Minolta Dynax 7 – najlepsza analogowa lustrzanka do optyki Minolta A/Sony A

Zaprezentowana we wrześniu 2000 roku Minolta Dynax 7 (nosząca też na niektórych rynkach oznaczenie Minolta a-7 lub Maxxum 7 ) to ukoronowanie półprofesjonalnej linii aparatów Minolta z cyfrą „7” (‘”9” było zarezerwowane dla zawodowych aparatów) i chyba najbardziej wyrafinowany od strony elektroniki aparat analogowy w historii. Do „siódemki”zaprojektowano specjalny osprzęt, taki jak lampa 5600 HS (D), uchwyt do zdjęć w pionie VC-7 czy seria nowych lub zmodyfikowanych obiektywów. Nowości dotyczyły w szczególności systemu samoczynnego ustawiania ostrości i pomiaru oświetlenia błyskowego. To wszystko wraz doskonałą ergonomią i obsługą obiektywów z wbudowanymi silnikami czyni z Minolty Dynax 7 idealny korpus dla wszelkiej optyki serii Minolta A/Sony A.

W aparacie Minolta Dynax 7 Znacznie zwiększono liczbę pól AF, a zmiany w napędzie autofokusa ułatwiły przechodzenie od automatycznego do ręcznego ustawiania ostrości. W pomiarze błysku Minolta uzupełniła zestaw informacji wykorzystywanych do określania siły błysku o wartość odległości od fotografowanego obiektu, a to wymusiło skonstruowanie nowych obiektywów oraz nowych wersji starych obiektywów, zdolnych do przekazania tej wartości do aparatu a także lamp błyskowych wysyłających przedbłyski wspomagające pomiar w nowym trybie.

Chociaż „siódemka” jest sporo mniejsza od modelu Dynax 9,  przypomina swój zawodowy pierwowzór pod względem wyglądu oraz sposobu sterowania, Ale tył aparatu to zupełna nowość w systemie Dynax: znalazł się tam duży ekran nawigacyjny, którego bardzo brakowało w „dziewiątce”, wyposażonej jedynie w mały wyświetlacz na górnej pokrywie. Obok tylnego wyświetlacza umieszczono okrągły klawisz umożliwiający zmianę pól samoczynnego ustawiania ostrości. Nowością „siódemki” był także brak klapki po prawej stronie aparatu zastąpionej przełącznikiem trybów pracy lampy błyskowe. Teraz wąska klapka znajduje się pod ekranem nawigacyjnym ale nie ukryto pod nią żadnych często używanych przycisków. Sam korpus jest wyjątkowo lekki (575 g) i mały jak na swoje półprofesjonalne osiągi, takie jak choćby najkrótszy czas otwarcia migawki czy maksymalna szybkość przesuwu filmu.

 

W chwili premiery lustrzanki Minolta Dynax 7 aparaty na materiały srebrowe miały za sobą ponad sto lat dominacji w świecie fotografii, ale ich dni był już właściwie policzone; próba potrzymania  dynamiki ich rozwoju poprzez wprowadzenie systemu APS spełzła na panewce a na horyzoncie pojawiły się aparaty cyfrowe, które obiecywały natychmiastowe rezultaty a w perspektywie także wyjście poza ograniczenia fotografii opartej na chemikaliach. Jak to zwykle w świecie bywa, zmierzchowi towarzyszył łabędzi śpiew i na sam koniec ery fotografii opartej o materiały srebrowe pojawiły się jedne z najbardziej wyrafinowanych aparatów analogowych jakie kiedykolwiek powstały i do tej grupy właśnie zalicza się bohaterka dzisiejszego wpisu, Minolta Dynax 7.

Minolta Dynax 7 oferowała kilka sposobów pomiaru światła, w tym wielopolowy, możliwość zapamiętania parametrów zdjęć z ostatnich pięciu naświetlonych w aparacie filmów, czasy otwarcia migawki do 1/8000 sekundy, czy możliwość spersonalizowania prawie każdej funkcji. Użytkownik  mógł zdecydować, na przykład, czy po zwinięciu końcówka filmu ma zostać na zewnątrz czy wewnątrz kasetki, albo czy licznik klatek pokazuje ile klatek już zrobiono na danym filmie czy też ile ich jeszcze zostało do zrobienia. Wyboru dokonuje się w menu poprzez panel kontrolny ukryty za zamykanymi na magnes metalowymi drzwiczkami.

Co niezwykle ważne Minolta Dynax 7 obsługuje silniki samoczynnego ustawiania ostrości wbudowane w obiektywy, ma 9 pól autofokusa z centralnym podwójnym krzyżowym, a ogromny tylny ekran ułatwia choćby personalizację aparatu przy okazji sprawiając, że sporo osób bierze siódemkę za aparat cyfrowy. I chociaż Minolta Dynax 7 nie była w pełni zawodowym korpusem swojej linii lustrzanek Minolta – ten tytuł należy się modelowi Dynax 9 wypuszczonemu kilka lat wcześniej, ale to „siódemka” jest najbardziej nafaszerowana najnowszą wówczas technologią i funkcjami. Na przykład „dziewiątka” musiała zostać fabrycznie zmodyfikowana dla obsługi obiektywów SSM, a „siódemka” miała – jako jedyna – tę możliwość daną fabrycznie.

Z ciekawostek warto wspomnieć, że Minolta Dynax 7 miała specjalny tryb emulujący unikatową w tamtych czasach cechę obiektywu 135mm f/2.8 STF (Smooth Trans Focus – dającą idealne bokeh), poprzez odpowiednią zmianę pozycji listków przysłony w trakcie ekspozycji. Oczywiście do tego trybu konieczne jest umieszczenie aparatu na statywie. No i charakterystyczną cechą „siódemki”, która w tamtych latach coraz bardziej odróżniała aparaty Minolty od konkurencji, było sterowanie poprzez mnóstwo pokręteł, gałek i przełączników. Ta droga, która zaczęła się od modelu 600si osiągnęła kulminację w opisywanej tutaj „siódemce”, w której właściwie każda funkcja aparatu ma własne pokrętło, gałkę, przełącznik czy przycisk. Do tego dochodzą czujniki na uchwycie i przy wizjerze sprawiające, że aparat jest gotowy do działania gdy bierzemy go do ręki lub zbliżamy oko do wizjera. Wszystko jest tam, gdzie trzeba i działa tak, jak trzeba. Uchwyt do kadrów pionowych jest idealnie zaprojektowany, sprawiając, że zarówno w poziomie jak i w pionie dłoń jest tak samo umiejscowiona w stosunku do osi obiektywu, wszystkie kontrolki są zdublowane, a zasilanie zapewniają łatwo dostępne baterie paluszki.

Jeśli miałbym znaleźć jakieś powody do narzekań to zaliczę do nich niestandardową stopkę mocowania lamp błyskowych, oraz skóropodobne okrywy korpusu, które z czasem zaczynają się kleić i przyciągać kurz jak magnes. To ostatnie można spotkać w wielu lustrzankach z tamtych czasów. Warto też wiedzieć, że Minolta Dynax 7 nie nadaje się do fotografowania na filmach uczulonych na widmo podczerwone, ponieważ takowy film zostanie zaświetlony przez oparty o promień podczerwieni system liczenia okienek perforacji filmu. Taki system umożliwia precyzyjne przewijanie filmu oraz jego wyjęcie z aparatu w dowolnej chwili i późniejszy powrót do ostatniej naświetlonej klatki.

No i jeszcze jest kwestia systemu bezpiecznego otwierania tylnej ścianki. Aparat zaprojektowano tak, aby uniemożliwić przypadkowe zaświetlenie filmu w aparacie, więc dźwignia odblokowująca tylną ściankę działa tylko, gdy film zostanie zwinięty do kasetki. W innym przypadku dźwignia się porusza swobodnie, ale nie zwalnia blokady. Osoby nie znające dobrze aparatu mogą uznać, że dźwignia jest zepsuta i próbować otworzyć ściankę tylną na siłę, co spowoduje wyłamanie plastikowego zatrzasku ścianki.

Używanie lustrzanki Minolta Dynax 7 to czysta przyjemność. Daje z nawiązka wszystko, czego można oczekiwać od aparatu analogowego za wyjątkiem wymiennych pryzmatów. Klasyczna stylistyka wygląda nadal świeżo w dniu dzisiejszym. Co najważniejsze – za wyjątkiem fabrycznie zmodyfikowanej „dziewiątki” – jest to jedyna lustrzanka analogowa z bagnetem Minolta A obsługująca zarówno śrubokrętowy autofokus jak i silniki wbudowane w obiektywy. Posiadacz szerokiej palety optyki Minolta A/Sony A nie znajdzie dla niej lepszego korpusu na materiały srebrowe.

Dane techniczne:
Typ aparatu: Małoobrazkowa lustrzanka jednoobiektywowa z samoczynnym ustawianiem ostrości, automatyczną ekspozycją oraz wbudowaną lampą błyskową
Mocowanie obiektywu: Bagnetowe Minolta typ A
Celownik: Pryzmat pentagonalny, pole widzenia 92% w pionie i 94% w poziomie, powiększenie 0,8x, korekcja  dioptryczna -2,5 do +0,5 D, odległość oka od celownika 22,5 mm, wymienne matówki
Automatyczne ustawianie ostrości: Działa na zasadzie detekcji fazowej; czujnik dziewięciopolowy, zakres działania -1 do 18 EV, wybór pola AF automatyczny lub ręczny
Tryby pracy układu ustawiania ostrości: Do zdjęć obiektów statycznych S, poruszających się C, automatyczny wybór pomiędzy tymi opcjami A, ustawianie ręczne
Pomiar ekspozycji: Przez obiektyw, dla oświetlenia ciągłego 14-segmentowa matryca pomiarowa, pomiar punktowy 2,7%, pomiar centralnie-ważony, pamięć pomiaru, korekcja ekspozycji, bracketing; Oświetlenie błyskowe: system ADI, matryca czteropolowa, pomiar integralny, korekcja błysku, bracketing błysku
Tryby automatyki naświetlania: Program podstawowy z shiftem, automatyka czasu i przysłony, tryb ręczny, program pełnej automatyki
Zakres czasów naświetlania: 1/8000  – 30 s i czas B
Najkrótszy czas synchronizacji błysku: 1/200 s
Ustawianie czułości filmu: Automatyczne w zakresie ISO 25-6400 ASA, ręczne w zakresie ISO 6-6400
Korekcja ekspozycji: W zakresie +/- 3 EV, co 0,5  lub 0,3 EV
Transport filmu: Możliwe zdjęcia ciągłe do 4 kl/s, zwijanie automatyczne, możliwość ręcznego wymuszenia zwijania
Samowyzwalacz: Elektroniczny z opóźnieniem 10 s, lub 2 s ze wstępnym podniesieniem lustra
Wbudowana lampa błyskowa: Liczba przewodnia 12, kryje światłem pole widzenia obiektywu 24 mm, czas ładowania 2 s
Zasilanie: dwie baterie litowe CR123A
Wymiary: 144 x 98 x 66 mm
Waga: 575 g

Selfie_jarek_brzezinski

Jarosław Brzeziński

Jarosław Brzeziński, ur. 1962 r., fotograf, malarz i tłumacz z tytułem magistra filologii angielskiej.
Blog pod adresem: https://towarzystwonieustraszonychsoczewek.blogspot.com/
W roku 2005 opublikował książkę “Canon EOS System”.
W latach 1998- 2009 odpowiedzialny w UKIE za tłumaczenia wszystkich dokumentów związanych z akcesją oraz członkostwem Polski w UE.
W latach 1996- 2011 redaktor i autor setek artykułów na temat sprzętu fotograficznego i fotografii dla czołowych miesięczników branżowych.
W latach 1987-1998 pracował jako nauczyciel angielskiego.
W latach 1994-1996 pracował jako freelancing copywriter dla Ogilvy & Mather.
Od 12 lat jest głównym ekspertem ds. tłumaczeń w Centrum Europejskim Natolin.
Od 25 lat pracuje jako zawodowy fotograf ślubny, reklamowy, reklamowy, eventowy, przemysłowy, korporacyjny oraz portrecista, zarówno w studio jak i w terenie.
Od 30 lat pracuje jako tłumacz polsko-angielski oraz angielsko-polski dla czołowych firm i organizacji.

Default image
InterFoto
Wpisów: 202

Zostaw komentarz