Sony A9 II i Tamron 35-150 mm F2-2.8: zestaw, który zmienia sposób fotografowania

Jeszcze kilka lat temu zestaw składający się z jasnego zooma Tamron 35-150mm F2-2.8 Di III VXD oraz reporterskiego korpusu klasy Sony A9 II wydawałby się czymś abstrakcyjnym. Fotografowie byli przyzwyczajeni do noszenia kilku obiektywów jednocześnie: 24-70 mm, 70-200 mm i często dodatkowej stałki do pracy w trudniejszym świetle. Tymczasem Tamron zrobił coś, co początkowo wydawało się kompromisem, a finalnie okazało się jednym z najciekawszych obiektywów ostatnich lat. W połączeniu z Sony A9 II ten obiektyw tworzy zestaw niezwykle praktyczny, szybki i zaskakująco kompletny.

Sony A9 II nadal pozostaje jednym z najbardziej niedocenianych aparatów w systemie Sony. Nie ma 8K, gigantycznych rozdzielczości i marketingowego szumu wokół AI, ale ma coś znacznie ważniejszego a mianowicie przewidywalność i szybkość działania. To aparat, który po prostu nie przeszkadza w fotografowaniu. Autofocus działa błyskawicznie, śledzenie obiektów nadal jest fenomenalne, a ergonomia całego korpusu sprawia, że można pracować nim przez wiele godzin bez irytacji.

I właśnie tutaj pojawia się Tamron 35-150mm F2-2.8 Di III VXD. Zakres ogniskowych brzmi wręcz absurdalnie praktycznie. 35 mm pozwala fotografować reportaż, szersze portrety czy sceny miejskie. 50 mm i 85 mm to klasyka fotografii portretowej, a 150 mm daje już bardzo przyjemną kompresję i możliwość wyciągania pojedynczych kadrów z tłumu lub sceny. Najważniejsze jest jednak to, że ten obiektyw nie zachowuje się jak typowy „superzoom”. Nie daje wrażenia pracy kompromisowym szkłem podróżniczym. Wręcz przeciwnie: bardzo często przypomina zestaw kilku stałek zamkniętych w jednej konstrukcji.

Oczywiście fizyki nie da się oszukać. Obiektyw jest duży i ciężki. Na papierze nie wygląda jak sprzęt do codziennego spacerowania. Paradoks polega jednak na tym, że w praktyce bardzo często okazuje się wygodniejszy niż noszenie dwóch lub trzech osobnych obiektywów. Szczególnie podczas reportażu, ślubów, eventów czy podróży fotograficznych.

Sony A9 II świetnie równoważy ten ciężar. Grip korpusu jest wystarczająco głęboki, a cały zestaw daje poczucie solidności i stabilności. To nie jest delikatny aparat lifestyle’owy do kawiarni i zdjęć cappuccino. To zestaw do pracy.

Największe zaskoczenie? Charakter obrazu. Tamron 35-150mm F2-2.8 Di III VXD nie próbuje być laboratoryjnie sterylny. Zdjęcia mają przyjemną plastykę, bardzo naturalne przejścia tonalne i miękkość tła, która momentami potrafi przypominać pracę ze stałoogniskowymi konstrukcjami. Szczególnie okolice 85-150 mm robią naprawdę świetne wrażenie. Do tego dochodzi światło F2 na szerokim końcu. To coś, czego wcześniej praktycznie nie widzieliśmy w tego typu konstrukcjach. W połączeniu z wysokim ISO Sony A9 II pozwala to fotografować w bardzo trudnych warunkach bez poczucia walki ze sprzętem.

Ten zestaw ma jeszcze jedną ogromną zaletę: pozwala uprościć sposób pracy. Zamiast ciągłego myślenia o zmianie obiektywu, przepinaniu szkła i zastanawianiu się, czy lepiej założyć 70-200 czy może jednak 35 mm, fotograf zaczyna skupiać się na samym obrazie. To brzmi banalnie, ale właśnie takie rzeczy najbardziej wpływają na komfort pracy i finalne zdjęcia.

Nie bez powodu Tamron 35-150 mm zdobył ogromną popularność wśród fotografów ślubnych i eventowych. To obiektyw, który realnie zmienia workflow. Pozwala być szybszym, bardziej elastycznym i mniej zmęczonym podczas całego dnia pracy.

Czy to zestaw idealny?
Nie do końca. Jeśli ktoś szuka ultrakompaktowego sprzętu do street photo albo lekkiego zestawu na całodniowe górskie trekkingi, prawdopodobnie znajdzie lepsze rozwiązania. To również nie jest obiektyw budżetowy. Ale trudno dziś znaleźć drugą konstrukcję, która oferowałaby podobną kombinację zakresu, światła i jakości obrazu.

Sony A9 II i Tamron 35-150mm F2-2.8 Di III VXD to duet dla fotografów, którzy chcą pracować szybko, skutecznie i bez ciągłego myślenia o sprzęcie. Paradoksalnie właśnie dlatego ten zestaw tak mocno przypomina fotografię analogową: mniej technicznego chaosu, więcej skupienia na samym momencie. I być może właśnie w tym tkwi jego największa siła.
























