Sony a7R IV: najlepszy produkt roku 2019?

Gdy zbliża się koniec roku, tworzymy rankingi sprzętu fotograficznego w różnych kategoriach; ale ostatecznie przychodzi też chwila, aby zadać sobie pytanie: czy w natłoku aparatów i obiektywów można wybrać jeden produkt, który jest najwszechstronniejszy i – nawet jeśli nie pod każdym względem najlepszy – zapewnia najlepiej wyważony zestaw możliwości dla każdego zastosowania? Taki, który jednocześnie jest symbolem zmian zachodzących w branży rejestracji obrazu. I chociaż nie był to łatwy wybór, po długim namyśle postawiłem na Sony a7R IV. Nic nie jest doskonałe, ale w tym modelu Sony podciągnęło w górę tak wiele rzeczy, że poprzez pozostałe jeszcze niedociągnięcia zaczynamy widzieć czym ta doskonałość miałaby być. Jednocześnie jestem świadomy jednego: mimo, że jest to tak świetny sprzęt, nie każdy powinien go mieć.

Jako, że były już dziesiątki testów Sony a7R IV, zamiast szczegółowej analizy każdego elementu specyfikacji czy osiągów postaram się syntetycznie opowiedzieć czym ten aparat jest, a czym nie jest i co jest w nim świetne, co przeciętne, a co takie sobie. Serce a7R IV stanowi matryca o rozdzielczości 61 milionów pikseli produkująca nieskompresowane pliki surowe o wielkości 124 MB lub pliki Extra Fine JPEG o wielkości prawie 40 MB każdy, a rozpiętość tonalna matrycy to aż 15 stopni ekspozycji. Aparat może robić serie zdjęć z częstotliwością do 10 klatek na sekundę a oparty o 547 pól system autotokus jest jednym z najlepszych na rynku jeśli chodzi o śledzenie ruchu obiektu.

Ale chociaż dla celów marketingowych materiały Sony skupiają się na matrycy – co jest całkowicie zrozumiałe – o przyjemności z użytkowania aparatu decydują mniej spektakularne aspekty, takie jak poprawiona ergonomia korpusu i interfejsu użytkownika. O ile w poprzednich modelach serii a7 często coś było „nie tak” i to na tyle, że psuło przyjemność fotografowania, tu wiele rzeczy zostało poprawionych na tyle, że można się skupić na robieniu zdjęć. W końcu dobre narzędzie to niewidzialne narzędzie. Uchwyt jest wreszcie duży i wygodny, pokrętła i przyciski można wreszcie obsługiwać dłonią w rękawicy, punkty autofokusa są lepiej widoczne dzięki temu, że użytkownik może wybrać kolor ich wyświetlania. Fotografowie pejzażu mogą być spokojniejsi o wytrzymałość aparatu na trudne warunki atmosferyczne ponieważ Sony poprawiło uszczelnienia. Aparat zapewnia ogromne możliwości personalizacji elementów sterujących a łączność bezprzewodowa działa pewnie.

Niezwykłe jest to, że mimo matrycy o tak wysokiej rozdzielczości, aparat nie „zacina się” jakoś specjalnie przy zapisywaniu zdjęć, i chociaż nie jest to maszyna dla fotografów sportu, aparat jest zdolny do wykonywania serii zdjęć z częstotliwością do 10 klatek na sekundę (ale uwaga: wtedy może zapisywać tylko mocno skompresowane 12-bitowe pliki surowe oraz/lub jpegi) i ze znakomicie działającym, śledzącym ruch obiektu, samoczynnym ustawaniem ostrości, również przy filmowaniu. Na dodatek sztuczna inteligencja sprawia, że system płynne przełącza się ze śledzenia w czasie rzeczywistym na śledzenie oczu i z powrotem. Poprawiono też czułość autofokusa przy większych otworach przysłony i niższym poziomie światła zastanego, chociaż działanie aparatu jest wtedy nieco spowolnione. Ponadto mimo podniesienia rozdzielczości matrycy, Sony a7R IV bardzo dobrze radzi sobie z szumami przy wysokim ekwiwalencie ISO. Akumulator jest bardzo wydajny a szybkość zapisu i bezpieczeństwo rejestrowanych zdjęć zapewnia podwójne gniazdo kart SD UHS-II.

Oczywiście nie wszystko jest tak idealne. Dotykowy ekran ma ograniczone możliwości i działa z opóźnieniem, organizacja menu pozostała niezwykle skomplikowana i nielogiczna, możliwości w zakresie filmowania są słabsze niż u najlepszych konkurentów (na przykład: tryb 4K daje tylko pliki 8-bitowe) a tryb wysokiej rozdzielczości (poprzez złożenie kilku zdjęć zrobionych z przesunięciem matrycy) jest bardzo niewygodnie rozwiązany i nie ma możliwość kompensacji ruchu obiektu. Duża rozdzielczość matrycy wydłuża czasy zapisu zdjęć na karcie i wyolbrzymia widoczność nieostrości pochodzącej z drgań aparatu czy w przypadku nie w pełni precyzyjnego działania systemu autofokus. Aparat nie daje możliwości wewnętrznego obrabiania plików surowych, ustawienia ekspozycji są przenoszone między trybami fotografowania i filmowania – a tak być nie powinno – a w trakcie przepisywania zdjęć z bufora pamięci nie można przełączyć się w tryb wideo.

Jednak czy to pod względem rozdzielczości i rozpiętości tonalnej matrycy, innych możliwości i ergonomii, opcji personalizacji czy palety dostępnych obiektywów i akcesoriów trudno znaleźć obecnie lepszy aparat dla fotografów studyjnych, ślubnych czy krajobrazu i to niezależnie od tego czy wrzucamy zdjęcie na Facebook czy drukujemy billboard. Dla fotografów sportu nadal lepszym wyborem będzie Sony a9 II. Jeśli porównamy a7R IV z głównymi rywalami, Panasonikiem S1R i Nikonem Z7, Sony – nawet jeśli tu i tam jest słabsze – jako cały „pakiet„ wygrywa. Nikon Z7 ma nieco lepszą ergonomię i rozpiętość tonalną i odrobinę lepsze wideo, ale a7R IV oferuje znacznie szerszą paletę optyki, lepszy autofokus, żywotność akumulatora, podwójne gniazdo kart, i – oczywiście – wyższą rozdzielczość matrycy. Panasonic S1R ma lepszą ergonomię i jakość wykonania, ale Sony a7R IV daje lepszą rozpiętość tonalną, znacznie lepszy autofokus i szybsze serie zdjęć, żywotność akumulatora i oczywiście szerszą paletę optyki. Sony nie będąc najlepsze we wszystkim jest dostatecznie dobre pod większością względów i znakomite w niektórych aspektach zwyciężając jako najlepiej dobrany i wyważony „pakiet” możliwości fotograficznych i filmowych.

Selfie_jarek_brzezinski

JAROSŁAW BRZEZIŃSKI

Jarosław Brzeziński, ur. 1962 r., fotograf, malarz i tłumacz z tytułem magistra filologii angielskiej.
Blog pod adresem: https://towarzystwonieustraszonychsoczewek.blogspot.com/
W roku 2005 opublikował książkę “Canon EOS System”.
W latach 1998- 2009 odpowiedzialny w UKIE za tłumaczenia wszystkich dokumentów związanych z akcesją oraz członkostwem Polski w UE.
W latach 1996- 2011 redaktor i autor setek artykułów na temat sprzętu fotograficznego i fotografii dla czołowych miesięczników branżowych.
W latach 1987-1998 pracował jako nauczyciel angielskiego.
W latach 1994-1996 pracował jako freelancing copywriter dla Ogilvy & Mather.
Od 12 lat jest głównym ekspertem ds. tłumaczeń w Centrum Europejskim Natolin.
Od 25 lat pracuje jako zawodowy fotograf ślubny, reklamowy, reklamowy, eventowy, przemysłowy, korporacyjny oraz portrecista, zarówno w studio jak i w terenie.
Od 30 lat pracuje jako tłumacz polsko-angielski oraz angielsko-polski dla czołowych firm i organizacji.

Default image
Jarosław Brzeziński
Jarosław Brzeziński, ur. 1962 r., fotograf, malarz i tłumacz z tytułem magistra filologii angielskiej. Blog pod adresem: https://towarzystwonieustraszonychsoczewek.blogspot.com/ W roku 2005 opublikował książkę “Canon EOS System”. W latach 1998- 2009 odpowiedzialny w UKIE za tłumaczenia wszystkich dokumentów związanych z akcesją oraz członkostwem Polski w UE. W latach 1996- 2011 redaktor i autor setek artykułów na temat sprzętu fotograficznego i fotografii dla czołowych miesięczników branżowych. W latach 1987-1998 pracował jako nauczyciel angielskiego. W latach 1994-1996 pracował jako freelancing copywriter dla Ogilvy & Mather. Od 12 lat jest głównym ekspertem ds. tłumaczeń w Centrum Europejskim Natolin. Od 25 lat pracuje jako zawodowy fotograf ślubny, reklamowy, reklamowy, eventowy, przemysłowy, korporacyjny oraz portrecista, zarówno w studio jak i w terenie. Od 30 lat pracuje jako tłumacz polsko-angielski oraz angielsko-polski dla czołowych firm i organizacji.
Wpisów: 1523

Zostaw komentarz