Krzysiek Grabara – “Ku mojemu szczęściu w świetle zachodzącego słońca odbywała się właśnie towarzyska rozgrywka(…)”

Korzystając z okazji jaką były odwiedziny w stolicy siostrzenicy u kobiety mojego życia Pauliny,  udaliśmy się obowiązkowo na trzydzieste piętro PKiN. Przewidując możliwe kadry zaopatrzyłem się w nieodłączny aparat kompaktowy oraz inny z teleobiektywem (zakupionym w sklepie Interfoto.eu – taki zbieg okoliczności 😉 Słońce już zachodziło, dlatego można było liczyć na długie cienie budynków oraz osób wyglądających na ziemi jak krzątające się mrówki. Wykonałem kilkanaście ujęć w kierunku tzw. patelni, gdzie ująłem cień PKiN kładący się właśnie w tamtym kierunku, skomponowany z oddaloną Wisłą i mostem na trasie Siekierkowskiej. Następnie chodząc wkoło obserwowałem jakie kształty tworzy zachodzące słońce. Nauczony doświadczeniem, by nie patrzeć się jedynie przed siebie, znajdując się od strony ul. Grzybowskiej spojrzałem w dół, gdzie znajdują się boiska do koszykówki. Ku mojemu szczęściu w świetle zachodzącego słońca odbywała się właśnie towarzyska rozgrywka. Chciałem wyczekać odpowiedni moment oraz zadbać o równowagę kadru, czyli osobę przechodzącą w górnej lewej części. Finalnie na zdjęciu ująłem jednego z graczy w momencie rzutu oraz równoważącą kadr osobę w miejscu, gdzie chciałem by się znalazła. Niestety nie znajdowała się w momencie swojego chodu w idealnym dla mnie ułożeniu, ale nie dyskwalifikuje to obrazu. Długie cienie natomiast tworzą nieco surrealistyczny, graficzny obrazek. Konwersja do czarno-bieli podkreśla walory graficzne kadru. Całość stanowi według mnie ciekawe udokumentowanie wycinku z życia miasta.

 
 
grabara

Krzysiek Grabara

Fotografią uliczną zajmuję się od końca grudnia 2016 roku. Na ulicach szukam niecodziennych sytuacji, nie zawsze związanych z jakąś wymową, która to jest dla mnie bardzo ważna. Wymowa fotografii jest wypadkową moich przemyśleń i doświadczeń. Czasami jednak zadowalam się graficznym kadrem wypełnionym ciekawym światłem, czy cieniem który stopniowo staje się moim znakiem rozpoznawczym. Żeby znaleźć dobre zdjęcie trzeba przejść swoje po ulicach. Ostatnio jest to średnia czterech kilometrów na zdjęcie. Dobre zdjęcie nie zdarza się ot tak, trzeba znaleźć się w odpowiednim miejscu w odpowiedniej chwili. Czasami pijąc kawę przed ulubioną kawiarnią, patrząc pod nogi, czy po prostu obserwując ludzi przed sobą. Warto czasem obrócić się i spojrzeć za siebie, stanąć, poczuć miasto i obserwować, gapić się, słuchać i podsłuchiwać – parafrazując Walkera Evansa. W swojej działalności prowadzę projekt fotograficzny Warsaw Stories na facebook oraz instagram, a także Co jest na zdjęciu na facebook, gdzie omawiam zdjęcia pod kątem ich treści i staram szerzyć potrzebę edukacji wizualnej. W kwestii planów na przyszłość na pewno znajduje się wśród nich dalsza edukacja na uczelni wyższej oraz szerzenie idei fotografii ulicznej poprzez prowadzenie warsztatów oraz rozwijania prowadzonych już projektów.

Default image
InterFoto
Wpisów: 208

Zostaw komentarz