Wymień lub sprzedaj sprzęt fotograficzny
|
Złóż zapytanie o wniosek ratalny w Interfoto.eu

Premierowa Sigma A 85mm F1.2 DG Art Sony E – bokeh i ostrość zachwyca – nasze zdjęcia

Słuchajcie! Jest uruchomiona przedsprzedaż – brać tę Sigmę A 85mm F1.2 DG Art za 6490zł w ciemno! Zaznaczam, że nie lubię bezlusterkowców, bo wolę kolorystykę i obrazek ze starych CMOSów, CCD lub LB Cast i oczywiście z analoga, ale ta Sigma przywraca mi nadzieję… .Cały bezlusterkowy Sony to chyba najbardziej znienawidzony przeze mnie system – jak i każdy aparat, który ma sensor wyprodukowany przez Sony.Chodzi o jego plastikowy obrazek, choć nie ukrywam, że z tej Sigmy jeszcze bym chętnie kiedyś pofocił.

Dlaczego wziąłem Sony na zdjęcia skoro go nie lubię? Bo dostaliśmy do testów obiektyw w mocowaniu Sony E :). Ten artykuł nie będzie „profesjonalną recenzją” z tablicami do fotografowania, tabelkami i wykresami. To opowiadana własnymi słowami przeprawa z systemem Sony i przygody z absolutnie ciekawym dla mnie obiektywem jakim jest Sigma A 85mm F1.2 DG Art.

Prawie sto procent zdjęć, które tutaj demonstruję jest zrobionych na F1.2 i najniższym możliwym ISO. Poza tymi zdjęciami, które robiłem w pomieszczeniu używając dwóch parasolek softbox – tam ustawiałem ISO 800 bodajże. Jedno, może dwa zdjęcia zrobiłem na F3.5, ale tak to tłukłem na F1.2.

Wybrałem się z Mychą na pole, w krzaczory i okolice lasu porobić trochę portretów. Byłem ciekaw jak radzi sobie Sigma A 85mm F1.2 DG Art w ciężkich w sumie warunkach. Światło takie sobie…, słońca w zasadzie nie było, wyglądało jakby zanosiło się na deszcz no i piź…(wiało strasznie).

Na F1.2 nie smuży, jest ostra jak brzytwa i absolutnie malownicza. Od razu przypomniał mi się obiektyw Canon EF 85mm F1.2L USM II, którym tłukłem foty na Canon EOS 1Ds Mark III, potem 1DX. Obrazek z 1Ds Mark III z wymienionego Canona 85mm jest dla mnie o niebo ciekawszy, ale Sigma szyła równie fenomenalnie. Canon EF 85mm F1.2 to obiektyw pełen błędów i niedoskonałości, które trzeba zaakceptować. Sigma ich nie ma. Na Canonie przy F1.2 smużyło, było ekstremalnie miękko, często nie trafiał. Sigma jest zupełnie inna – to totalna rzeźnia, precyzja na F1.2 i absolutnie malowniczy bokeh.

Obrazek z 9 letniego Sony A7R III jest jeszcze „na granicy strawienia” dla mnie – bo w rawach nie trzeba specjalnie „grzebać”, ale im nowszy aparat marki Sony, tym obrazek jest dla mnie bardziej plastikowy i nie do zaakceptowania. Zachwyt megapikselami minął mi jak dorwałem się do analoga jak szczerbaty na suchary, a od tamtego czasu kontempluję stare sensory CMOS, CCD, LB Cast – czyli cyfrowe aparaty, które wyszły z użycia 20-27 lat temu i dają obrazek trochę podobny do analogowego – czyli niedokładny i z wadami, ale poprzez to bardzo oryginalny.

Jak wywoływałem zdjęcia z RAW? To ważne. Miała miejsce poprawa kontrastu i zmiana temperatury kolorów, bo miałem ustawioną temperaturę kolorów 4600 kelwinów (facepalm). Nie wykorzystałem dostarczonego profilu od Sigmy – chciałem zobaczyć, jak poradzi sobie na minimalnej ingerencji w poprawianie zdjęć softem z aparatu lub softem ACR. Przeraża mnie – im nowszy aparat, tym więcej dziwnych opcji, które przejmują kontrolę za fotografującego. Całą sesję zrobiłem na centralnym punkcie AF. Czy tak się da? no jasne że się da :), wystarczy się trochę poruszać.

Jedna z rzeczy, która denerwowała mnie najbardziej w aparacie, to priorytet ustawiania ostrości na oko osoby… też to wyłączyłem. Ustawiłem przestrzeń kolorystyczną Adobe RGB. Jedną z rzeczy, którą zrobiłem jako pierwszą to przestawiłem w aparacie język PL na angielski. Bo polskie tłumaczenia były po prostu niezrozumiałe dla mnie. Wychodzi na to, że jestem trochę dziki, ale każdy fotografuje tak, żeby było mu wygodnie.

Jeśli chodzi o Sigmę A 85mm F1.2 DG Art jestem zaskoczony tym obiektywem bardzo pozytywnie. Miałem jakieś drobne kłopoty z ustawianiem ostrości, ale to mogło być spowodowane tym, że chciałem podejść bliżej niż 0,8m (0,84m według specyfikacji) minimalnej odległości ostrzenia. Tego samego brakowało mi w TTArtisan AF 85mm F1.8 Neo. Sigma zostaje wydana w dwóch pełnoklatkowych mocowaniach Sony E oraz L-Mount – czyli będzie szansa przepstrykać np. Leica SL – aparat, który mimo swojej „bezlusterkowości” urzekł mnie swoim sensorem, stworzonym przez STMicroelectronics (a nie Sony).

Podsumowując, pomimo mojej niechęci do bezlusterkowców, w szczególności do Sony, sam obiektyw zasuługuje moim zdaniem na piątkę z plustem. Ze spontanicznych zdjęć jesteśmy oboje z Mychą zadowoleni. Dlaczego nie na szóstkę? Bo wolałbym Sigmę A 85mm F1.0 :))))) – może kiedyś zrobią. Minusy? Pogryzły mnie jakieś mucho-komary i to była najmniej miła rzecz, jaką pamiętam z tego wypadu.

Obiektyw dostępny będzie od 30 września br. natomiast już teraz możesz zamówić ten obiektyw w przedsprzedaży.

Sigma A 85mm F1.2 DG Art – 6490 zł (Sony E i L-Mount, FF)

Łaciata Krowa
Łaciata Krowa

Fascynuje mnie nie tylko to, co fotografuję, ale przede wszystkim to, ile potrafię wydobyć ze sprzętu.

Artykuły: 663

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *