W poszukiwaniu ideałów – Sigma FP oraz Voigtlander 35mm F2.0 VM Ultron Leica M – zdjęcia przykładowe

Jak już wielokrotnie na łamach bloga wspominałem szukam idealnego sprzętu do moich codziennych wojaży, który jednocześnie będzie malutki i będzie przy okazji oferował niebagatelną jakość obrazu. Tutaj moje oczka zaświeciły się, gdy jeden z kolegów w pracy wspomniał o aparacie Sigma FP.

Aparat ten doskonale spełnia wszelkie moje założenia odnośnie aparatu tak zwanego codziennego tzn. jest mały, gdyż z zapiętym przez adapter Voigtlanderem 35mm F2.0 VM Ultron Leica M bez najmniejszych problemów mieścił się w wewnętrznej kieszeni mojej kurtki, oferuje pełno klatkową matrycę CMOS o rozdzielczości 24 Mpix, pozwala na wymianę obiektywów, a także jest całkiem dyskretny i nienachalny, a przy tym bardzo prosty w obsłudze.

Sigma FP

Zaintrygowany tym tworem postanowiłem spróbować się zaprzyjaźnić bliżej z tym sprzętem, a co z tego wynikło dowiecie się z dalszej części artykułu.

Od czego należałoby zacząć to fakt, iż Sigma FP to najmniejszy i najlżejszy znany mi pełnoklatkowy aparat cyfrowy, a na pewno taki był wchodząc na rynek w 2019 roku i z tego co mi się wydaje to nic się w tej kwestii nie zmieniło. Te wymiary naprawdę czuć (a może wręcz przeciwnie), choć realnie czar pryska i w pewnym momencie okazuje się, że mimo gabarytów sprzęt nie jest, aż tak wygodny w użytkowaniu i niezbyt wygodnie się z niego korzysta, a o fotografowaniu jednorącz raczej można zapomnieć, bo chociaż nie należę do ludzi “bojących się o sprzęt” to kilka razy czułem, że Sigma FP chce wysunąć mi się z dłoni i spaść, by rozbić swój świetny, jasny, dotykowy ekran, który wypełnia znaczną część tylnej ścianki aparatu.

Sigma FP

Konsekwencją takiej wagi jest wyjałowienie aparatu z paru rzeczy, a jedną z tych najważniejszych jest nieobecność mechanicznej migawki i to właśnie sprawiło, że niestety początkowo odwróciłem się od tego aparatu na pięcie, ale postanowiłem mimo wszystko dać mu szansę i niestety znowu nadeszło rozczarowanie, bo fotografowanie przy sztucznym świetle “z doskoku” staje się niemożliwe, a przy szybko poruszających się obiektach efekt bandingu jest bardzo widoczny.

Sigma FP co należy jej oddać wybitnie jednak mogłaby sprawdzić się w przypadku filmowania. Mogłaby, ale ja jednak nie jestem filmowcem z krwi i kości, a ponad to działanie akurat z tym obiektywem i manualne ostrzenie nie przyniosło mi mimo prób uzyskania stabilnego ujęcia satysfakcjonujących rezultatów. No i jak mówiłem ja szukam po prostu aparatu fotograficznego, a nie filmowej hybrydy, a Sigma FP z tego co mi się wydaje idealnie nadałaby się do działania stricte filmowego.

Sigma FP

Jednakże rozliczając ją dalej z jej fotograficznych możliwości to uważam, że samo fotografowanie nią sprawiało mi przyjemność, chociaż brak wbudowanego wizjera to po raz kolejny dla mnie coś obok czego nie mogę przejść obojętnie i brakuje mi tej “bliskości” obrazu. Jak wcześniej wspomniałem ekran jest wyśmienity, ale wszyscy wiemy, że to kompletnie nie to samo i o ile filmowcy mogą być zadowoleni to ja fotograf nie umiem się zaprzyjaźnić z fotografowaniem w ten sposób.

Sigma FP

Jeśli chodzi o jakość obrazu to nie mam kompletnie nic do zarzucenia. Zakres tonalny jest bardzo dobry, kolory są poprawne, automatyczny balans bieli działa, a pliki wyjściowe charakteryzują się dobrymi parametrami w kwestii ostrości, a tak zwane “użytkowe ISO” wynosi w tym wypadku 3200, co też jest dobrym wynikiem i sprawia, że pod względem jakości obrazu w przypadku aparatu Sigma FP jest bardzo dobrze,

Sigma FP

Przejrzysty interfejs, proste i czytelne menu, elegancki skok przycisków to wszystko sprawiało, że z tego aparaciku korzystało mi się bardzo przyjemnie, chociaż czasami miałem jakieś dziwne wrażenie jakbym bardziej korzystał ze smartfonu, aniżeli aparatu fotograficznego, ale może to tylko wrażenie. Chociaż należy napomknąć, że długość pracy na baterii tego aparatu raczej przypomina tę smartfonową, gdy poddamy go pod jakieś obciążające działania i mi wystarczyła na 2.5h ciągłego fotografowania, co przełożyło się na jakieś 150-180 zdjęć na jednej baterii.

Podsumowując Sigma FP to nie jest aparat dla mnie, w zasadzie to nie jest sprzęt dla typowego fotografa, a osobiście uważam, że bardziej powinni zwrócić na niego uwagę filmowcy, którzy wrzucą go sobie w klatkę, podepną jakieś wyczesane obiektywy z superszybkim AF lub ewentualnie będą dorzucać cały system Follow Focus.

Zaś co się tyczy obiektywu Voigtlander 35mm F2.0 VM Ultron Leica M to dla mnie kolejne ciekawe szkiełko od tego producenta, które poważnie rozważałbym do zakupu komuś kto poszukuje obiektywu ostrego od pełnej dziury, ale z tym ciekawym “wojtusiowym” charakterem, a do tego wręcz iście miniaturowego. Jedynie na minus klasycznie w przypadku szkieł z systemu Leica M odległość ostrzenia mogłaby być trochę bliższa, ale można to przeskoczyć odpowiednimi adapterami typu close focus,

Zapraszam do obejrzenia zdjęć wykonanych tym zestawem i wyciągnięcia własnych wniosków.

Galeria zdjęć wykonanych aparatem Sigma FP z obiektywem Voigtlander 35mm F2.0 VM Ultron Leica M

Sigma FP jest dostępna w InterFoto.eu

Voigtlander 35mm F2.0 VM Ultron Leica M dostępny jest w InterFoto.eu

Robert Karaś
Robert Karaś

Oderwany od rzeczywistości fotograf szuka nowych światów, eksploruje je i eksponuje za pomocą fotografii zarówno ukochanej czarno-białej jak i barwnej.
Przeżywa fascynację cyfrowym średnim-formatem, który namiętnie wykorzystuje do realizowania swoich wizji, ale nadal wzdycha do unoszącego się zapachu wywoływacza i wielkoformatowych odbitek.

Artykuły: 292

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *