AF-Nikkor*ED 200 mm f/3,5 – perła z lamusa i zagadki decyzji podejmowanych przez Nikona

Ostatnio na forum Nikon Polska zamieściłem taką zagadkę: „Pozwalam sobie zadać zagadkę. Starsze obiektywy często „rysują” ciekawie, z charakterem ale jakość optyczna odstaje od najnowszych konstrukcji. Jednak zdarzają się wyjątki. Ten obiektyw ma już prawie 30 lat. Jest bardzo ostry a przy tym ma bardzo ładne nieostrości. Co ciekawe, jest to Nikkor z własnym silnikiem autotokusa (a powstał zanim pojawił się system Canon EOS z wbudowanymi silnikami AF), ale na cyfrowych Nikonach pracuje tylko w ręcznym trybie ustawiania ostrości; ma styki ale wcale nie komunikuje się elektronicznie z cyfrowymi Nikonami. Istnieją tylko trzy modele lustrzanek Nikona – same analogowe – z którymi działa autofokus w tym obiektywie. Nikon stworzył tylko dwa obiektywy w tej serii i to jest dłuższy z tej dwójki. Zatem, co to za obiektyw? Aparat: Nikon D850.” Widać, że polska brać Nikoniarzy jest świetnie wyedukowana, bo natychmiast pojawiło zawierające połowiczną odpowiedź pytanie: „To była konstrukcja do F3 z pryzmatem AF?” Połowiczną, bo jeszcze należy podać oznaczenie rzeczonego obiektywu: AF-Nikkor*ED 200 mm f/3,5. Pora przypomnieć ten – zapomniany przez jednych a kompletnie nieznany innym – kawałek historii sprzętu fotograficznego. Przy okazji pojawi się refleksja nad tym, jak świetne konstrukcje optyczne pojawiały się w przeszłości oraz nad tym, jak dziwne decyzje podejmują czasem wielkie firmy.

Aby mieć suche fakty z głowy, zacznijmy od danych technicznych:

Typ obiektywu: Obiektyw z samoczynnym ustawianiem ostrości poprzez zintegrowany mikrosilniczek, zaprojektowany do lustrzanki Nikon F3AF; możliwe jest też ręczne ustawianie ostrości
Ogniskowa: 200 mm
Kąt widzenia: 12° 20′
Zakres otworów przysłony: od f/3,5 do f/32
Minimalna odległość ustawiania ostrości: 2 metry
Budowa optyczna: 8 soczewek w 6 grupach, w tym 2 soczewki ze szkła ED, 2 wewnętrzne grupy z mechanizmem wewnętrznego ogniskowania, z osłoną zapobiegającą przedostawaniu się kurzu;
Średnica mocowania filtrów: 62 mm
Osłona przeciwsłoneczna: wbudowana, wysuwana
Waga: 868 g
Wymiary: 80 mm x 149 mm x 157 mm
Inne cechy: przełącznik A/M między samoczynnym a ręcznym ustawianiem ostrości oraz przycisk pamięci ustawienia ostrości; zasilanie samoczynnego ostawiania ostrości z kompatybilnego aparatu, czyli Nikon F3AF, Nikon F501, Nikon F4
Data premiery: kwiecień 1983 roku

https://en.wikipedia.org/wiki/Pentax_ME_F#/media/File:Pentax_ME-F.jpg

Aby właściwie zrozumieć mającą miejsce w kwietniu 1983 roku premierę Nikona F3AF i dwóch dedykowanych do niego obiektywów, należy pokrótce nakreślić kontekst sytuacyjny. Lata 70. XX wieku przyniosły pojawienie się w lustrzankach różnych trybów automatyki ekspozycji przeniesionych z aparatów kompaktowych. Nowym wyzwaniem początku lat 80. XX wieku było stworzenie systemu automatyki ustawiania ostrości. Ponownie, pionierskie były rozwiązania wprowadzone w kompaktach. Autofokus w aparatach kompaktowych działał przeważnie na zasadzie autofokusa aktywnego opartego na pomiarze odległości od obiektu dzięki odbiciu od niego promienia podczerwieni. Nieliczne miały system pasywny działający na zasadzie pomiaru przesunięcia fazowego między detalami w kadrze. W roku 1982 Pentax pokazał lustrzankę Pentax ME-F z zoomem SMC Pentax AF 35 – 70 mm f/2,8; obiektyw miał zintegrowany system detekcji fazowej, silnik ustawiania ostrości oraz zasilające go 4 baterie wielkości AAA („małe paluszki”). Inni producenci poszli tym tropem tworząc podobne obiektywy; i one – podobnie do produktu firmy Asahi Optical – były drogie, wielkie, ciężkie i mało wydajne. Z kolei pokazana w roku 1982 lustrzanka Canon AL-1, czy mające premierę w roku 1983 lustrzanki Olympus OM30 i Minolta X600 miały wbudowany w aparat system wspomagania ustawiania ostrości z modułem wykrywania odległości, ale samo ustawianie ostrości nadal było w nich ręczne. Zatem właściwego rozwiązania należało szukać gdzie indziej.

By JamesPFisherIII – Own work, CC BY 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=25808732

W roku 1981 Nikon pokazał nowy zawodowy model lustrzanki, F3, będący następcą F2. Aparat miał automatykę ekspozycji, migawkę testowaną do 150,000 cykli, dołączany szybki silnik przesuwu filmu i wymienne pryzmaty. Poprzednio Nikon stosował ostrożną politykę wprowadzania innowacji najpierw w korpusach amatorskich lub półprofesjonalnych zanim zawitały do aparatów klasy zawodowej. Tak było w przypadku pomiaru centralnie-ważonego wprowadzonego w modelu Nikkormat FTN, automatyki ekspozycji w Nikkormacie EL, trybu programowanej ekspozycji w Nikonie FG czy pomiaru matrycowego w Nikonie FA.

Ale tym razem Nikon zaryzykował i jego pierwszą lustrzanką z samoczynnym ustawianiem ostrości miał być zawodowy Nikon F3. To zadanie ułatwiał fakt, że w przeciwieństwie do F2 system pomiaru światła został umieszczony w korpusie F3, a wymienne pryzmaty służyły tylko do kadrowania. W kwietniu 1883 roku na rynku pojawił się Nikon F3AF z pryzmatem DX1 oraz dwa dedykowane obiektywy: AF-Nikkor 80 mm f/2,8 oraz AF-Nikkor*ED 200 mm f/3,5. F3AF zachowuje design i akcesoria podstawowego modelu F3 a obiektywów AI i AI-S można z nim używać bez ograniczeń, na dodatek otrzymując wspomaganie ręcznego ustawiania ostrości dzięki elektronicznemu dalmierzowi w wizjerze z potwierdzeniem prawidłowego ustawienia ostrości i strzałkami instruującymi w którą stronę należy obracać pierścień obiektywu. Najważniejsza różnica to dodatkowe styki w pryzmacie oraz wokół mocowania obiektywu. Dedykowany do modelu F3AF pryzmat DX1 jest ogromny ponieważ zawiera cały system detekcji fazowej oraz 2 baterie AAA („małe paluszki”) zasilające zarówno sam pryzmat jak i silniki ustawiania ostrości dwóch stworzonych do tego modelu obiektywów. Maleńka bateria dostarczające energię dla pomiaru światła, ruchu migawki i lustra korpusu nie podołałaby zasilaniu autofokusa.

 

Nikon stworzył tylko dwa obiektywy do modelu F3AF, chociaż plany były szersze. Problem polegał na tym, że F3AF nie przyjął się na rynku i sprzedawał bardzo słabo. Obiektywy AF-Nikkor 80 mm f/2,8 oraz AF-Nikkor*ED 200 mm f/3,5 ED są znakomicie wykonane, na podobieństwo zawodowych szkieł Ai-S, ale mają dodane styki z tyłu tubusu a wewnątrz zintegrowane silniki ustawiania ostrości. Klęska aparatu, do którego je stworzono, przypieczętowała ich los. Jako manualne obiektywy nie były zbyt atrakcyjne, ze względu na wąskie pierścienie ustawiania ostrości, jasność gorszą od porównywalnej optyki Nikona bez autofokusa (Nikkor 85 mm f/1,4 był o 2 działki przysłony jaśniejszy od AF-Nikkora 80 mm f/2,8, a Nikkor*ED 180 mm f/2,8 był o pół działki przysłony jaśniejszy od AF-Nikkora*ED 200 mm f/3,5) przy większych gabarytach; również minimalne odległości ustawiania ostrości są rozczarowujące (2 metry w przypadku AF-Nikkora*ED 200 mm f/3,5). Pierścienie ustawiania ostrości pracują z niezłym oporem, ale odczuwalnie inaczej niż w przypadku w pełni manualnych Nikkorów. Z kolei autofokus na F3AF nie jest demonem prędkości. Na przykład AF-Nikkor*ED 200 mm f/3,5 potrzebuje 1.7 sekundy na przeostrzenie od nieskończoności do minimalnej odległości fotografowania.

Dwa lata później, w lutym 1985 roku, Minolta wkroczyła na rynek z modelem Maxxum 7000, który poszedł odmienną drogą: silnik umieszczono w korpusie aparatu co oznacza tak zwany napęd „śrubokrętowy” przenoszony poprzez sprzęgło z aparatu na obiektywy. Wkrótce w ślady Minolty poszedł Olympus, Pentax i… Nikon. To naprawdę paradoksalne, że tylko Canon od początku poszedł drogą dwóch obiektywów dedykowanych do Nikona F3AF wbudowując silniki w każdy obiektyw nowego systemu EOS, podczas gdy Nikon się z takiego rozwiązania wycofał na wiele lat. Może gdyby Nikon podszedł początkowo do tej kwestii zgodnie ze swoją poprzednią polityką, czyli ostrożnie, i zaczął tworzenie systemu autofokusa z silnikami wbudowanymi w obiektywy od amatorskiej lustrzanki, a nie od zawodowego modelu F3, odniósłby sukces i to on byłby liderem innowacji w zakresie samoczynnego ustawiania ostrości w latach 80. XX wieku. Tymczasem co prawda Minolta miała na rynku pierwszy masowo sprzedający się system lustrzanek z autofokusem, ale bardzo szybko na prowadzenie wysunął się Canon, który postawił na to, co Nikon porzucił.

Co jeszcze bardziej absurdalne, Nikona tak namieszał ze stykami, że dwa obiektywy dedykowane do F3AF nie mogą w pełni współpracować z prawie żadnym innym korpusem Nikona wyposażonym w moduł autofokusa. Samoczynne ustawianie ostrości działa – poza F3AF – tylko z analogowymi lustrzankami F-501 i F4. Na cyfrowych lustrzankach te dwa obiektywy pracują jak optyka AiS – ostrość jest tylko ręczna, a pomiar światła działa jedynie z aparatami umożliwiającymi wprowadzenie danych obiektywu bez CPU. Podobno w niektórych aparatach te dwa obiektywy cały czas pobierają prąd z akumulatorów, szybko drenując je ze zgromadzonej energii.

Podsumowując, obiektywy dedykowane do Nikona F3AF można uznać za prekursorów obiektywów Canon EF. Pojawiają się czasem na aukcjach jako dodatki do kolekcji dla zbieraczy a prawie nikt nie używa ich do robienia zdjęć, ale jak pokazuje moje doświadczenie z AF-Nikkorem*ED 200 mm f/3,5 jest to wielka szkoda, bo są to optyczne perełki.

AF-Nikkor*ED 200 mm f/3,5 jest wykonany z metalu i ma znakomite wykończenie, łącznie z okleinami; ro wykończenie na pewno jest powyżej tego, co prezentowała większość  pierwszej generacji AF Nikkorów pozbawionych własnych silników ustawiania ostrości. Widać, że to modele luksusowe stworzone do luksusowego aparatu. Wszystko pracuje wspaniale od strony mechanicznej a pierścień ustawiania ostrości – chociaż nieco za wąski – działa z fajnym oporem i nie miałem najmniejszego problemu z precyzyjnym ostrzeniem z lustrzanką Nikon D850. Nawiasem mówiąc wybrałem właśnie ten model aparatu do testu, aby nie stosować żadnej taryfy ulgowej wobec obiektywu. D850 i Z7 (II) to nadal dwa modele Nikona z najbardziej wymagającymi matrycami pod względem rozdzielczości. Jeśli obiektyw “dorasta” do matrycy D850 to znaczy, że nadaje się do pracy na każdym obecnie produkowanym aparacie Nikona.

Dystorsja

Przede wszystkim, zdjęcia pokazują, że to optyka zaprojektowana do najbardziej wymagających zadań w czasach przed-cyfrowych, kiedy to w zawodowym obiektywie trzeba był możliwie najlepiej skorygować wszystkie wady optyczne, ponieważ nie można ich było już później naprawić. Co przeszło przez obiektyw, pozostawało już na zawsze utrwalone na materiale srebrowym. Wystarczy zacząć od dystorsji: jakiekolwiek ślady poduszki są w praktyce zupełnie pomijalne.

Winietowanie, f/3,5
Winietowanie, f/4

Przy pełnym otworze przysłony widać niewielkie winietowanie, ale już przy f4 staje się ono niezauważalne.

 

Ten obiektyw pokazuje, że w stałoogniskowej, prostej konstrukcji optycznej (8 soczewek w 6 grupach) można świetnie skorygować aberrację chromatyczną, Użycie 2 soczewek ze szkła ED w przedniej grupie zapewnia fantastyczną korekcję tej wady.

Aberracja chromatyczna, a właściwie jej brak

Mimo wielu prób i poddawania obiektywu morderczym testom, trudno było mi sprowokować pojawienie się aberracji chromatycznej.

Pod światło

Pod światło obiektyw zachowuje kontrast i tylko w powyższej sytuacji, ze słońcem w kadrze przy pełnym otworze przysłony pojawił się niewielki, prawie niewidoczny “duszek”. No i jak się mocno wpatrzeć, można dostrzec śladowe zafarby na krawędzi gałęzi na tle słońca.

Cały kadr
Środek kadru
Brzeg kadru

Konstrukcja optyczna korygująca różne wady powoduje, że ostrość i kontrast są bardzo dobre już od pełnego otworu przysłony i to zarówno w środku kadru jak i na brzegu a przy f4 jakość staje się znakomita w środku a przy f/5,6 jakość jest idealna na całej powierzchni kadru.

I wreszcie wisienka na torcie: do znakomitej ostrości i kontrastu w płaszczyźnie ostrości, AF-Nikkor*ED 200 mm f/3,5 dorzuca piękne nieostrości. Należy to docenić, bo w tamtych czasach Nikonowi zdarzało się robić ostre i kontrastowe obiektywy z dość paskudnym boke. A tu mamy płynne przejścia tonalne. To obiektyw, który generuje tła, które nie są narysowane, lecz namalowane.

Podsumowując mogę powiedzieć jedno: ci, którzy twierdzą, że tylko najnowsze konstrukcje optyczne nadają się na obecne, wymagające matryce, mogą mieć rację w 90 procentach, ale taka opinia może być niesprawiedliwa w pozostałych 10 procentach, a to sprawia, że może ich ominąć frajda obcowania z pewnymi znakomitymi konstrukcjami z przeszłości, A to wystarczający odsetek, aby tę bezwzględną opinię poddać weryfikacji. AF-Nikkor*ED 200 mm f/3,5 to optyka wybitna, i chociaż wymaga nieco zachodu z ręcznym ustawianiem ostrości, każda chwila takiego wysiłku jest warta generowanych przez ten obiektyw obrazków. Obrazek z tej optyki może śmiało rywalizować ze zdjęciami z najnowszych zawodowych zoomów 70-200 mm f/2,8 przy 200 mm a cena, jeśli komuś się  uda tego Nikkora znaleźć, jest – właśnie z powodu znikomego nim zainteresowania – kilkunastokrotnie niższa od kosztów nabycia takiego najnowszego modelu zooma.

Selfie_jarek_brzezinski

Jarosław Brzeziński

Jarosław Brzeziński, ur. 1962 r., fotograf, malarz i tłumacz z tytułem magistra filologii angielskiej.
Blog pod adresem: https://towarzystwonieustraszonychsoczewek.blogspot.com/
W roku 2005 opublikował książkę “Canon EOS System”.
W latach 1998- 2009 odpowiedzialny w UKIE za tłumaczenia wszystkich dokumentów związanych z akcesją oraz członkostwem Polski w UE.
W latach 1996- 2011 redaktor i autor setek artykułów na temat sprzętu fotograficznego i fotografii dla czołowych miesięczników branżowych.
W latach 1987-1998 pracował jako nauczyciel angielskiego.
W latach 1994-1996 pracował jako freelancing copywriter dla Ogilvy & Mather.
Od 12 lat jest głównym ekspertem ds. tłumaczeń w Centrum Europejskim Natolin.
Od 25 lat pracuje jako zawodowy fotograf ślubny, reklamowy, reklamowy, eventowy, przemysłowy, korporacyjny oraz portrecista, zarówno w studio jak i w terenie.
Od 30 lat pracuje jako tłumacz polsko-angielski oraz angielsko-polski dla czołowych firm i organizacji.

Default image
Jarosław Brzeziński
Jarosław Brzeziński, ur. 1962 r., fotograf, malarz i tłumacz z tytułem magistra filologii angielskiej. Blog pod adresem: https://towarzystwonieustraszonychsoczewek.blogspot.com/ W roku 2005 opublikował książkę “Canon EOS System”. W latach 1998- 2009 odpowiedzialny w UKIE za tłumaczenia wszystkich dokumentów związanych z akcesją oraz członkostwem Polski w UE. W latach 1996- 2011 redaktor i autor setek artykułów na temat sprzętu fotograficznego i fotografii dla czołowych miesięczników branżowych. W latach 1987-1998 pracował jako nauczyciel angielskiego. W latach 1994-1996 pracował jako freelancing copywriter dla Ogilvy & Mather. Od 12 lat jest głównym ekspertem ds. tłumaczeń w Centrum Europejskim Natolin. Od 25 lat pracuje jako zawodowy fotograf ślubny, reklamowy, reklamowy, eventowy, przemysłowy, korporacyjny oraz portrecista, zarówno w studio jak i w terenie. Od 30 lat pracuje jako tłumacz polsko-angielski oraz angielsko-polski dla czołowych firm i organizacji.
Wpisów: 1504

Zostaw komentarz