Nikon D700 czyli klasyk, który nie chce przestać klikać

Zanim przejdę do głównego bohatera dzisiejszego tekstu, Nikona D700, kilka słów wyjaśnienia. Sądząc po coraz krótszych odstępach czasu między premierami wprowadzania kolejnych modeli przez niektóre firmy, aparaty starzeją się technologicznie w błyskawicznym tempie. Nowe aparaty i obiektywy pełnoklatkowe są naprawdę drogie i aby cały czas nadążać za postępem trzeba albo być fotografem hobbystą o bardzo zasobnym portfelu dzięki niefotograficznym źródłom dochodu, albo zawodowcem dobrze zarabiającym na fotografii i zmuszonym przez konkurencję do używania zawsze najnowszego sprzętu. Ale są też entuzjaści fotografii, którzy nie mają nieograniczonych zasobów finansowych a chcieliby zakosztować pełnoklatkowej fotografii na poziomie sprzętu zawodowego. I o nich właśnie pomyślałem zabierając się za przegląd konstrukcji zawodowych i półzawodowych z przeszłości, których ceny są obecnie przystępne. Czy nadal warto je kupić jako narzędzia fotograficzne? Dzisiaj przyjrzę się Nikonowi D700.

Mam spory sentyment do Nikona D700. To był mój drugi pełnoklatkowy Nikon, dokupiony jako rezerwowy korpus dla mojego wówczas podstawowego aparatu, jakim był znakomity D3, czyli pierwsza pełna klatka Nikona. D700 pojawił się na rynku w lipcu 2008 roku, i szybko nazwano go „małym D3”. Nic dziwnego: miał większość zaawansowanych możliwości większego brata, łącznie z matrycą o rozdzielczości 12 milionów pikseli, umieszczonych w tańszym, lżejszym (995 g) i mniejszym – ale znakomicie wykonanym – korpusie, przypominającym niepełnoklatkowego D300. Zakres ekwiwalentów czułości wynosił ISO 200-6400, rozszerzalnych do ISO 100-25600, migawka miała gwarancję do 150000 cykli pracy, system samoczynnego ustawiania ostrości miał 51 punktów, serie zdjęć były możliwe z częstotliwością do 5 klatek na sekundę a z opcjonalnym uchwytem zasilającym MB-D10 – aż 8 klatek na sekundę. Bardzo dobrej jakości wizjer optyczny pokazywał 95% kadru i miał powiększenie 0,72x, nieruchomy 3-calowy ekran ciekłokrystaliczny miał 921000 punktów a zdjęcia były zapisywane poprzez pojedyncze gniazdo kart Compact Flash (CF).

Powrót do D700 po dekadzie odbył się bezboleśnie. Nie bez znaczenia jest to, że seria D800, której używam  od kilku lat (D800/D810/D850) kontynuuje tę samą filozofię sterowania zatem wszystko jest znajome. Znajoma jest większość kontrolek i ich rozmieszczenie, umiejscowienie portów, czy gniazda karty pamięci. Biorąc do ręki D700 i oglądając zdjęcia z niego znacznie bardziej myślałem jak bardzo był pionierski w swoich czasach niż o tym, że obecne aparaty są pod wieloma względami lepsze. Poza kilkoma drobiazgami miałem wrażenie że z czysto fotograficznego punktu to aparat nie odstający specjalnie od obecnych standardów, a jeśli chodzi o jakość wykonania korpusu D700 bije większość obecnej produkcji na głowę.

Korpus jest niezwykle solidny i z moich własnych doświadczeń oraz opowieści innych fotografów wynika, że trudno go “zajeździć”, zniesie bardzo dużo w tym prawdopodobnie nawet przysłowiowe wbijanie gwoździ. Jak na swoje czasy miał bardzo niskie szumy przy wysokich ISO, serie 8 klatek na sekundę z uchwytem MB-D100 nadal robią wrażenie, a 51-polowy system autofokus radzi sobie z większością sytuacji. To wszystko razem sprawiło, że fotografowanie moich ulubionych obiektów, czyli suczek Chmurki i Falbanki szło mi jak po maśle. Nie czułem, że aparat uniemożliwia mi uzyskanie jakichkolwiek kadrów. Ergonomia jest znakomita, obsługa łatwa, a żywotność akumulatora pozwalająca wykonać około 1100 zdjęć z jednego ładowania może zawstydzić każdego obecnego bezlusterkowca.

Uwzględniając fakt, że mówimy o sprzęcie sprzed ponad dekady, część potencjalnych zarzutów jest bezzasadna, Na przykład, oskarżanie lustrzanki z roku 2008 o brak możliwości filmowania jest nie na miejscu. I jak bardzo w psiej fotografii nie przeszkadzało by mi to, że ekran tylny jest nieruchomy, muszę przyznać, że odchylany ekran wkroczył do świata półzawodowych lustrzanek Nikona relatywnie niedawno. Pojedyncze gniazdo kart pamięci jest obecnie nie do pomyślenia dla większości zawodowych fotografów, ale kiedyś było standardem a dzisiaj dość zaawansowany bezlusterkowiec Nikon Z6 też ma tylko jedną kartę. Migawka i lustro są dość głośne, ale ich odgłos brzmi solidnie i przypomina dawne czasy lustrzanek z doczepionymi motorami.

Zmagałem się początkowo z kwestią bufora pomięci, który wydawał mi się zatrważająco płytki, zapełniając się szybko a opróżniając wolno, ale zmuszony frustrująco długim oczekiwaniem na możliwość wykonania kolejnej serii zdjęć do poszukiwania rozwiązania, szybko rozgryzłem to, że trzeba bardzo uważać na pamięciożerne ustawienia aparatu. Na przykład wyłączenie funkcji Active D Lighting momentalnie zwiększyło bufor z 9 do 21 zdjęć jednocześnie przyspieszając przepisywanie zdjęć na kartę i opróżnianie bufora pamięci. Teraz wiem, że w czasach gdy używałem D700 na co dzień takie niuanse były na mnie oczywiste, ale upływ dziesięć lat zatarł pamięć o nich i musiałem się paru sztuczek nauczyć od nowa.

Podsumowując, uważam że D700 to nadal znakomite narzędzie do fotografowania, zapewniające zawodową jakość korpusu i większości parametrów. W ciągu tygodnia użytkowania go, w zasadzie nigdy nie miałem wrażenia, że jest przestarzały i że jego wiek technologiczny w jakiś sposób mnie ogranicza. Owszem, rozdzielczość 12 MP jest wedle dzisiejszych standardów niska, ograniczając możliwości mocnego kadrowania obrazu w postprodukcji, ale to zmusza do precyzyjniejszego kadrowania w aparacie. Zdjęcia z matryc D3 i D700 były w przeszłości wykorzystywane do wszelkiego rodzaju zastosowań profesjonalnych i nie pamiętam narzekań klientów na jakość obrazka. Szumy przy wysokich ekwiwalentach ISO są w obecnych pełnoklatkowych lustrzankach nieco niższe, ale nie jest to różnica klasy. A zgrupowanie punktów autofokusa w środku kadru nadal znajdziemy w wielu pełnoklatkowych lustrzankach Nikona, Dopiero bezlusterkowce oznaczają wyjście poza to ograniczenie. Większość egzemplarzy D700 nadal klika po 12 latach i niech tak zostanie. Uważam, że mając ograniczony budżet i chcąc zakosztować smaku zawodowej pełnoklatkowej lustrzankowej fotografii cyfrowej w wykonaniu Nikona, trudno wybrać lepszy aparat niż D700. Ma wszystko czego trzeba, niewiele rzeczy niepotrzebnych, a przepaści jakościowej wobec obecnego sprzętu nie znajdziemy. Owszem, istnieją pewne ograniczenia ale jak wiemy to one czynią mistrza.

Selfie_jarek_brzezinski

Jarosław Brzeziński

Jarosław Brzeziński, ur. 1962 r., fotograf, malarz i tłumacz z tytułem magistra filologii angielskiej.
Blog pod adresem: https://towarzystwonieustraszonychsoczewek.blogspot.com/
W roku 2005 opublikował książkę “Canon EOS System”.
W latach 1998- 2009 odpowiedzialny w UKIE za tłumaczenia wszystkich dokumentów związanych z akcesją oraz członkostwem Polski w UE.
W latach 1996- 2011 redaktor i autor setek artykułów na temat sprzętu fotograficznego i fotografii dla czołowych miesięczników branżowych.
W latach 1987-1998 pracował jako nauczyciel angielskiego.
W latach 1994-1996 pracował jako freelancing copywriter dla Ogilvy & Mather.
Od 12 lat jest głównym ekspertem ds. tłumaczeń w Centrum Europejskim Natolin.
Od 25 lat pracuje jako zawodowy fotograf ślubny, reklamowy, reklamowy, eventowy, przemysłowy, korporacyjny oraz portrecista, zarówno w studio jak i w terenie.
Od 30 lat pracuje jako tłumacz polsko-angielski oraz angielsko-polski dla czołowych firm i organizacji.

Default image
Jarosław Brzeziński
Jarosław Brzeziński, ur. 1962 r., fotograf, malarz i tłumacz z tytułem magistra filologii angielskiej. Blog pod adresem: https://towarzystwonieustraszonychsoczewek.blogspot.com/ W roku 2005 opublikował książkę “Canon EOS System”. W latach 1998- 2009 odpowiedzialny w UKIE za tłumaczenia wszystkich dokumentów związanych z akcesją oraz członkostwem Polski w UE. W latach 1996- 2011 redaktor i autor setek artykułów na temat sprzętu fotograficznego i fotografii dla czołowych miesięczników branżowych. W latach 1987-1998 pracował jako nauczyciel angielskiego. W latach 1994-1996 pracował jako freelancing copywriter dla Ogilvy & Mather. Od 12 lat jest głównym ekspertem ds. tłumaczeń w Centrum Europejskim Natolin. Od 25 lat pracuje jako zawodowy fotograf ślubny, reklamowy, reklamowy, eventowy, przemysłowy, korporacyjny oraz portrecista, zarówno w studio jak i w terenie. Od 30 lat pracuje jako tłumacz polsko-angielski oraz angielsko-polski dla czołowych firm i organizacji.
Wpisów: 1521

Zostaw komentarz