CANON EF 200MM 1.8 L USM: Legendarne Oko Saurona

Czy informacja o pojawieniu się jakiegoś obiektywu w komisie może wywołać przyspieszone bicie serca u osoby zbliżającej się do 60. roku życia? Wygląda na to, że tak chociaż zapewne to rozgorączkowanie dotyczy jedynie opętanej sprzętomanią części populacji. W każdym razie wiadomość, że w Interfoto.eu mają egzemplarz legendarnego obiektywu Canon EF 200 mm f/1,8L USM wprawiła mnie w stan wielkiej ekscytacji. To w końcu stary, nieodżałowany przyjaciel; obiektyw, którego pozbyłem się wraz z całym systemem Canona w roku 2005. Obiektyw cudowny i jeden z nielicznych, które nie doczekały się następcy o dokładnie tych samych parametrach: nigdy potem na rynku nie pojawił się obiektyw o ogniskowej 200 mm i jasności f/1,8.

Niezwykła jasność obiektywu Canon EF 200 mm f/1,8L USM przysporzyła mu przydomek „Oko Saurona”. Canon EF 200mm f/1.8L debiutował na rynku w roku 1989 wraz z lustrzanką Canon EOS 630, a został wycofany na początku roku 2004 po wyprodukowaniu zaledwie około 8000 egzemplarzy. Dla kogoś takiego jak ja, kto był świadkiem narodzin systemów z samoczynnym ustawianiem ostrości, ten obiektyw stanowi pierwszorzędny dowód na to, że świt ery autofokusa należał do Canona a Nikon przespał sygnał startowy. Przypomnijmy, że pierwsze super teleobiektywy Nikona z wbudowanymi (głośnymi) silnikami AF-I pojawiły się dopiero w roku 1993! Nic dziwnego, że system EOS wreszcie pomógł Canonowi w skutecznej rywalizacji o serca (i portfele) zawodowców.

Teraz, gdy obiektywy do bezlusterkowców mają system „focus-by-wire” oznaczający, że silnik zawsze obsługuje ustawianie ostrości, nawet w trybie ręcznym, łatwo zapomnieć, że to Canon jako pierwszy masowo stosował takie rozwiązanie w wielu zawodowych obiektywach w początkach systemu EOS. Jestem przeciwnikiem tego rozwiązania, chociaż wiem że to walka z wiatrakami bo „focus-by wire” zostanie z nami na stałe. Mechaniczne ręczne ustawianie ostrości nie pasuje do całkowicie elektronicznego sposobu działania nowoczesnych bezlusterkowców. Moje zastrzeżenia wynikają z tego, że „focus-by-wire” miewa opóźnienia reakcji przy ręcznym ostrzeniu (chociaż pod tym względem jest coraz lepiej), ale przede wszystkim z tego, że bez zasilania i w przypadku awarii silnika nie można zmienić ustawienia ostrości. I to jest jedyna łyżka dziegciu w beczce miodu przy ocenie obiektywu Canon EF 200 mm f/1,8L USM: jeśli padnie silnik staje się on optyką nie tylko stałogniskową, ale i „stałoodległościową”, bo zatrzyma się na ostatnim ustawieniu odległości fotografowania sprzed awarii. Wraz z rozwojem systemu EOS, Canon najpierw stopniował wycofał się z tego rozwiązania w nowszych modelach obiektywów: zostało do dzisiaj w drugiej wersji superjasnej portretówki, czyli  obiektywie Canon EF 85 mm f/1,2L II USM, ale wrócił w obiektywach z silnikami STM.

Właściwie pisząc, że nigdy później nie powstał obiektyw o takiej samej kombinacji ogniskowej i jasności, nie powiedziałem prawdy. W drugiej połowie lat 80. XX wieku nadal sporo zawodowców używało systemu Canon FD i to oni zaczęli domagać się manualnej wersji obiektywu Canon EF 200 mm f/1,8L USM. Rok później, w 1990, użytkownicy modeli New Canon F-1 i T-90 dostali to czego chcieli: obiektyw Canon FDn 200 mm f/1,8L, zatem technicznie rzecz biorąc to ten właśnie obiektyw można uznać za ostatni w mocowaniu FD jaki opuścił linię produkcyjną Canona, i myślę, że jednocześnie jest to najlepszy obiektyw w tym mocowaniu. Ponadto dzięki ręcznemu ustawianiu ostrości nie grozi mu „zapaść” z powodu awarii silnika. Zatem mógłbym go polecać do adaptacji na bezlusterkowce, gdyby nie to że wyprodukowano go w znacznie mniejszej liczbie egzemplarzy niż w wersji EF, zatem jest niezwykle rzadki i niezwykle drogi.

Dane techniczne:

Kąt widzenia (w poziomie, pionie, po przekątnej – pełna klatka): 10°, 7°, 12°

Budowa optyczna (soczewki/grupy): 12/10

Liczba listków przysłony: 8

Minimalna wartość przysłony: 22

Minimalna odległość ustawiania ostrości (m): 2,5

Maksymalne powiększenie (x): 0,09

Silnik ustawiania ostrości: USM

Średnica filtrów mocowanych w szufladzie (mm): 48

Średnica x długość (mm): 130 x 208

Waga (g): 3000

Osłona przeciwsłoneczna: ET-123

Canon EF 200 mm f/1,8L USM to obiektyw profesjonalnej serii optyki „L” i jakość mechaniki jest na najwyższym poziomie a tubus wykonano z metalu. Jak na konstrukcję sprzed ponad 30 lat system „focus-by-wire” działa bardzo dobrze, płynnie i bez opóźnienia a wygodę użytkowania pogłębia możliwość ustawienia jednej z trzech prędkości działania elektronicznego, czyli wspomaganego silnikiem, ręcznego ustawiania ostrości. Tym samym zależnie od tego, jaki obiekt fotografujemy możemy wybrać mniej lub bardziej precyzyjne elektroniczne ostrzenie ręczne, co widać po kącie pełnego obrotu pierścienia zależnie od wybranej prędkości ostrzenia:

Wolne (1): 720° od 2,5 m do nieskończoności

Standardowe (2): 360° od 2,5 m do nieskończoności

Szybkie (3): 180° od 2,5 m do nieskończoności

Poza przełącznikiem prędkości ręcznego ustawiania ostrości, na tubusie znajdziemy kolejne przełączniki: trybu ustawiania ostrości AF <-> MF, blokady ustawienia ostrości, ogranicznika odległości fotografowania, oraz włącznika akustycznego potwierdzenia ostrości.

Dzięki wewnętrznemu ostrzeniu z grupą szybującą, obiektyw nie zmienia długości, oraz nic się w nim zewnętrznie nie obraca ani nie porusza. Mocowanie statywowe jest obracane, ale nie zdejmowalne. Ergonomia jest bardzo dobra, ale ze względu ma połączenie umiarkowanej ogniskowej i bardzo dużej jasności obiektyw ma środek ciężkości bardzo przesunięty do przodu i chociaż fotografowanie z ręki jest możliwe, na dłuższą metę nie jest komfortowe i monopod jest mile widziany.

Autofokus jest szybki i precyzyjny z Canonem EOS 5D Mark III; na Nikonie Z6 z adapterem Altson CEF-NZ czuje się, że silnik stworzony dla współpracy z lustrzankami nie zawsze „dogaduje się” z systemem detekcji fazowej bezlusterkowca. Czasem jest naprawdę dobrze, łącznie ze śledzeniem twarzy i oczu, ale czasem autofokus błądzi i się gubi.

Teraz kilka słów o walorach optycznych obiektywu. Winietowanie jest widoczne przy pełnym otworze przysłony (wynosi wtedy około 2 EV), zmniejsza się przy przymykaniu i przy f/5,6 jest właściwie pomijalne. Ale po pierwsze kto będzie dźwigał ciężką optykę o jasności f/1,8 żeby ją przymykać do f/5,6; po drugie, w typowych zastosowaniach tego obiektywu, winietowanie nie odgrywa większego znaczenia. Ostrość zarówno w nieskończoności jak i przy minimalnej odległości fotografowania jest znakomita już od pełnego otworu przysłony i to nawet na brzegach; przymknięcie do f/2,8 nieco podnosi ostrość i kontrast do rewelacyjnych wartości, ale bez wahania można polecić korzystanie z Canona EF 200 mm f/1,8L USM przy f/1,8 w zastosowaniach zawodowych. Wyrównana jakość w całym zakresie odległości świadczy o zastosowaniu grupy szybującej korygującej wady optyczne przy przeostrzaniu. Jakość przy f/1,8 przewyższa nowoczesne zoomy i to nawet po przymknięciu. Poza odrobinę słabszym kontrastem Canon EF 200 mm f/1,8L USM nie ustępuje nowszym obiektywom Canona i Nikona o ogniskowej 200 mm i jasności f/2. Nieźle jak na tak stary obiektyw.

Mając słońce w kadrze Canon EF 200 mm f/1,8L USM czasem generuje sporo duszków, a słońce poza krawędzią kadru produkuje flarę, ale to nie jest reguła i zdarzają się trudne z pozoru sytuacje, gdy obraz pozostaje pozbawiony artefaktów. Osoba super krytyczna może dopatrzyć się śladów dystorsji poduszkowatej, ale jest ona bez znaczenia w praktyce.

Skoro mamy zagwarantowaną znakomitą ostrość i kontrast, możemy spojrzeć na niezwykle ważny aspekt generowanego przez obiektyw obrazu i część jego legendy, czyli boke. Mogę śmiało powiedzieć, że pod tym względem „Oko Saurona” w pełni zasłużyło sobie na legendarny status. Jakość nieostrości jest nieziemska: przy f/1,8 tło rozpływa się w jednolitą płaszczyznę a nawet niewielkie zniekształcenia punktów światła na brzegach obrazu nie mają odwracających uwagę ostrych krawędzi. Po przymknięciu, nieostrości przybierają kształt geometryczny, co przy okazji sprawia że od około przysłony f/4 łatwo uzyskać efekt gwiazdki. Przy f/1,8 przed i za płaszczyzną ostrości można dostrzec śladową podłużną aberrację chromatyczną i pod tym względem nowsze konstrukcje Canona i Nikona o ogniskowej 200 mm f/1,8 są odrobinę lepiej skorygowane przy pełnym otworze przysłony. To samo dotyczy poprzecznej aberracji chromatycznej.

Łatwo podsumować obiektyw Canon EF 200 mm f/1,8L USM. Nadal uważam, że to jeden z najlepszych obiektywów jakie kiedykolwiek produkowano seryjnie. Przy pełnym otworze przysłony ostrość jest znakomita na całej powierzchni kadru i w całym zakresie odległości fotografowania, a boke jest wymarzone. Dystorsja jest pomijalna, jakość konstrukcji na najwyższym poziomie, a sposób ustawiania ostrości – zarówno samoczynnego jak i ręcznego – poprzez silnik przebija to, co obecnie oferują nawet najlepsze obiektywy do bezlusterkowców. Odrobinę gorzej wypada korekcja winietowania, aberracji chromatycznej czy odporność na światło tylne. To jest obiektyw, który wręcz domaga się używania przy pełnym otworze przysłony. Wtedy daje optymalne połączenie różnych walorów optycznych i moim zdaniem boke jest niezrównane. Jedyny problem dotyczy dostępności części zamiennych, a właściwie ich braku. Ze względu na rozwiązanie typu „focus-by-wire’ awaria silnika uniemożliwia nawet ręczną zmianę ostrości. Ale dopóki bije motoryczne serce tego wspaniałego optycznego dinozaura, otrzymujemy najwspanialszy obiektyw portretowy na świecie. Żałuję, że nie jest mój i wciąż odwlekałem chwilę zwrotu obiektywu do Interfoto.eu… ale to smutne rozstanie musiało nadejść.

Selfie_jarek_brzezinski

Jarosław Brzeziński

Jarosław Brzeziński, ur. 1962 r., fotograf, malarz i tłumacz z tytułem magistra filologii angielskiej.
Blog pod adresem: https://towarzystwonieustraszonychsoczewek.blogspot.com/
W roku 2005 opublikował książkę “Canon EOS System”.
W latach 1998- 2009 odpowiedzialny w UKIE za tłumaczenia wszystkich dokumentów związanych z akcesją oraz członkostwem Polski w UE.
W latach 1996- 2011 redaktor i autor setek artykułów na temat sprzętu fotograficznego i fotografii dla czołowych miesięczników branżowych.
W latach 1987-1998 pracował jako nauczyciel angielskiego.
W latach 1994-1996 pracował jako freelancing copywriter dla Ogilvy & Mather.
Od 12 lat jest głównym ekspertem ds. tłumaczeń w Centrum Europejskim Natolin.
Od 25 lat pracuje jako zawodowy fotograf ślubny, reklamowy, reklamowy, eventowy, przemysłowy, korporacyjny oraz portrecista, zarówno w studio jak i w terenie.
Od 30 lat pracuje jako tłumacz polsko-angielski oraz angielsko-polski dla czołowych firm i organizacji.

Default image
Jarosław Brzeziński
Wpisów: 1504

Zostaw komentarz