Contax i GFX 100 – morskie opowieści

Jestem człowiekiem, który czasem potrzebuje oddechu od codzienności i rutyny, z najlepiej gdy dzieje się to w otoczeniu niezwykłej natury. Spokój odnajduję w powolnych spacerach podczas, których najczęściej towarzyszy mi aparat fotograficzny. Tym razem był to FujiFilm GFX 100, ale dużo ważniejsze i ciekawsze są szkła, które to będą bohaterami dzisiejszego wpisu, a mianowicie Contax 35mm F1.4 Distagon T* oraz Contax 100mm F2 Planar T*.

Jeśli interesujecie się fotografią na tym poziomie to zapewne z łatwością zauważycie, że oczywiście szkła Contax zostały przeze mnie zaadaptowane za pomocą odpowiedniego adaptera K&F Concept.
Szkła te dedykowane były i stworzone zostały do pełno klatkowego analogowego systemu Contax / Yashica, ale okazuje się, że dzięki ich wybitnym właściwościom optycznym (w końcu maczał w tym palce nie kto inny, a uwielbiany przeze mnie Carl Zeiss) z powodzeniem mogą być wykorzystywane także na aparatach z większą matrycą o formacie 44 x 33 mm, czyli taką jaką właśnie znajdziemy w aparacie FujiFilm GFX 100.

Świetne właściwości obiektywów Contax w przeszłości docenili już niejednokrotnie filmowcy często sięgając po te konstrukcje z racji wyjątkowego obrazka, który można za ich pomocą osiągnąć. Sam byłem ciekawy jaki obrazek zaoferuje mi połączenie tych szkiełek z body GFX i (uwaga spoiler!) oniemiałem.

Contax FujiFilm GFX 100

Przede wszystkim używanie manualnych obiektywów o jasności F1.4 czy F2 na matrycy większej, niż pełna klatka w przypadku plenerowej sesji zdjęciowej to nie będę ukrywał wyzwanie, które trzeba odpowiednio ugryźć i uzbroić się w cierpliwość i pokorę. Niejednokrotnie plułem sobie w brodę myśląc o ile łatwiejsze byłoby używanie obiektywów z autofocusem w sytuacji, gdy stojąc na kamieniach pokrytych glonami musiałem łapać równowagę, ustawiać ostrość, instruować modelkę i jednocześnie chwytać te momenty, które uznawałem w tamtym momencie za takie, które rezonują z moim wewnętrznym poczuciem estetyki.

Jednakże gdy już udawało mi się zgrać te wszystkie elementy ze sobą to obrazek, który w efekcie otrzymywałem oddawał w całości trud, który przyszło mi włożyć, by stworzyć właśnie takie, a nie inne kadry. Przypomniałem sobie po co wybrałem akurat takie szkła i dlaczego właśnie zdecydowałem się na fotografowanie w ten sposób.
Oczywiście dużo łatwiej byłoby operować nowym Sony A7R V z obiektywem 50mm F1.2 GM czy wziąć ze sobą Canona R528-70mm F2 i uniknąć jakiegokolwiek trudu pracy manualnej, czy wymiany szkieł w warunkach polowych, ale co z tego jeśli otrzymałbym sterylny, poprawny obrazek, który nie byłby dla mnie w żaden sposób ciekawy i intrygujący.

Contax FujiFilm GFX 100

Ponad to wybór body również nie był przypadkowy. Fujifilm GFX 100 urzekł mnie swoją zwartą i pancerną budową, a ponad to jest to sprzęt, który mógłbym powiedzieć, że w dziale cyfrowego średniego-formatu daje mi uczucia i emocje niejako porównywalne do fotografowania na filmie z uwzględnieniem dobrodziejstw cyfrowych, a późniejsze rezultaty, choć oczywiście nie są tym samym fizycznym obrazem, a jedynie cyfrową imitacją to wydają mi się być blisko tego, by łączyć te dwa światy ze sobą. Jednocześnie koreks, chemikalia, powiększenia i ogrom ciężkiej pracy, którą lubię, ale nie mam na nią czasu mogę zamienić na iPada, którego wkładam do wewnętrznej kieszeni kurtki i w zasadzie pakując się w plecak fotograficzny jestem w stanie polecieć na drugi koniec świata realizować najbardziej wymagające fotograficzne zlecenia.

Wracając do samych szkieł to używałem już legendarnego, rzadkiego na wskroś Contaxa 85mm F1.2, który przyniósł mi niemałą radości i właśnie tak narodził się pomysł sprawdzenia kolejnych obiektywów tej marki i wykorzystanie ich atutów podczas sesji zdjęciowej, gdzie postanowiłem trochę zainspirować sie Peterem Lindberghiem i zrealizować sesję zdjęciową w całości na plaży, a jednocześnie dać sobie przestrzeń na twórczą i kreatywną ekspresję i popełnianie błędów, na co w przypadku naszych czysto technicznych recenzji nie ma z reguły miejsca.

Cała ta sesja nie udałaby się, gdyby nie Natalia Marczuk, która została tego dnia moją fotograficzną muzą, ale chce podziękować także Anieli Bogusz, która skontaktowała mnie z Natalią właśnie.

Galeria obrobionych zdjęć przykładowych 1:1 wykonanych za pomocą obiektywów Contax i aparatem FujiFilm GFX 100 z sesji zdjęciowej

Oczywiście dla tych którzy oczekują czystych i sterylnych kadrów bez żadnej obróbki też postaramy się zadowolić i podrzucamy materiał bez żadnej obróbki.

Galeria zdjęć przykładowych wykonanych obiektywem Contax 35mm F1.4 Distagon i aparatem FujiFilm GFX 100

Galeria zdjęć przykładowych wykonanych obiektywem Contax 100mm F2 Planar T* i aparatem FujiFilm GFX 100

Moje wnioski płynące z używania obiektywów Contax są takie, że są to szkła wybitne i wybitnie dobrze sprawdzają się w przypadku adaptowania zarówno na pełnej klatce jak i na cyfrowym średnim formacie. W pełni otwarte oferują bardzo przyjemny look, który w magiczny sposób sprawia, że zostajemy wrzuceni w trochę inną historię, a przyjemna naturalnie osiągnięta winieta dodaje wbrew pozorom oddechu fotografiom i sprawia, że te stają się jeszcze bardziej plastyczne i przestrzenne. Szczególnie w przypadku Contaxa 35mm F1.4 Distagon, chociaż 100mm w tym wypadku też nie ustępuje szerszemu bratu. Oba szkła świetnie się ze sobą uzupełniają i tworzą zgrany duet, a charakter ich obrazu wzajemnie się dopełnia i pozostaje niezmienny.

Dzieje się tak zarówno w przypadku domykania szkieł jak i używania ich w pełni otwartych.
Zarówno jeden jak i drugi Contax otwarty jest ostry już od pełnej dziury, chociaż oczywiście wraz z domykaniem ostrości będzie dużo więcej. Jednakże wymaga to chwili praktyki, by uzyskiwać za każdym razem powtarzalne rezultaty i trafiać we właściwy punkt. Co do bokeh to jest to kwestia czysto subiektywna, ale dla mnie Zeiss’y są idealnym balansem między interesującym rozmyciem, a czymś nienachalnym, co zagwarantuje przyjemne odcięcie głównego obiektu od tła. Aberracje są korygowane poprawnie, aczkolwiek nie jest to poziom nowych topowych szkieł i musimy się liczyć z kolorowymi zafarbami, chociaż mi jako fanatykowi czarno-białych kadrów to kompletnie nie przeszkadzało. O winiecie nie pisze nic, bo jak się domyślacie jest jej sporo, chociaż byłem zaskoczony, że po domknięciu staje się praktycznie niezauważalna.

Reasumując obiektywy Contax to świetne narzędzie w rękach świadomego twórcy, który wie jaki efekt chce uzyskać i czego oczekuje od tego narzędzia. Ja szukałem ciekawego obrazka, który będzie się wyraźnie różnił od sterylnych Sigm, chirurgicznych Fujinonów, czy poprawnych szkieł innych producentów. Znalazłem combo, które w istocie mógłbym prywatnie posiadać i za każdym razem byłbym bardzo zadowolony z rezultatów. Oczywiście wszystko zależy od naszych potrzeb, naszych wizji i tego czego tak naprawdę potrzebujemy i co nas zadowala.

Obiektyw Contax 35mm F1.4 Distagon T* dostępny jest w InterFoto.eu
Obiektyw Contax 100mm F2 Planar T* dostępny jest w InterFoto.eu
Aparat FujiFilm GFX 100 dostępny jest w InterFoto.eu

Ps. Pamiętajcie, że nie każdy adaptowany obiektyw systemu Contax będzie w pełni krył matrycę 44 x 33 mm. Ostatecznie najlepiej zawsze przyjść do naszego salonu przy ulicy Targowej 20A i przetestować samemu.

Robert Karaś
Robert Karaś

Oderwany od rzeczywistości fotograf szuka nowych światów, eksploruje je i eksponuje za pomocą fotografii zarówno ukochanej czarno-białej jak i barwnej.
Przeżywa fascynację cyfrowym średnim-formatem, który namiętnie wykorzystuje do realizowania swoich wizji, ale nadal wzdycha do unoszącego się zapachu wywoływacza i wielkoformatowych odbitek.

Artykuły: 306

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *