Sigma A 17-40mm F1.8 DC ART Sony E – w nawiązaniu do legendny!

Sigma A 17-40mm F1.8 DC ART SONY E to szkło, o które nikt nie prosił, ale każdy korzystający z aparatów APS-C potrzebował, a jeśli nie potrzebował to właśnie może się okazać się, że właśnie znalazł coś co powinno go zainteresować. Użytkownicy lustrzanek z pewnością znają konstrukcję Sigma A 18-35mm F1.8 DC HSM ART, którą śmiało dzisiaj mógłbym określić jako legendarną! W końcu to szkło wznosiło jakość fotografii z matryc APS-C na wyższy poziom, jednocześnie oferując wyjątkowo jasną przysłonę w obiektywie typu zoom. Dzisiaj będziemy testować jak sprawdza się protoplasta tego szkła dla systemów bezlusterkowych i czy ma szansę stać się kolejną legendą. Zapraszam!

W czasach, gdy bezlusterkowa rewolucja jeszcze nikomu z nas nie krążyła po głowie, a matryca formatu 24x36mm (tzw. pełna klatka) była zarezerwowana dla profesjonalistów i reporterów, na rynku funkcjonował bardzo ciekawy obiektyw zadedykowany dla użytkowników matryc APS-C, którzy marzyli, żeby być trochę bardziej pro, a jednocześnie nie zbankrutować. Mniej więcej tak można opisać by z perspektywy czasu szkło Sigma A 18-35mm F1.8 DC HSM ART, w którym należałoby upatrywać poprzednika dzisiaj testowanej konstrukcji Sigma A 17-40mm F1.8 DC ART.

Współczesne bezlusterkowce jednakże przyzwyczaiły nas do komfortu, wygody oraz kompaktowości, więc przeniesienie szkła i „doklejenie” adapteru byłoby mówiąc delikatnie kiepskim pomysłem, więc trzeba było zaoferować coś co będzie pasowało znacznie bardziej do „filigranowych” konstrukcji takich jak, chociażby Sony A6600, z którego przyszło mi korzystać w ramach testów. Nie da się ukryć, że obawiałem się początkowo, że szkło będzie niezbyt dobrze zbalansowane, a jednak! Okazało się, że cały zestaw jest bardzo dobrze wyważony i miło da się z niego korzystać, nawet przez kilka długich godzin.

Konstrukcja obiektywu zdaje się być całkiem jakościowa i w niczym nie różni się od innych obiektywów z serii ART oferowanych przez markę Sigma. Nie da się ukryć, że w całym systemie natywnych szkieł od Sony nie ma aktualnie żadnego obiektywu, który mógłby być dla niego konkurencją, a to tylko i wyłącznie świadczy pozytywnie o tym jak marki alternatywne potrafią wyjątkowo wypełniać niszę, ale także wyznaczać nowe trendy i standardy rynku.

W kwestii etyki pracy Sigma A 17-40mm F1.8 DC ART to szkło wysokiej klasy. W duecie z Sony A6600 tworzą zgrany zespół, któremu śmiało można zaufać w każdej sytuacji i cieszyć się rezultatami. Oczywiście o ile te trafiają w nasze gusta, ale patrząc przez pryzmat wielu lat obserwowania fotografii oraz jej ewolucji i trendów to „charakter obiektywów” oferowanych przez markę ewidentnie trafia do ludzi i się podoba. W przypadku obiektywu Sigma A 17-40mm F1.8 DC ART śmiało można powiedzieć, że w ramach jednego obiektywu dostajemy namiastkę magii kilku szkieł stałoogniskowych, a to wszystko w naprawdę kompaktowej obudowie.

Wracając jednak do kwestii samego obrazka to ten jest przyjemny dla oka i jak już wspomniałem może się podobać. Jest „czysty” i „poprawny”, czym z pewnością zaskarbi sobie grono wiernych fanów, którzy będą z niego bardzo zadowoleni. Mnie nie do końca rusza, ale to kwestia tego, że taki look już mi się po prostu opatrzył i zawsze wolałem odrobinkę „popsuty” obrazek, bo dostrzegałem w nim więcej magii, ale to są tylko i wyłącznie moje fanaberie. Zarówno na dłuższym jak i krótszym końcu jest ostro, ale nie żyletkowato, a pokusiłbym się także o stwierdzenie, że to na 17mm obiektyw jest ostrzejszy. Do tego lekka winietka i aberracje, które wiadomo dzisiaj można poprawić jednym kliknięciem.
Galeria zdjęć przykładowych 2000px wykonana za pomocą obiektywu Sigma A 17-40mm F1.8 DC ART i aparatu Sony A6600
Pliki 1:1 do pobrania wykonane za pomocą obiektywu Sigma A 17-40mm F1.8 DC ART i aparatu Sony A6600
Podsumowanie
Sigma A 17-40mm F1.8 DC ART to naprawdę dobre szkiełko, które warto rozważyć jeśli korzystamy z aparatów APS-C i jest ono dostępne akurat w naszym systemie. Tym sformułowaniem można by było zamknąć całą dyskusję na temat tego obiektywu. To po prostu bardzo rozsądny wybór, który świetnie się nada dla tych wszystkich, którzy potrzebują uniwersalności, przyjemnego, znanego obrazka i nie mają problemu z pracą zoom’em. Osobiście uważam, że do aparatów z matrycami APS-C dla ambitnych amatorów, z aspiracjami na zawodowstwo, czy dla całego grona content creators nie ma aktualnie lepszego wyboru.






























