Leica Q2 Monochrom – monochromatyczny świat pełen barw

Leica Q2 Monochrom wypowiedziane na jednym wdechu to zdecydowanie brzmi dumnie i szykownie, a do głowy przychodzą różne czarno-białe myśli i idee. Jednakże aparat niemieckiego producenta to nie tylko świat widziany w odcieniach czerni i bieli, ale także wyraz fascynacji inżynierów światłem i próba jeszcze doskonalszego uchwycenia go.

Leica Q2 Monochrom to zdecydowanie jeden z ciekawszych kąsków jakie ostatnimi czasy wpadły w moje rządne sprzętu fotograficznego i nowych doświadczeń łapki. Od pierwszego dotyku była to miłość, a może raczej krótki, ale intensywny romans, który pozostawia na psychice trwały ślad, ale z jakiegoś powodu człowiek nie chce go wyrzucić z głowy. Dokładnie takie uczucia mną teraz targają, bo z jednej strony to sprzęt dla mnie z perspektywy czysto artystycznej idealny, a z drugiej nie pozwoliłby mi na realizowanie w pełni moich komercyjnych działań. Swoje rozważania i swoje wewnętrzne rozdarcie postaram się przedstawić w tym artykule. Zapraszam do lektury.

Toksyczna miłość zaczęła się już w momencie, gdy kątem oka zauważyłem ją w cudzych rękach. Nie mogłem oderwać od niej wzroku, który błądził gdzieś pomiędzy zgrabną metalową konstrukcją, a frontem pokrytym gładką skórą o drobnej strukturze, a wszystko utrzymane w kolorze matowej czerni, która emanowała swego rodzaju poczuciem obcowania z pięknem z kategorii tego najwyższego kręgu. Nigdy nie rozumiałem tego fenomenu fascynacji wyglądem zewnętrznym, a aparaty marki Leica wydawały mi się być po prostu klasycznymi, estetycznymi konstrukcjami, które faktycznie mogą cieszyć oko, ale nic poza tym. Jednakże wraz z aparatem Leica Q2 Monochrom coś się zmieniło i dzisiaj śmiało i z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że ten aparat jest po prostu piękny.

Gdy pierwszy raz wziąłem Q2 do ręki to poczułem, że to faktycznie może być miłość od pierwszego wejrzenia. Mam dosyć małe dłonie i okazało się, że Leica wraz ze swoimi gabarytami leży w nich idealnie. Przez następnych kilkadziesiąt minut nie pozwoliłem jej opuścić mojej ręki, chociażby na chwilę i oddałem się rozkoszy obcowania ze sprzętem klasy premium.

Rozkosz to idealne słowo opisujące to co czuje, gdy patrząc przez wizjer widzę świat pozbawiony kolorów (wizjer OLED o rozdzielczości 3,68 megapiksela). Zawsze fascynowała mnie fotografia czarno-biała, wtedy najmocniej potrafiłem się skupić na tym co pod obrazem. Na czystej treści i emocjach, które niesie za sobą dane ujęcie. O ile sama zamiana fotografii barwnej na monochromatyczną nie stanowi żadnego wyzwania w dzisiejszych czasach to fascynująca jest ta możliwość spojrzenia tu i teraz w czarno-bieli i ocena jakości samego światła, z którym przyjdzie nam obcować. Za sprawą specjalnie zaprojektowanej dla aparatu Leica Q2 Monochrom pozbawionej filtrów barwnych matrycy CMOS o rozdzielczości 47,3 megapiksela stało się to jeszcze łatwiejsze, a jakość otrzymywanych fotografii zarówno w temacie ostrości jak i szczegółów zarówno w światłach jak i cieniach po prostu powala.

Oczywiście trzeba poruszyć tutaj również temat obiektywu bez którego nie byłoby tak fenomenalnych osiągów. Summilux 28mm F1.7 ASPH to jedenaście soczewek w tym trzy asferyczne, które zapewniają rewelacyjną ostrość od pełnej dziury, a rozmycia powstałe przy używaniu tego obiektywu są bardzo przyjemne i szalenie satysfakcjonujące. Korzystanie z niego to ogromna przyjemność, ale nie obyło się bez kilku małych rzeczy, które okazały się być na tyle uciążliwe, że muszę o nich wspomnieć. Mianowicie sposób zmiany trybu pracy focusa jest wybitnie nieintuicyjny i czasem ciężko zmienić go w biegu. Sam za pierwszym razem kłopotałem się z tym kilka dłuższych chwil. Z kolei na plus w tym aspekcie zasługuje to, że jego działanie w trybie AF-C jest świetne. Również praca w trybie manualnym i używanie pierścienia regulacji ostrości sprawiło, że na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Wszystko chodzi z należytym oporem, a zmiana trybu pracy na MACRO sprawia, że dzieje się magia i zyskujemy możliwość ostrzenia już od 17 cm. Oczywiście nie jest to prawdziwy Macro obiektyw z reprodukcją 1:1, ale rezultaty otrzymane w ten sposób są całkiem przyjemne.

Jeśli zaś mowa o jakości wyjściowych plików to tu postawię sprawę jasno. Nie ma innego aparatu pełnoklatkowego, który by mnie tak mocno zaskoczył jak Leica Q2 Monochrom. Nie wiedziałem czego oczekiwać, ale nie sądziłem, że obrazek wyjściowy z tego aparatu będzie, aż tak fenomenalny, a jeśli ktoś tego nie widzi to prawdopodobnie nigdy nie miał w dłoni lub nie używał tego aparatu. Z racji usunięcia filtrów barwnych aparat oferuje nam tylko monochrom, a może AŻ MONOCHROM. Wiem, że dla niektórych jest to wada, która skreśli ten aparat na starcie i sprawi, że zainteresowanie nim zawęzi się do małej grupy ekscentryków i szaleńców, ale cóż tacy już jesteśmy. Osobiście doskonale rozumiem ideę pogoni za fenomenalnymi przejściami tonalnymi i “idealną” czernią i bielą. Z pewnością dostrzegą i zobaczą to nieliczni, jednakże obok jakości oferowanej w fotografiach wykonanych przy wysokich czułościach nie można przejść obojętnie i trzeba docenić to co stworzyli inżynierowie niemieckiej marki.

Dawno (a może nawet nigdy) nie byłem tak zakręcony na punkcie jakiegoś aparatu. Nie jest łatwo mnie zadowolić, a ja sam należę raczej do grona narzekaczy i za każdym razem szukam dziury w całym, i wynajduję kolejne problemy. Leica Q2 Monochrom to jeden z niewielu aparatów, którego wady i rozwiązania konstrukcyjne jestem w stanie przełknąć i w pełni zaakceptować. Ogniskowa 28mm to zawsze było dla mnie odrobinę za szeroko, gdyż wolałem 35mm (tutaj idealnym rozwiązaniem mogłyby być Sony RX1R II czy Fuji X100V, ale żaden z nich nie oferuje takich właściwości obrazu jak Leica). Dochodzimy do bolączki, którą najciężej było przeskoczyć i przełknąć, a mianowicie przyspawany jeden obiektyw. Kocham adaptować szkła i nie wiem czy na dłuższą metę byłbym w stanie przetrwać z jedną tylko 28-ką. Przy tym krótkim romansie nie odczułem żadnych zgrzytów, ale znając siebie to raczej nie dałbym rady tak długo. No i ta dyskusyjna możliwość fotografowania tylko w monochromie. Kocham czerń i biel od kiedy tylko pamiętam. Fascynuje mnie ten świat kontrastów i niuansów odcieni, które pomiędzy tymi dwoma skrajnościami występują, jednakże dostrzegam wokół mnie takie chwile i momenty, które zasługują, by mówić o nich w pełnym spektrum barw.

Reasumując Leica Q2 Monochrom to aparat idealny, ale jak wiemy ideały nie istnieją, więc jest też druga strona medalu. Perfekcyjna czerń i biel, ale tylko czerń i biel. Genialne szkło, ale tylko jedno. Innych wad nie stwierdzono. Pozostaje kwestia ceny. Czy około 25 tysięcy złotych to dużo? Nie wiem. Za to wiem jedno żaden aparat i żadne pieniądze nie są w stanie zagwarantować Ci szczęścia i radości jaką daje fotografowanie, a jeśli fotografowanie Leicą Q2 Monochrom wywołuje, co chwilę uśmiech na twarzy to ja już sam nie wiem o co w tym wszystkim chodzi. Jak wspomniałem nie jest to aparat pozbawiony wad. Czy nauczę się je kochać? Nie wiem, ale na pewno spędzę jeszcze w przyszłości trochę czasu z Q2 Monochrom i spróbuję odpowiedzieć sobie na to pytanie.\

Aparat Leica Q2 Monochrom jest do kupienia w sklepie InterFoto.eu

Robert Karaś
Robert Karaś

Oderwany od rzeczywistości fotograf szuka nowych światów, eksploruje je i eksponuje za pomocą fotografii zarówno ukochanej czarno-białej jak i barwnej.
Kilka lat temu odnalazł pasję w świadomej fotografii i fotografowaniu.
Sprzęt powinien być przedłużeniem ręki i poddawać się woli fotografującego, a przede wszystkim sprawiać, że na twarzy pojawia się uśmiech i satysfakcja.

Wpisów: 81

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *