Sigma 20–60mm F2.8–4 DG Contemporary: mały zoom, który zmienia perspektywę. Test i zdjęcia przykładowe

Sigma 20–60mm F2.8–4 DG Contemporary pojawiła się w naszych rękach jeszcze przed premierą i od początku wzbudziła moje zainteresowanie. Nie jest to bowiem kolejny standardowy zoom zaczynający się od 24 lub 28 mm. Sigma przesunęła akcent w stronę szerokiego kąta, proponując zakres od naprawdę szerokich 20 mm do wciąż bardzo użytecznych 60 mm. Czy taki obiektyw może zastąpić klasyczny zoom reporterski? Postanowiłem to sprawdzić, podłączając go do aparatów Sony A7R IV oraz Sony A9 II
.

Niewielki obiektyw, nietypowo duże możliwości
Sigma 20–60mm F2.8–4 DG Contemporary waży zaledwie 375 g w wersji z mocowaniem Sony E, mierzy 88 mm długości i korzysta z filtrów o średnicy 67 mm. Konstrukcja optyczna składa się z 15 soczewek rozmieszczonych w 13 grupach, wśród których znalazły się trzy elementy asferyczne oraz trzy wykonane ze szkła SLD. Obiektyw jest dostępny również z mocowaniem L-Mount.

Pierwsze wrażenie? Jest naprawdę mały. Szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, że mówimy o pełnoklatkowym zoomie rozpoczynającym się od 20 mm i światła F2.8. Zakres przysłony zmienia się do F4 na dłuższym końcu, ale w zamian otrzymujemy sprzęt, który nie ciąży na aparacie i spokojnie może zostać podpięty przez cały dzień.

Obudowa jest uszczelniona przed pyłem i zachlapaniami, a przednia soczewka otrzymała powłokę odpychającą wodę i zabrudzenia. Nie znajdziemy tutaj pierścienia przysłony ani przełącznika AF/MF. Obsługa została maksymalnie uproszczona, co dobrze pasuje do idei lekkiego obiektywu do codziennej fotografii.

Portret studyjny na Sony A7R IV
Pierwszą część zdjęć wykonałem aparatem Sony A7R IV. Były to osobne portrety dwóch kolegów, zrealizowane w studio na tle Manfrotto Vintage Pewter. Zastosowałem klasyczne oświetlenie rembrandtowskie i przysłonę F5.6.

Matryca Sony A7R IV jest bezlitosna dla optyki, dlatego była dobrym sprawdzianem rozdzielczości nowej Sigmy. Obiektyw poradził sobie z nią bardzo dobrze. Twarze zachowały dużą ilość szczegółów, a przejścia tonalne pozostały naturalne. Przy 60 mm można już uzyskać klasyczną perspektywę portretową, szczególnie w ujęciach od pasa lub nieco szerszych. Nie jest to obiektyw stworzony do ekstremalnie płytkiej głębi ostrości, ale w kontrolowanym świetle studyjnym zapewnia czysty, szczegółowy i bardzo przewidywalny obraz.

Reportaż, ogród i warszawska Praga
Znacznie więcej swobody dał mi drugi zestaw: Sigma 20–60mm F2.8–4 DG Contemporary podpięta do Sony A9 II. Wykonałem nim portrety mamy w ogrodzie, a także reportaż ze spotkania z Agnieszką Taborską, które odbyło się 26 sierpnia w Faktycznym Domu Kultury przy ulicy Gałczyńskiego 12 w Warszawie.

Rozmowę prowadził Mariusz Szczygieł, a jej punktem wyjścia była książka „Bez skóry. Jak rozmawiać z ludźmi w żałobie”. W takich warunkach nietypowy zakres ogniskowych pokazał swoją największą zaletę. Przy 20 mm mogłem uwzględnić w kadrze przestrzeń, publiczność i kontekst wydarzenia, natomiast 50–60 mm pozwalało szybko przejść do spokojniejszych portretów prowadzącego oraz bohaterki spotkania. Autofokus napędzany liniowym silnikiem HLA działał szybko, cicho i pewnie, co w dyskretnym reportażu ma znacznie większe znaczenie niż rozbudowany zestaw przycisków na obudowie.

Z obiektywem przeszedłem także po okolicach siedziby InterFoto na warszawskiej Pradze. Fotografowałem między innymi witrynę sklepu z używaną odzieżą, zniszczone drzwi do klatki schodowej, wnętrze i fasadę Bazyliki przy ulicy Kawęczyńskiej oraz budowę prowadzoną na gruzach zespołu dawnej Fabryki Drutu, Sztyftów i Gwoździ, znanej jako „Drucianka”, w pobliżu dawnego kampusu MANS, obecnie Akademii Finansów i Biznesu Vistula.

W zestawie zdjęć znalazły się również kontenery Maersk oraz widok z okna InterFoto w stronę Stadionu Narodowego. To właśnie tutaj 20 mm robiło największą różnicę. Pozwalało pokazać budynki i wnętrza szerzej, bez konieczności zmiany obiektywu, a jednocześnie zakres do 60 mm wystarczał do wycinania detali z miejskiego chaosu.

Jakość obrazu i kilka kompromisów
Sigma daje ostre, kontrastowe i czyste pliki w całym zakresie ogniskowych. Bardzo dobre są także jej możliwości fotografowania z bliska: przy 35 mm maksymalna skala odwzorowania wynosi 1:2,3, a minimalna odległość ostrzenia przy 28 mm to zaledwie 15,8 cm.

Trzeba jednak pamiętać, że tak mała konstrukcja zaczynająca się od 20 mm korzysta z korekcji programowej. W nieskorygowanych plikach RAW widoczna jest mocna dystorsja na szerokim końcu. Po zastosowaniu profilu obiektywu geometria wygląda jednak prawidłowo.

Drugim kompromisem jest 60 mm zamiast klasycznych 70 mm. Dla fotografów portretowych może to być odczuwalne, ale dla osób fotografujących wnętrza, architekturę, podróże, codzienność i reportaż zamiana dodatkowych 10 mm na szerokim końcu na aż 4 mm więcej w stronę ultraszerokiego kąta będzie często znacznie korzystniejsza.

Czy Sigma 20–60mm F2.8–4 DG Contemporary ma sens?
Zdecydowanie tak. To nie jest pomniejszona kopia klasycznego 24–70 mm, lecz obiektyw z własnym pomysłem na fotografowanie. Lekki, szybki i bardzo dobry optycznie, zachęca do pokazywania szerszego kontekstu, ale nie odbiera możliwości wykonania portretu czy detalu.

Po kilku zupełnie różnych sesjach widzę go przede wszystkim jako znakomity obiektyw codzienny: do miasta, podróży, wydarzeń, wnętrz i niespiesznego reportażu. Sigma 20–60mm F2.8–4 DG Contemporary nie próbuje robić wszystkiego. Robi natomiast zaskakująco dużo, pozostając przy tym na tyle mała, że naprawdę chce się ją zabrać ze sobą.

Sprzęt omawiany w tekście znajdziesz w sklepie InterFoto.eu
Sigma 20–60mm F2.8–4 DG Contemporary
























