Adaptery 7Artisans: solidne rzemiosło

Czasem pojawia się pytanie czy adaptery pogarszają jakość obrazu rzucanego przez obiektyw. Wydawałoby się, że taki efekt może pojawić się wyłącznie wtedy, gdy korzystamy z adapterów wyposażonych w element optyczny. W przypadku pewnych kombinacji aparatów i obiektywów tylko soczewka korygująca pozwalała ustawiać ostrość do nieskończoności – tak było choćby w przypadku optyki w mocowaniu M42 na lustrzankach Nikona, czy optyki Canon FD na lustrzankach systemu Canon EOS. Zazwyczaj takie adaptery był bardzo tanie, umieszczona w nich soczewka korygująca była kiepska i znacznie pogarszała jakość obrazu. Czy zwykły bezsoczewkowy adapter mechaniczny może nam przysporzyć jakichkolwiek problemów?

To pytanie stało się szczególnie istotne od chwili pojawienia się na rynku bezlusterkowców, na których adaptowanie obiektywów różnych maści, marek, generacji i rodzaju stało się możliwe i pożądane dzięki niewielkiej odległości płaszczyzny bagnetu mocowania optyki do matrycy oraz skutecznym funkcjom elektronicznego wspomagania ręcznego ustawiania ostrości. Pojawiły się miriady adapterów pozwalających zakładać na bezlusterkowce różne obiektywy, od XIX-wiecznych obiektywów wielkoformatowych, przez dalmierzową optykę Leica i Contax po optykę od osieroconych przez producentów systemów lustrzanek, takich jak Canon FD, Minolta MD czy Olympus OM. Czy zatem wszystkie adaptery są równe, czy też są równe i równiejsze?

Pomijam tu całkowicie kwestię „komunikacji” między aparatem i obiektywem, czyli to czy adaptery są wyposażone w styki czy też nie. Interesują nas adaptery czysto mechaniczne, stanowiące fizyczne połączenie obiektywu i aparatu. Zresztą w przypadku znakomitej większości adaptowanych obiektywów takie adaptery są wystarczające, ponieważ rzeczone obiektywy pochodzą z czasów sprzed wprowadzenia komunikacji elektronicznej, albo potrafią się bez niej obyć na bezlusterkowcach (na przykład obiektywy Pentax A).

Czysto mechaniczny adapter musi spełniać kilka warunków, aby nie sprawiać kłopotów i i robić to, co do niego zależy. Po pierwsze, powinien być wykonany z lekkiego a przy tym trwałego metalu, który nie będzie się odkształcał czy kruszył w trakcie długotrwałego użytkowania. Wszelkie śruby muszą być trwale zamocowane i nie obluzowywać się nawet przy sporych obciążeniach. Miałem kiedyś adapter, z którego w trakcie użytkowania zaczęły wypadać śrubki i uderzać w matrycę bezlusterkowca. Po drugie, tolerancje muszą być bardzo ścisłe; adapter musi utrzymać płaszczyznę mocowania obiektywu idealnie równoległą do płaszczyzny matrycy aparatu. Po trzecie, wnętrze adaptera musi być szczelne (nie może być „przecieków światła”), oraz wyczernione matowo, aby uniknąć jakichkolwiek wewnętrznych odbić światła (matryce są bardzo wrażliwe na zaświetlenia).

Testowany tutaj adapter produkcji firmy 7Artisans to jeden z 6 adapterów aktualnie oferowanych przez tę firmę. Wszystkie służą mocowaniu optyki z bagnetem Leica M na różnych systemach bezlusterkowców. Oto aktualna lista:

7Artisans LEICA M – Canon EOS R Adapter

7Artisans LEICA M – Fujifilm FX Adapter

7Artisans LEICA M – Nikon Z Adapter

7Artisans LEICA M – Panasonic L/Leica TL

7Artisans LEICA M – Sony E Adapter II

7Artisans LEICA M – Sony E Adapter Titanium

Dwa ostatnie adaptery służą mocowaniu obiektywów z bagnetem Leica M na aparatach systemu Sony E. Była jeszcze wcześniejsza wersja tego adaptera, ale po zastrzeżeniach klientów wycofano ją i wprowadzono wersje poprawione. Ja wziąłem do testu adapter 7Artisans LEICA M – Sony E Adapter II, ale z tego co widziałem, cała linia jest wykonana identycznie, więc można uznać ocenę jednego modelu za reprezentatywną dla całej serii. Co ciekawe, otrzymując adapter do testu usłyszałem, że jeden z klientów InterFoto używał poprzednio adaptera Leica M – Sony E firmy K&F Concept ale miał z nim problemy i wymienił go właśnie na produkt 7Artisans. To mnie zdziwiło ponieważ zawsze dotąd byłem zadowolony z adapterów K&F Concept. Postanowiłem zatem wziąć również zareklamowany adapter tej ostatniej firmy i przyjrzeć się co mogło być źródłem problemów i porównać go z produktem 7Artisans. Z drugiej strony uznałem, że muszę spojrzeć na jakość wykonania z perspektywy posiadanego przez mnie adaptera, który uważam za absolutny wzór, czyli Voigtländer VM-E Close Focus.

Voigtländer VM-E Close Focus to adapter fantastyczny. Używam go od kilku lat i nie zauważyłem powstania nawet najmniejszych luzów czy degradacji materiałów, z jakich go wykonano. Mocowanie jest świetnie spasowane zarówno po stronie obiektywu jak i aparatu, ergonomia nienaganna a na dodatek wbudowany helikoid dający dodatkowe płynnie regulowane 4 mm wysuwu pozwalają ustawiać ostrość bliżej niż to przewidział producent obiektywów.  Z drugiej strony trzymam w ręku adapter K&F Concept, który został zareklamowany przez klienta  sklepu InterFoto, ponieważ zbyt łatwo wypinały się z niego drogocenne obiektywy Leica. Jak już pisałem, moje doświadczenie z adapterami K&F Concept były pozytywne i jestem zdumiony jak kiepski jest ten – Leica M-Sony E. Nie wiem czy to kwestia akurat tego egzemplarza, czy modelu ale w każdym razie adapter ma spore luzy po stronie aparatu a po stronie obiektywu jest jeszcze gorzej. Obiektyw porusza się na boki po zamocowaniu, siedzi  w bagnecie zbyt luźno i rzeczywiście bardzo łatwo go nieumyślnie wypiąć.

I wreszcie dochodzimy do sedna, czyli adaptera firmy 7Artisans. Jakość wykonania jest bardzo dobra, a geometria idealna. Materiały wzbudzają zaufanie, chrom na zewnątrz robi wrażenie, choć jest może nieco efekciarski, natomiast wnętrze jest porządnie wyczernione. Nie ma żadnych luzów; powiedziałbym że obiektyw zapina się z oporem i tylko długotrwałe użytkowanie pozwoliłby stwierdzić, czy tak zostanie czy też adapter się nieco “wyrobi”. Nie ma niebezpieczeństwa przypadkowego wypięcia obiektywu. Ładnie wyglądające ścięte krawędzie adaptera mają jednak pewien minus – mimo rozmieszczonych na okręgu trzech karbowanych powierzchni uchwytu, trudniej jest adapter złapać niż produkty Voigtländera i K&F Concept.  O ile w przypadku tamtych dwóch adapterów właściwie obojętne jest czy najpierw założymy na aparat adapter i potem podepniemy obiektyw, czy też najpierw zamocujemy obiektyw w adapterze i całość umieścimy w aparacie, w przypadku produktu firmy 7rtisans zalecam ten drugi wariant, bo tak jest po prostu wygodniej. To jedyna wada adaptera jaką odkryłem po krótkim użytkowaniu. Voigtländer VM-E Close Focus jest najdoskonalszym rozwiązaniem dla mocowania obiektywów Leica M na bezlusterkowcach Sony E, ale 8 razy tańszy adapter 7Artisans jest solidnie wykonany i dobrze spełnia swoje zadanie.

Selfie_jarek_brzezinski

JAROSŁAW BRZEZIŃSKI

Jarosław Brzeziński, ur. 1962 r., fotograf, malarz i tłumacz z tytułem magistra filologii angielskiej.
Blog pod adresem: https://towarzystwonieustraszonychsoczewek.blogspot.com/
W roku 2005 opublikował książkę “Canon EOS System”.
W latach 1998- 2009 odpowiedzialny w UKIE za tłumaczenia wszystkich dokumentów związanych z akcesją oraz członkostwem Polski w UE.
W latach 1996- 2011 redaktor i autor setek artykułów na temat sprzętu fotograficznego i fotografii dla czołowych miesięczników branżowych.
W latach 1987-1998 pracował jako nauczyciel angielskiego.
W latach 1994-1996 pracował jako freelancing copywriter dla Ogilvy & Mather.
Od 12 lat jest głównym ekspertem ds. tłumaczeń w Centrum Europejskim Natolin.
Od 25 lat pracuje jako zawodowy fotograf ślubny, reklamowy, reklamowy, eventowy, przemysłowy, korporacyjny oraz portrecista, zarówno w studio jak i w terenie.
Od 30 lat pracuje jako tłumacz polsko-angielski oraz angielsko-polski dla czołowych firm i organizacji.

Obrazek domyślny
Jarosław Brzeziński

Jarosław Brzeziński, ur. 1962 r., fotograf, malarz i tłumacz z tytułem magistra filologii angielskiej.
Blog pod adresem: https://towarzystwonieustraszonychsoczewek.blogspot.com/
W roku 2005 opublikował książkę “Canon EOS System”.
W latach 1998- 2009 odpowiedzialny w UKIE za tłumaczenia wszystkich dokumentów związanych z akcesją oraz członkostwem Polski w UE.
W latach 1996- 2011 redaktor i autor setek artykułów na temat sprzętu fotograficznego i fotografii dla czołowych miesięczników branżowych.
W latach 1987-1998 pracował jako nauczyciel angielskiego.
W latach 1994-1996 pracował jako freelancing copywriter dla Ogilvy & Mather.
Od 12 lat jest głównym ekspertem ds. tłumaczeń w Centrum Europejskim Natolin.
Od 25 lat pracuje jako zawodowy fotograf ślubny, reklamowy, reklamowy, eventowy, przemysłowy, korporacyjny oraz portrecista, zarówno w studio jak i w terenie.
Od 30 lat pracuje jako tłumacz polsko-angielski oraz angielsko-polski dla czołowych firm i organizacji.

Wpisów: 1564

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.