozostaje pokaźnym kawałkiem szkła. Daje jednak możliwość budowania zdjęcia wokół twarzy, spojrzenia i relacji z fotografowaną osobą.

Spacer po Sadybie i grill w Sulejówku miały różny charakter, ale wspólny temat: osoby, z którymi spędzamy czas. Oraz psy, które też przecież należą do towarzystwa.

A Ty zabierasz 85 mm na zwykłe spotkania i spacery, czy rezerwujesz tę ogniskową na zaplanowane sesje?








