Nikon Z6: dwulatek, który nie chce się zestarzeć

Zapewne część z Was widziała film „Ciekawy przypadek Benjamina Buttona” w reżyserii Davida Finchera, którego bohater rodzi się jako starzec i stopniowo młodnieje. Ten film przypomniał mi się gdy ostatnio wziąłem do ręki Nikona Z6. Z6 ma dwa lata a wydaje się bardziej pełen życia niż w chwili premiery. Oczywiście to w dużej mierze zasługa po kolei wprowadzanych odpowiednich aktualizacji oprogramowania zaszytego w sprzęt. Ale te dwa lata pokazały również, iż Z6 jest jedną z najbardziej wyważonych propozycji wśród pełnoklatkowych bezlusterkowców jako udana krzyżówka narzędzia do fotografowania i filmowania, mająca dobrą cenę a jednocześnie zapewniająca wieloletnim użytkownikom systemu lustrzanek Nikona poczucie utrzymania pewnej ciągłości.

Jeśli chodzi o wejście na rynek pełnoklatkowych bezlusterkowców, Nikon spóźnił się na przyjęcie ale miał dobre wejście a z czasem poprawił pierwsze wrażenie. A Nikkor Z 24-70 mm f/4 S przedefiniował to jak rozumieć należy obiektyw „kitowy” czyli dodany w zestawie. Adapter FTZ zapewnia pomost dla osób mających arsenał optyki w mocowaniu Nikkor F, chociaż nie jest to pomost wymarzony a raczej wąska kładka. Ale jest.

Z6 wszedł na rynek razem z modelem Z7 i chociaż Z7 wygrywa pod względem rozdzielczości matrycy (45 MP wobec 24,5 MP) i ilości punktów samoczynnego ustawiania ostrości (493 wobec 273), a pod względem wyglądu, rozmieszczenia elementów sterujących, systemu menu czy ergonomii aparaty są identyczne, pod pewnymi względami Z6 wyróżnia się na plus. Tak naprawę podświetlana od tyłu matryca BSI CMOS o rozdzielczości 24,5 MP wystarcza do większości zastosowań a filtr dolnoprzepustowy (którego nie ma w Z7) zapobiega powstaniu zjawiska mory. Matryca Z6 to w pewnym sensie złoty środek pod względem połączenia rozdzielczości i niskich szumów przy wysokich ekwiwalentach ISO. Ponadto, jak się okazało w testach, mimo większej liczby pól autofokusa, system AF w Z6 radzi sobie lepiej.

Z6 jest również lepszy od Z7 jeśli chodzi o kręcenie filmów ponieważ daje jakość 4K z całej szerokości matrycy a za dopłatą można go wysłać do Nikona w celu aktualizacji do zdolności filmowania w ProRes RAW 4K, co w tej klasie cenowej jest wyjątkowe.

Z6 (wraz z Z7) jest również wyjątkowy jeśli chodzi o liczbę wprowadzanych aktualizacji oprogramowania. Nikon cały czas stara się utrzymać i podnieść atrakcyjność aparatu wprowadzając regularnie duże aktualizacje i dodając do Z6 ważne funkcje. Warto wspomnieć choćby wprowadzenie rozpoznawania, wykrywania i śledzenia oczu ludzi i zwierząt przez system samoczynnego ustawiania ostrości (Eye AF, Animal Detection AF) oraz ogólną poprawę działania autofokusa, usunięcie ograniczenia klatkażu przy zdjęciach ciągłych, czy wprowadzenie wsparcia dla kart pamięci CFexpress. Chyba nigdy wcześniej Nikon nie unowocześniał swoich aparatów cyfrowych tak często, co pokazuje, że bezlusterkowce są dla firmy w tej chwili niezwykle ważne.

Oczywiście paleta optyki nie jest na razie zbyt szeroka i nie może rywalizować z istniejącym od wielu lat systemem Sony E, ale to co już jest imponuje jakością a dodawany w komplecie Nikkor 24-70 mm f/4 S pokazuje jak małe i znakomite optycznie mogą być standardowe zoomy do pełnoklatkowych bezlusterkowców. Z drugiej strony szeroka średnica bagnetu systemu Z pozwala konstruować optykę, której projektowanie utrudniał bagnet F, jak choćby rewelacyjny, superjasny – choć zabójczo drogi – Nikkor Z 58mm f/0.95 Noct S. A dopóki trzymamy się optyki AF-S i AF-P, adapter FTZ zapewnia pełną kompatybilność wsteczną z optyką lustrzankową, chociaż oczywiście całość w komplecie z Z6 staje się niezgrabna, duża i ciężka.

 

Jak na pierwszą generację nowego systemu, Nikonowi udało się sporo rzeczy zrobić w Z6 jak należy. Korpus jest zwarty i lekki lecz solidny, ma uszczelnienia, świetnie się go obsługuje i trzyma, opóźnienie reakcji elektronicznego wizjera jest znikome, skuteczność stabilizacji matrycy jest godna pochwały, jakość wideo jest znakomita a interfejs użytkownika jest intuicyjny. Co nie znaczy, że nie brakuje elementów wymagających poprawy poprzez kolejne aktualizacje oprogramowania, jak choćby dalsze ulepszenie systemu autofokusa, który nieco odstaje od tego co oferują najnowsze bezlusterkowce Sony.

 

Wraz z pojawieniem się na horyzoncie modelu Z5, można znaleźć dobre oferty na Nikona Z6, który cały czas od dwóch lat pozostaje niezwykle atrakcyjną propozycją, szczególnie zważywszy na to, że  ma większość zalet modelu D780. Powiedziałbym, że Nikon D780 wśród lustrzanek i Z6 wśród bezlusterkowców to w tej chwili dwa najwszechstronniejsze pełnoklatkowe aparaty cyfrowe Nikona.

Selfie_jarek_brzezinski

Jarosław Brzeziński

Jarosław Brzeziński, ur. 1962 r., fotograf, malarz i tłumacz z tytułem magistra filologii angielskiej.
Blog pod adresem: https://towarzystwonieustraszonychsoczewek.blogspot.com/
W roku 2005 opublikował książkę “Canon EOS System”.
W latach 1998- 2009 odpowiedzialny w UKIE za tłumaczenia wszystkich dokumentów związanych z akcesją oraz członkostwem Polski w UE.
W latach 1996- 2011 redaktor i autor setek artykułów na temat sprzętu fotograficznego i fotografii dla czołowych miesięczników branżowych.
W latach 1987-1998 pracował jako nauczyciel angielskiego.
W latach 1994-1996 pracował jako freelancing copywriter dla Ogilvy & Mather.
Od 12 lat jest głównym ekspertem ds. tłumaczeń w Centrum Europejskim Natolin.
Od 25 lat pracuje jako zawodowy fotograf ślubny, reklamowy, reklamowy, eventowy, przemysłowy, korporacyjny oraz portrecista, zarówno w studio jak i w terenie.
Od 30 lat pracuje jako tłumacz polsko-angielski oraz angielsko-polski dla czołowych firm i organizacji.

Default image
Jarosław Brzeziński
Jarosław Brzeziński, ur. 1962 r., fotograf, malarz i tłumacz z tytułem magistra filologii angielskiej. Blog pod adresem: https://towarzystwonieustraszonychsoczewek.blogspot.com/ W roku 2005 opublikował książkę “Canon EOS System”. W latach 1998- 2009 odpowiedzialny w UKIE za tłumaczenia wszystkich dokumentów związanych z akcesją oraz członkostwem Polski w UE. W latach 1996- 2011 redaktor i autor setek artykułów na temat sprzętu fotograficznego i fotografii dla czołowych miesięczników branżowych. W latach 1987-1998 pracował jako nauczyciel angielskiego. W latach 1994-1996 pracował jako freelancing copywriter dla Ogilvy & Mather. Od 12 lat jest głównym ekspertem ds. tłumaczeń w Centrum Europejskim Natolin. Od 25 lat pracuje jako zawodowy fotograf ślubny, reklamowy, reklamowy, eventowy, przemysłowy, korporacyjny oraz portrecista, zarówno w studio jak i w terenie. Od 30 lat pracuje jako tłumacz polsko-angielski oraz angielsko-polski dla czołowych firm i organizacji.
Wpisów: 1513

Zostaw komentarz