Canon F-1 New kontra Nikon F3 i Pentax LX – trzy definicje profesjonalizmu w erze analogu

Początek lat 80. to moment, w którym profesjonalna fotografia analogowa osiągnęła technologiczny szczyt. Aparaty przestały być tylko mechanicznymi skrzynkami, a zaczęły łączyć precyzję inżynierii z pierwszą falą elektroniki. W tym właśnie czasie Canon wprowadza F-1 New – aparat zaprojektowany nie po to, by zachwycać, ale by działać zawsze. Jego naturalnymi rywalami były Nikon F3 i Pentax LX – dwa zupełnie inne podejścia do tej samej definicji „pro”.

Canon F-1 New – ewolucja, nie rewolucja
Canon F-1 New zadebiutował w 1981 roku jako następca modelu F-1 z 1971 roku. To nie był nowy pomysł, tylko konsekwentne dopracowanie koncepcji: maksymalnej modularności, odporności i kontroli. Canon nie próbował tworzyć aparatu „dla każdego”. F-1 New był narzędziem dla zawodowców – reporterów, fotografów sportowych, ludzi pracujących w trudnych warunkach.
Korpus wykonany z metalowego stopu, odporność na warunki atmosferyczne i rozbudowany system akcesoriów sprawiały, że aparat mógł być konfigurowany dokładnie pod konkretne zadanie. Wymienne wizjery, matówki, napędy silnikowe czy tylne ścianki nie były dodatkiem – były częścią filozofii systemu.

Specyfikacja, która miała znaczenie w praktyce
Canon F-1 New to klasyczna lustrzanka 35 mm z elektronicznie sterowaną migawką szczelinową o zakresie od 8 sekund do 1/2000 s. Kluczowe było jednak to, że aparat posiadał mechaniczny czas awaryjny 1/90 s, pozwalający fotografować nawet przy rozładowanej baterii. To detal, który w pracy reporterskiej potrafił decydować o zrobieniu zdjęcia lub jego braku.
Pomiar światła TTL oferował tryb centralnie ważony oraz punktowy (w zależności od zastosowanej matówki), a zakres ISO od 6 do 6400 pozwalał pracować zarówno na niskoczułych slajdach, jak i wysokoczułych filmach reporterskich. Całość zasilała bateria 4LR44, odpowiadająca wyłącznie za elektronikę – mechanika pozostawała niezależna.

Nikon F3 – elektronika w służbie niezawodności
Nikon F3, zaprezentowany w 1980 roku, był bardziej „nowoczesny” w podejściu. Elektroniczna migawka o zakresie do 1/2000 s oraz awaryjny czas 1/60 s stawiały go bliżej ery automatyki. F3 był nieco mniej modułowy niż Canon, ale nadrabiał ergonomią i kompatybilnością z ogromnym systemem optyki Nikkor.
To aparat, który stał się symbolem fotografii prasowej lat 80. – niekoniecznie najbardziej pancerny, ale wyjątkowo przewidywalny i szybki w obsłudze.

Pentax LX – kompaktowy perfekcjonista
Pentax LX to najbardziej „inżynierski” z tej trójki. Hybrydowa migawka (mechaniczno-elektroniczna), zaawansowany pomiar światła TTL działający nawet przy długich czasach naświetlania oraz wyjątkowo kompaktowy korpus sprawiały, że LX był ulubieńcem fotografów ceniących ergonomię i subtelność.
To aparat, który był najbardziej filigranowy z tej trójki, ale jednocześnie był najmniej odporny fizycznie w porównaniu z Canonem i Nikonem. Idealny do pracy w ciszy, mniej do wojny i sportu.

Trzy filozofie, jeden standard profesjonalny
Canon F-1 New wygrywa modularnością i wytrzymałością. Nikon F3 oferuje najlepszy balans między nowoczesnością a klasyką. Pentax LX zachwyca ergonomią i precyzją pomiaru. Żaden z tych aparatów nie jest obiektywnie „najlepszy” – każdy reprezentuje inną wizję pracy fotografa.

Wnioski końcowe
Jeśli szukasz aparatu, który można skonfigurować pod każde zadanie i który zniesie niemal wszystko – Canon F-1 New pozostaje wzorem. Nikon F3 to idealny kompromis dla reportera. Pentax LX – wybór estetów i perfekcjonistów. Dziś wszystkie trzy są nie tylko narzędziami, ale świadectwem epoki, w której sprzęt projektowano z myślą o dekadach pracy, a nie o kolejnej premierze.










„Canon F-1 New to klasyczna lustrzanka 35 mm z elektronicznie sterowaną migawką szczelinową o zakresie od 8 sekund do 1/2000 s. Kluczowe było jednak to, że aparat posiadał mechaniczny czas awaryjny 1/90 s, pozwalający fotografować nawet przy rozładowanej baterii.”
No właśnie nie do końca. F-1 New miał zupełnie nowatorską migawkę, którą przebił dopiero Nikon FM3a ponad 20 lat później. Nie tylko czas 1/90 działał mechanicznie, ale wszystkie szybkie czasy od 1/125 do 1/2000 plus 1/90 plus B były sterowane mechanicznie. Natomiast od 1/60 do 8 sekund – elektronicznie. Aparat był więc w stanie pracować bez baterii w znacznie szerszym zakresie czasów niż tylko jedyne 1/90. To była właśnie przewaga F1N nad F3, który faktycznie miał tylko jeden czas sterowany bez zasilania – wspomniana w tekście 1/60.