Spotkanie z cyraneczkami:  Canon EOS R5 wraz z Canon EF 600/4 L IS USM/ Canon Extender EF 2.0x III

Są takie gatunki ptaków, których obserwowanie, a co ważniejsze fotografowanie, przychodziło mi stosunkowo łatwiej niż innych. Sóweczka, dziwonia, zimorodek, myszołów – często zjawiały się przed moim obiektywem. Jak to się mówi – chętnie ze mną współpracowały. Na przeciwległym biegunie znajdują się ptaki, które mimo moich regularnych wyjść w teren oraz specjalnych, dedykowanych właśnie pod nie „zasiadek” – nigdy nie udało mi się sfotografować. Czego idealnym przykładem jest jarząbek. Ten skryty, leśny kurak zdaje się rozpływać w powietrzu, niemal natychmiast po tym gdy tylko moja stopa przekracza próg leśnego ostępu, na pozór idealnie skrojonego pod niego. Niezliczone wypady w plener, setki przebytych kilometrów, a do tego sporo wiedzy na temat zachowania i zwyczajów jarząbka. Na nic się to zdało. Muszę się zadowolić, tylko jednym spotkaniem, którego nawet nie mogę potwierdzić zdjęciem o charakterze dokumentacyjnym.

 Canon EOS R5 wraz z Canon EF 600/4 L IS USM/ Canon Extender EF 2.0x III
 Canon EOS R5 wraz z Canon EF 600/4 L IS USM/ Canon Extender EF 2.0x III

Przez długie lata, myślałem że podobnie będzie wyglądać sprawa w przypadku cyraneczki. Ta jedna z najmniejszych kaczek Europy, o niepowtarzalnym wyglądzie, niezwykle skutecznie wymykała się mojemu aparatowi. Mimo budowania wymyślnych czatowni, wstawania na grubo przed wschodem słońca, przemyślnego doboru czasu i miejsca – zawsze czegoś brakowało… A to w kulminacyjnym momencie, kiedy właśnie piękny kaczor cyraneczki przepływał tuż przed moją czatownią, jak na złość zaparowywało szkło obiektywu – co skutecznie sprowadziło walory zdjęcie do charakteru wyłącznie dokumentacyjnego. A to gdy już się wydawało, że szczęście jest na wyciągnięcie ręki, ptaki spłoszone uciekały, nie pozwalając się sfotografować. Aż w końcu doszło do tego, że w pewnym momencie przestałem się interesować tym tematem. Po prostu stwierdziłem, że za dużo poświęceń poczyniłem, bez rezultatu. I że to ptak nie dla mnie. Cyraneczka nie jest bardzo rzadkim gatunkiem w skali naszego kraju, a galerię różnych portali o tematyce fotograficznej zdobią jej piękne zdjęcia. Chcąc jednak samemu uwiecznić tę kaczkę na zdjęciu najwyraźniej musiałem zmienić strategię. Może kiedyś sama do mnie przyjdzie?

Z końcem 2021 roku, wraz z moim kolegą Przemkiem, również fotografem przyrody, postanowiliśmy zbudować „czatownię”. Docelowo miała ona służyć zasiadkom zaplanowanym pod wiosenne przeloty ptaków,  np. z rodziny siewkowatych. Naszą starannie wykonaną konstrukcję doskonale ukryliśmy i zamaskowali w trzcinach, zgodnie ze wszystkimi prawidłami sztuki. Potem w zasadzie zapomniałem o całej sprawie, do wiosny przecież było jeszcze sporo czasu. Jednak z początkiem roku 2022, coś mnie tknęło żeby sprawdzić jak wygląda ta nasza czatownia, i co się dzieje w miejscu gdzie ją postawiliśmy. Gdy tam dotarłem, natychmiast zauważyłem spore stado cyraneczek, które trzymały się w obiecująco niewielkiej odległości od naszej konstrukcji. Uśmiechnąłem się jednak tylko pod nosem, nie robiąc sobie żadnych nadziei. Po pierwsze, mając w pamięci dotychczasowe doświadczenia, „doskonale wiedziałem”, że jak przyjdzie co do czego, to i tak nie sfotografuję tych cyraneczek. Po drugie zaś, woda przed czatownią była zamarznięta, a same ptaki trzymały się w odległości stanowczo zbyt dużej na dobrej jakości fotografię. Dałem więc spokój…

 Canon EOS R5 wraz z Canon EF 600/4 L IS USM/ Canon Extender EF 2.0x III
 Canon EOS R5 wraz z Canon EF 600/4 L IS USM/ Canon Extender EF 2.0x III

Jednak któregoś dnia zacząłem myśleć, że może by jednak spróbować, w sumie nic mnie to nie kosztuje. Obiecałem sobie, że podejdę do sprawy na luzie, bez żadnych oczekiwań. Mimo, że czatownia była zaplanowana tak, aby robić z niej zdjęcia kiedy słońce zachodzi, to po konsultacji z Przemkiem, postanowiłem jednak pojechać na poranną zasiadkę. Wprawdzie fotografowałbym pod światło, jednak wchodząc po ciemku do czatowni zminimalizowałbym możliwość przepłoszenia kaczek z miejsca ich żerowania. Tak też uczyniłem.

Następnego ranka, znalazłem się przy czatowni grubo przed wschodem słońca. Jakież było moje zdziwienie, kiedy zauważyłem że lód puścił i woda nieomal wlewa się do środka. Ledwo się zmieściłem w małej i niezwykle ciasnej konstrukcji. Po ciemku jakimś cudem udało mi się rozłożyć zestaw fotograficzny: Canon EOS R5 wyposażony w obiektyw Canon EF 600/4 L IS USM II. Dodatkowo postanowiłem wspomagać się telekonwerterem Canon EF 2.0x III. Co jak się później okazało – było niejakim błędem.

Muszę powiedzieć, że konstrukcja w której leżałem została przez nas zrobiona bardzo profesjonalnie. Do tego stopnia byłem zamaskowany i przykryty trzcinami, że sam nie widziałem co dzieje się przede mną. Mogłem polegać jedynie na wizjerze aparatu, co przy użytej ogniskowej mocno ograniczało pole widzenia. Obiektyw miałem zaś podparty na palecie, więc znajdował się bezpośrednio nad powierzchnią wody.

 Canon EOS R5 wraz z Canon EF 600/4 L IS USM/ Canon Extender EF 2.0x III
 Canon EOS R5 wraz z Canon EF 600/4 L IS USM/ Canon Extender EF 2.0x III

Gdy zaczynało być widno, przez wizjer aparatu dostrzegłem spore stado cyraneczek, które beztrosko baraszkowały i żerowały w niedalekiej odległości ode mnie. Na wykonanie choćby dokumentacyjnych fotografii było jednak zdecydowanie za daleko. Światło też nie było po mojej stronie. Dosłownie i w przenośni…

W pewnym momencie, kiedy tak leżałem całkowicie zrelaksowany i właściwie bez większych emocji oczekiwałem na rozwój wydarzeń, stado cyraneczek ruszyło w moim kierunku. Byłem doskonale zamaskowany, więc w żaden sposób nie mogły zauważyć mojej obecności. Przyznam, że nie takiej reakcji oczekiwałem od samego siebie. Byłem niezwykle rozluźniony, tak naprawdę wszystkie wydarzenia jakie działy się przed czatownią, przyjmowałem z chłodną głową. Mimo, że cyraneczka to gatunek o który tak zabiegałem! I myślę, że takie moje nastawienie niezwykle mi pomogło. Dzięki niemu, kiedy tylko całe stado (sic!) cyraneczek, znalazło się pod moim obiektywem – udało mi się zachować spokój. Skupiałem się na odpowiednim kadrowaniu, zachowaniu perspektywy oraz poprawnej ekspozycji. Ptaki do tego stopnia nie zdawały sobie sprawy z mego istnienia, że podpływały nierzadko na odległość kilku metrów, Z moją monstrualną ogniskową mogłem więc w tej sytuacji pokusić się tylko i wyłącznie o zdjęcie oka lub dzioba. Na szczęście wykorzystałem kilka momentów, kiedy ptaki były dalej – w ten sposób uzyskałem nie dość, że zadawalające ujęcia tego gatunku, ale kilka wręcz wymarzonych kadrów. Światło okazało się wymarzone. Mimo kontrującego uderzenia słońca, dzięki gęstym chmurom jakie były tego dnia, uzyskałem doskonałe warunki, które pozwoliły mi idealnie oddać naturalne barwy upierzenia cyraneczek. Do końca zresztą nie byłem pewny co się wydarzyło. Bo przecież ot tak, jak gdyby nigdy nic, zrobiłem niezwykle ciekawe ujęcia ptaka, o którym przez tyle lat marzyłem…

 Canon EOS R5 wraz z Canon EF 600/4 L IS USM/ Canon Extender EF 2.0x III
 Canon EOS R5 wraz z Canon EF 600/4 L IS USM/ Canon Extender EF 2.0x III

Ta „zasiadka” uświadomiła mi jednak, jak wielką rolę w fotografii przyrodniczej odgrywa przypadek, ale pomaga on zwykle wtedy, gdy poprzedzi go ciężka praca. To paradoksalne zestawienie zaangażowania i przypadku doskonale obrazuje, jak działa przyroda, ale też jak trudną, wymagającą, a przy tym zależną od szczęścia dziedziną fotografii, jest jej odmiana przyrodnicza. A te cyraneczki na zawsze pozostaną w mojej pamięci. W przyszłym roku z niecierpliwością będę wypatrywał kolejnego spotkania z tymi pięknymi i skrytymi ptakami.

Maksymilian Dobroczyński
Maksymilian Dobroczyński

Urodziłem się w 1991 roku w Krakowie. Od ponad trzech lat mieszkam w pobliskich Myślenicach. Z zawodu jestem kucharzem i w tym zawodzie aktywnie pracuję. Fotografią przyrodniczą zajmuję się od 2016 roku. W 2019 roku przeszedłem do drugiej rundy ogólnoświatowego konkursu „35 awards”. W 2020 roku moje zdjęcie „Maluszek z pierwotnej puszczy” zdobyło I miejsce w ogólnopolskim konkursie fotograficznym „Przyroda ojczysta”. Od 2019 roku zdjęcia mojego autorstwa zdobią nowopowstałe mieszkania na Cedrowej w Gdańsku. Moją specjalnością jest fotografowanie ptaków.

Wpisów: 24

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.