Wymień lub sprzedaj sprzęt fotograficzny
|
Złóż zapytanie o wniosek ratalny w Interfoto.eu

Bokeh: krótka polemika w 3 krokach

Bokeh czyli teoretycznie niezwykle teoretyczny aspekt obrazu fotograficznego okazuje się budzić silne emocje, co może zdumiewać bo wydawałoby się że jest to temat na poziomie sporu o wpływ ceny kabli głośnikowych na jakość odtwarzanej muzyki. No ale przecież i o to toczą się zaciekłe boje na forach audiofilskich więc w sumie nic nie powinno mnie dziwić. Niedawno opublikowałem wpis na temat bańkowego i wirującego bokeh, a pod jego udostępnieniem na fejsbuku pojawił się dość długi komentarz, którego nie chcę pozostawić bez komentarza.

Bokeh
Diaplan 80mm F2.8, Sony A7R II.

Komentarz użytkownika

Oto komentarz jednego z użytkowników fejsbuka do mojego artykułu:

“Mnie w sumie zastanawia cały ten fenomen marketingowego sukcesu Bokehu. O ile 15 lat temu było to coś oryginalnego, to dzisiaj jest nadużywany do tego stopnia, że stał się nieodłącznym elementem tandetnego portretu w złym guście. Kebab raz na jakiś czas nie jest zły, ale jak by to konsumować X lat dzień w dzień, to nawet najbardziej religijny Arab się porzyga.

Bokeh
Samyang AF 135mm F1.8 FE, Sony a7R II.

Z jednej strony jest to zrozumiałe, że pozwala to z kompletnie nudnych zdjęć zrobić ciekawsze bo “obiektyw nam robi”. Szczególnie jest to bardzo atrakcyjne dla osób początkujących. Dla producentów też, bo ułatwia sprzedaż większych i droższych obiektywów na których jest większa marża, i stosunkowo dużo ludzi jest w stanie uwierzyć że ma sens noszenie f1.4 czy f1.2, nawet gdy w palecie mamy obiektywy lepsze optycznie, o połowę lżejsze i raptem 1/2 EV ciemniejsze.

Bokeh
SMC Pentax-FA 77mm F1.8 Limited, Pentax K-1.

Błędne koło samo się napędza. Myślę, że jest to pokłosie jakości edukacji fotograficznej czy artystycznej generalnie. Zamiast pojechać na wystawę i z bliska obejrzeć zdjęcia Avedona, Penna, reporterów Magnum, czy wielu innych herosów portretu, co wymaga inwestycji na poziomie 2 dniowej wycieczki do Mediolanu, Berlina, Paryża czy Londynu, dużo dużo wygodniej jest “edukować się” na pseudo warsztatach w okolicy u youtobowych i instagramowych tandeciarzy, które więcej mają wspólnego z prezentacją garnków w remizie i dywagowaniem o kompletnych pierdołach, jak z rozwijaniem własnych pomysłów i umiejętności. Bokeh we współczesnej fotografii stał się tym, czym styropian w architekturze.”

Bokeh
Viltrox AF 85mm F1.8 STM ED IF II FE, Sony a7R II.

Mój komentarz do komentarza

Bokeh jest wieczne

Zacznijmy od samego terminu bokeh. Rzeczywiście stał się słowem-wytrychem, bo w krótkiej formie zawarte w nim jest znaczenie, które musimy opisać kilkoma polskimi słowami w duchu: “subiektywny odbiór estetyczny nieostrych partii obrazu.”. Ale to, co japoński termin bokeh opisuje, nie zaczęło istnieć wraz jego upowszechnieniem się na świecie. Najprościej bokeh to “rozmywać” a rozmycie nieostrych partii obrazu to zjawisko znane, naturalne i wcale nieegzotyczne. Pomińmy słowo bokeh, zastąpmy je terminem “rozmycie” i już wracamy z japońskich szlaków na swojskie, rodzime trakty.

Bokeh
AF Nikkor 85mm F1.4D IF, Nikon Df.

Nie można powiedzieć, że rozmycie pojawiło się kilkanaście lat temu: jest z nami nieomal od początków fotografii i nie jest kwestią mody. Prawdą natomiast jest, że zaczęliśmy przywiązywać do niego większą uwagę, i na etapie projektowania obiektywów inżynierowie zaczęli “wbudowywać” charakter generowanej nieostrości w ich konstrukcję. Ale pamiętajmy, że chodzi zazwyczaj o osiągnięcie neutralności rozmycia, czyli nieostrość ma jak najmniej odwracać uwagę od ostrego głównego obiektu zdjęcia.

Bokeh
SMC Pentax-A* 85mm F1.4, Pentax K-1.

Pierwsza zasada: nie przeszkadzać

Dlatego rozmycie uznawane przez Japończyków za nieładne to w istocie nieostrość rozpraszająca, taka, która odciąga naszą uwagę. A to oznacza, że im więcej mówimy o nieostrości danego zdjęcia, tym bardziej świadczy to o tym, że jest to bokeh “nieładne”, takie które przykuwa naszą uwagę bardziej niż to, co ją przykuwać powinno. Jeśli mówię o bańkowym bokeh, to znaczy, że bardziej niż roślinę w centrum kadru widzę bańki w tle. Jeśli natrętnie mówię o wirującym bokeh w portrecie, to znaczy, że bardziej niż na twarzy skupiam się na wirowaniu wokół niej.

Bokeh
AF-S Nikkor 200mm F2G IF-ED VR, Nikon D850.

Nieporozumieniem jest mówienie, że tylko najjaśniejsze obiektywy generują bokeh: zarówno obiektyw 135mm F1.8 jak i 135mm F2.8 jest w stanie rozmyć tło przy pełnym otworze przysłony i co prawda ten pierwszy w identycznych warunkach rozmyje tło nieco bardziej, ale nie znaczy to, że na pewno rozmyje je ładniej. Zdarzają się bardzo jasne obiektywy w stylu 50mm F0.95, które mają przy pełnym otworze przysłony mocne ale brzydkie rozmycie i najładniej rozmywają tło po przymknięciu do F2. W każdym razie nie jest tak, że obiektyw o jasności F1.2 “ma bokeh” a taki o jasności F1.8 “nie ma bokeh”, ponieważ w odpowiednich warunkach obydwa generują rozmycie tła.

Bokeh
Fujinon XF 50mm F1 R WR, Fujifilm X-T4,

Jak styropian w architekturze

Zgadzam się, że niektórzy ludzie ratują przeciętne fotki robiąc je obiektywami generującymi rozmycie, które jest atrakcyjne dla pewnych oglądających i które skutecznie odciąga uwagę od miałkości obrazka. Zgadzam się, że to nie bokeh ma być tematem zdjęcia i nadmierne skupianie się na nim nie służy jakości fotografii. Ale tak jak beztalenciu samo atrakcyjne bokeh nie pomoże w zrobieniu dobrego zdjęcia, tak zdolnemu fotografowi w zrobieniu dobrego zdjęcia nie przeszkodzi to, że używany przez niego obiektyw generuje konkretne właściwości rozmycia, które czasem może sprzyjać odbiorowi estetycznemu obrazka.

Bokeh
Viltrox 50mm F1.8 AF STM FE, Sony A7R II.

Zatem z bokeh jest jak ze wszystkim: traktowane z umiarem i używane w sposób sprzyjający przekazowi piktoralnemu i przesłaniu zdjęcia, rozmycie może stanowić ważny, integralny element fotografii. Z zastrzeżeniem, że jest to jeden z wielu elementów, ale wcale nie nadrzędny. Tak jak styropian w budownictwie, rozmycie ma swoją rólkę do odegrania w fotografii.

Bokeh
Viltrox AF 85mm F1.8 STM ED IF II FE, Sony a7R II.

Jarosław Brzeziński
Jarosław Brzeziński

Jarosław Brzeziński, ur. 1962 r., fotograf, malarz i tłumacz z tytułem magistra filologii angielskiej.
Blog pod adresem: https://towarzystwonieustraszonychsoczewek.blogspot.com/
W roku 2005 opublikował książkę “Canon EOS System”.
W latach 1998- 2009 odpowiedzialny w UKIE za tłumaczenia wszystkich dokumentów związanych z akcesją oraz członkostwem Polski w UE.
W latach 1996- 2011 redaktor i autor setek artykułów na temat sprzętu fotograficznego i fotografii dla czołowych miesięczników branżowych.
W latach 1987-1998 pracował jako nauczyciel angielskiego.
W latach 1994-1996 pracował jako freelancing copywriter dla Ogilvy & Mather.
Od 12 lat jest głównym ekspertem ds. tłumaczeń w Centrum Europejskim Natolin.
Od 25 lat pracuje jako zawodowy fotograf ślubny, reklamowy, reklamowy, eventowy, przemysłowy, korporacyjny oraz portrecista, zarówno w studio jak i w terenie.
Od 30 lat pracuje jako tłumacz polsko-angielski oraz angielsko-polski dla czołowych firm i organizacji.

Artykuły: 2169

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *