Najlepszy średni format na street’a? FujiFilm GFX 50R – zdjęcia przykładowe

Cierpliwie czekałem, aż pewnego dnia pojawi się w naszej firmie FujiFilm GFX 50R, a że to się w końcu wydarzy byłem pewny jak tego, że słońce świeci, woda w rzece płynie, a pies szczeka. Ku mojej radości stało się to bardzo szybko i nieoczekiwanie, gdy wróciłem do pracy po kilku dniach przymusowego urlopu spowodowanego skręceniem nogi, a jak wiadomo tego typu kontuzje najlepiej rozchodzić, zatem czym prędzej porwałem 50R wraz z obiektywem FujiFilm GF 63mm F2.8 R WR Fujinon i tyle mnie było widać.

FujiFilm GFX 50R

Zacznijmy może od tego dosyć przewrotnego pytania z tytułu artykułu. Czy FujiFilm GFX 50R to najlepszy średnio-formatowy aparat na street’a? Wszystko zależy od tego jakie przyjmiemy kryterium i czym będziemy się kierować, ale pewnikiem jest, że w całkiem sensownie zbalansowanej obudowie, przypominającej X-Pro3 na sterydach, inżynierom marki udało się zawrzeć naprawdę całkiem zgrabny zestaw, którego użytkowanie najlepiej opisuje jedno słowo, a mianowicie przyjemność.

Jeśli chodzi o budowę to FujiFilm GFX 50R jak wspomniałem jest konstrukcją przypominającą takiego starszego brata modelu X-Pro3, który został pozbawiony dalmierza, ale wyposażony oczywiście w wizjer elektroniczny. Sama litera R w nazwie również odnosi się do angielskiej nazwy dalmierza tj. rangefinder. Nie da się ukryć, że swoją budową GFX 50R mocno skojarzył mi się z gargantuicznie wielkim Fuji GW690, którego używałem jakiś czas temu. Oczywiście są to dwie zupełnie różne konstrukcje i skonstruowane w innych latach, ale to w jaki sposób trzyma je się w dłoni jest bardzo do siebie zbliżone.

FujiFilm GFX 50R

Oczywiście jak przystało na aparat tej klasy FujiFilm GFX 50R jest uszczelniany i wykonany z wysokiej jakości stopu magnezu. Użyte materiały wydają się być wybitnej jakości i nie można zarzucić. że na czymś tu zostało zaoszczędzone. Od tego sprzętu po prostu czuć jakość, ale ciężko tego nie oczekiwać po aparacie tej klasy. Waga aparatu z kartą pamięci i baterią wynosi około 775g i nie jest to dużo, ale to co mnie trochę zmartwiło to fakt, że bardzo kiepsko ten aparat trzyma się jedną ręką i noszenie go w ten sposób jest po prostu nieprzyjemne. Chwyt nie wydaje się być pewny i przez większą część czasu bałem się, że sprzęt może mi się wyślizgnąć. Poza tym wszystkie przyciski i nastawy są tam gdzie być powinny.

Jeśli zaś przejdziemy do tego co we wnętrzu tej ulicznej bestii to okazuje się, że FujiFilm GFX 50R ma to samo serduszko, które bije w 50S, 50S II, a także Hasselbladzie X1D oraz X1D II, a mianowicie 51,5 milionową matrycę CMOS o wymiarach 44mm x 33mm, która współpracuje z procesorem X-Processor Pro. Maksymalna czułość tego sensora to 102 400 ISO. czyli grubo ponad to co przeciętny użytkownik uzna za wartość używalną. Maksymalna ilość klatek na sekundę wynosi 3 przy czym należy wynik ten uznać za całkiem sensowny i w zupełności wystarczający, gdyż trzeba pamiętać, że nie jest to sprzęt do pracy reporterskiej, chociaż myślę, że w przypadku “spokojnych” reportaży powinien dać radę. Autofocus działa dobrze jedynie w trybie AF-S, ale nie na tyle, bym mu zaufał, więc ustawiłem go w tryb manualny.

FujiFilm GFX 50R

Zaowocowało to faktem, iż przeżywałem czasem lekki zgrzyt przy użytkowaniu, bo brakowało mi jednej bardzo istotnej rzeczy w przypadku moich wojaży, a mianowicie FujiFilm GF 63mm F2.8 R WR Fujinon to podobnie jak inne obiektywy tej marki sprzęt, w którym ostrzenie odbywa się na zasadzie focus-by-wire. Zatem nie uświadczymy tu skali ostrości, a płaszczyzna ostrości zmienia się czasami nieoczekiwanie, zależna jest od szybkości kręcenia pierścieniem i nie zawsze da się łatwo i szybko ją ustawić. Wiadomo wszystko to kwestia przyzwyczajenia, ale sam nie jestem pewien czy chcę się do tego przyzwyczajać, a wiodący producenci aktualnie bardzo mocno podążają tym trendem.

Jednakże nawet ta niedogodność nie jest mi w stanie przysłonić faktu, że FujiFilm GFX 50R ewidentnie jest sprzętem, który z ogromną przyjemnością zabiera się ze sobą na wszelkiego rodzaju fotograficzne wycieczki, gdyż po prostu oferuje nieziemską jakość i możliwość zabawy z późniejszą obróbką czy czymś za czym bardzo nie przepadam, a mianowicie wycinanki.

FujiFilm GFX 50R
FujiFilm GFX 50R

Reasumując FujiFilm GFX 50R to sprzęt, który w całkiem estetycznej obudowie upchnął naprawdę przeogromną funkcjonalność i niebagatelną jakość. Każda zrobiona nim fotografia nasycona jest detalem i pozwala na późniejszą bardzo szeroko zakrojoną obróbkę. Ponad to sprzęt ten jednocześnie jest na tyle zgrabny, że nie rzuca się w oczy na ulicy i jeśli już ktoś go dostrzeże to najczęstszą reakcją jest komplement i przyrównanie do analoga. No i tutaj dochodzimy do bardzo ważnej kwestii, bo symulacje filmów, czy możliwość aplikowania własnych “recept” to naprawdę ciekawa rzecz, która sprawia, że czasem zastanawiam się czy fotografowanie w RAF’ach (format RAW od FujiFilm) ma sens.

W każdym razie FujiFilm GFX 50R to sprzęt, który z powodzeniem mogę polecić każdemu kto szuka bardzo wysokiej jakości i nie boi się sporych gabarytów. Fotografowanie nim to czysta przyjemność, a późniejsza zabawa plikami również jest bardzo satysfakcjonująca. Mimo kilku kwestii personalnych, które nie do końca mi leżą to uważam, że FujiFilm powinno poważnie zastanowić się nad stworzeniem godnego następcy w postaci FujiFilm GFX 50R II, który mógłby okazać się kolejnym sprzedażowym hitem.

FujiFilm GFX 50R niestety sprzedał się chwile po moich testach, ale inne aparaty serii GFX dostaniecie w InterFoto.eu

FujiFilm GF 63mm F2.8 R WR Fujinon dostępny jest w InterFoto.eu

Robert Karaś
Robert Karaś

Oderwany od rzeczywistości fotograf szuka nowych światów, eksploruje je i eksponuje za pomocą fotografii zarówno ukochanej czarno-białej jak i barwnej.
Przeżywa fascynację cyfrowym średnim-formatem, który namiętnie wykorzystuje do realizowania swoich wizji, ale nadal wzdycha do unoszącego się zapachu wywoływacza i wielkoformatowych odbitek.

Artykuły: 263

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *