Dajcie nam FujiFilm X-Pro4! – a tymczasem FujiFilm X-Pro3 oraz Voigtlander 50mm F1.5 Nokton II Leica M-SC

FujiFilm X-Pro3 na rynku pojawiło się już ładnych kilka lat temu, bo w 2019 roku, a sukcesora w postaci FujiFilm X-Pro4 jak nie było tak nie ma, ale czy tak naprawdę jest potrzebny? Dla wielu model X-Pro3, bądź inne z tej serii odnowiły wiarę w fotografię i niejednokrotnie spotkałem się z opinią, że to jedyny aparat z segmentu APS-C i całej gamy FujiFilm, o którym można powiedzieć, że jest to aparat, którym fotografowanie cieszy i napędza do dalszego działania.

Zatem w dzisiejszym wpisie postaram się trochę poteoretyzować co FujiFilm mogłoby zaimplementować do modelu FujiFilm X-Pro4 i czy X-Pro3 to nadal sprzęt, który potrafi zaspokoić moje potrzeby, bo chociaż linia X-Pro przez FujiFilm traktowana jest po macoszemu to ja wierzę, że ten sprzęt jest po prostu czymś co naprawdę może wielu fotografom pozytywnie zmienić podejście do wykonywania fotografii i sprawić, że zdjęcia stają się czystą przyjemnością.

Zaczynając od początku FujiFilm i seria X-Pro to chyba aktualnie najładniejsze i najciekawsze aparaty z wymienną optyką dostępne w segmencie sprzętu APS-C dla profesjonalistów. Czy walory estetyczne są dla kogoś plusem nie mam pojęcia, ale ja z doświadczenia wiem, że zarówno klienci profesjonalni jak i przypadkowi przechodnie często zwracają uwagę na estetykę i wygląd sprzętu jakim ktoś wykonuje zdjęcie, co z automatu potrafi zmienić cudze nastawienie do samego fotografa,

Skoro zahaczyliśmy o estetykę to ja akurat wziąłem do ręki egzemplarz pokryty specjalnym materiałem duratec w kolorze srebrnym, do którego początkowo nie wiedziałem jaki obiektyw dobrać, ale wpadłem na pomysł, by odejść od użyteczności, a pójść niejako w hipsterskie klimaty i złożyć zestaw, który ładnie będzie się prezentował, w odróżnieniu od przypominających transformersy kombinacji FujiFilm GFX’a 50S i TTArtisana 100mm F2,8 Bubble Bokeh.

FujiFilm X-Pro4

Idealnym wyborem okazała się firma Voigtlander i obiektyw Voigtlander 50mm F1.5 Nokton II Leica M-SC w kolorze niklowym, który idealnie uzupełniał się kolorystycznie z FujiFilm X-Pro3. Jak wiemy obiektywy adaptowane z systemu Leica M często mają tę przypadłość, że ostrzą dopiero od 70cm, a zatem zdecydowałem się na użycie adaptera Voigtlander Adapter Close Focus, który znacznie zmniejszyło możliwą odległość ostrzenia i sprawiło, że ten duet okazał się być znacznie bardziej uniwersalny, niż mogło mi się na początku mi wydawać.

Oczywiście nie mogę nie wspomnieć o przeliczniku, który należy zastosować w przypadku korzystania z matryc formatu APS-C, a mianowicie ogniskową obiektywu należy pomnożyć razy 1.5. Zatem wedle prostej i łatwej matematyki (50 x 1.5=75) otrzymałem obiektyw o ekwiwalencie 75mm na pełnej klatce. Czyli można by rzec, że coś w rodzaju przyjemnego portretowego szkiełka z zakresu, który bardzo lubię.

FujiFilm X-Pro4

Jakość wykonania zarówno obiektywu jak i body FujiFilm X-Pro3 stoi na bardzo wysokim poziomie i widać dbałość o szczegóły i detale. Dodatkowo samo body jest odpowiednio zabezpieczone i z tego co deklaruje producent jest wykonane z tytanu i magnezu, a także odpowiednio uszczelnione, co przekłada się także na możliwość pracy w skrajnie niesprzyjających warunkach. Jedyne co mi nie do końca pasowało to rozłożenie przycisków na tylnej ściance aparatu i mam nadzieję, że w modelu FujiFilm X-Pro4 będzie możliwość dowolnego zaprogramowania większości przycisków tak by samemu móc decydować co chcemy mieć pod ręką i co nam najbardziej pasuje.

Co do kwestii matrycy to X-Pro3 wyposażone jest w sensor o rozdzielczości 26.1 Mpix formatu APS-C o charakterystycznym dla aparatów FujiFilm układzie X-Trans. I tutaj pojawia się moje kolejne zażalenie, że choć aparat faktycznie fenomenalnie radzi sobie w większości sytuacji to jednak przydałoby się w przyszłym egzemplarzu FujiFilm X-Pro4 zobaczyć matrycę, która znalazła się w nowych X-H2 czy X-T5, bo widać różnicę w ilości detali szczególnie na wyższych wartościach ISO od 1600 w górę, a ja chciałbym móc fotografować w każdych warunkach i jeszcze bardziej przekraczać granicę tego co mogę zobaczyć.

FujiFilm X-Pro4

Jeśli chodzi o szybkość działania to nie mam kompletnie żadnych zażaleń i aparat działa satysfakcjonująco i bez najmniejszych problemów reaguje na wszelkiego rodzaju zmiany ustawień czy podróże po mało intuicyjnym (moim zdaniem) menu, ale na to kiedyś FujiFilm na pewno zwróci uwagę, bo w końcu słuchają oni swoich klientów. Prawda?

Co do szybkości robienia zdjęć to mamy tu zupełnie wystarczające 11 klatek na sekundę w przypadku migawki mechanicznej, aż do 20 klatek na sekundę w przypadku migawki elektronicznej. Jeśli dla kogoś te wartości są za małe to zdecydowanie zajmuje się fotografią sportową i musi poczekać na model FujiFilm X-Pro4, który zapewne będzie strzelał seriami z prędkością porównywalną do tej z wcześniej wspomnianych X-H2 czy X-T5, czyli 15 klatek na sekundę w przypadku migawki mechanicznej. Nie wiem czy komuś potrzeba więcej, ale jeśli tak to pozostaje czekać.

Co do samego obiektywu to mamy to do czego Voigtlander zdążył nas już przyzwyczaić, czyli malarskość, ciekawe rozmycie i bajkowy klimat miękkości w przypadku w pełni otwartej przesłony i przyjemna ostrość w przypadku domknięcia jej do wartości około F2.8, a im wyżej tym oczywiście jest jej jeszcze więcej, a swój peak osiąga gdzieś około F8. Obiektyw nie winietuje głównie z racji faktu, iż jest dedykowany do pełnej klatki. Aberracje są i nie jest ich mało, ale przy wartości około F8 stają się niezauważalne.

FujiFilm X-Pro4

Relatywnie zestaw ten nie będę ukrywał przyniósł mi sporo frajdy i przyjemności z użytkowania. Osobiście bardzo rzadko zaglądam w galerię podczas fotografowania, a tutaj praktycznie nie ruszałem ekraniku i tylko raz ja też uległem pokusie sprawdzenia czy ja faktycznie robię zdjęcia, chociaż wskazywałby na to zmniejszający się licznik na niewielkiej, bo 16GB karcie pamięci. Nawiasem mówiąc takie fotografowanie przywodzi mi na myśl analoga, do którego tak bardzo lubię się odnosić, ale nie tylko analog zaświtał mi w głowie, ale także moja dobra znajoma Leica M Monochrom, bo chociaż używałem elektronicznego wizjera to jest coś tożsamego w twych dwóch aparatach.

Generalnie nie mam większych zastrzeżeń co do FujiFilm X-Pro3 i jest to w dalszym ciągu fenomenalny sprzęt, który oferuje wdzięczne rezultaty i potrafi zawstydzić niejedno nowsze body. Jest kilka spraw, które FujiFilm może rozwiązać, a nawet powinno jeśli chce by sukcesor w postaci X-Pro4 okazał się kolejnym hitem sprzedaży. Jednakże znając firmę i jej opieszałość w kwestii wypuszczania modeli na rynek, które podobają się specyficznym grupom użytkowników tak samo czekamy na FujiFilm X-Pro4 jak i czekamy na sukcesora GFX 50R.

Galeria zdjęć 1:1 z aparatu FujiFilm X-Pro3 i obiektywu Voigtlander 50mm F1.5 Nokton II Leica M-SC

FujiFilm X-Pro3 jest dostępny w InterFoto.eu

Voigtlander 50mm F1.5 Nokton II Leica M-SC jest dostępny w InterFoto.eu

FujiFilm X-Pro4 jeśli w końcu pojawi się na rynku to z pewnością będzie dostępne w InterFoto.eu

Robert Karaś
Robert Karaś

Oderwany od rzeczywistości fotograf szuka nowych światów, eksploruje je i eksponuje za pomocą fotografii zarówno ukochanej czarno-białej jak i barwnej.
Przeżywa fascynację cyfrowym średnim-formatem, który namiętnie wykorzystuje do realizowania swoich wizji, ale nadal wzdycha do unoszącego się zapachu wywoływacza i wielkoformatowych odbitek.

Artykuły: 292

Jeden komentarz

  1. I put aside money a few months ago and am waiting for the X PRO 4 to appear. But given the peculiarities of Fuji marketing, I understand that this day will not come soon. So I decided to add a little more and buy a LEICA Q3.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *