Adaptery Canon EF – Sony E

Jedną z atrakcji bezlusterkowców jest możliwość mocowania przez adaptery obiektywów z prawie każdego innego systemu dzięki niewielkiej odległości między płaszczyzną mocowania optyki a matrycą. Skoro adapter „pośredniczy” między korpusem a optyką, rodzi się pytanie czy jego jakość ma znaczenie i czy znajduje to odzwierciedlenie w cenie. Pokrótce rozważymy różne opcje dostępne opcje na przykładzie adapterów umożliwiających zakładanie obiektywów od systemu Canon EF na korpusy pełnoklatkowych bezlusterkowców Sony, czyli serii a7/a7R/a7S we wszystkich wersjach.

Przed wszystkim należy zwrócić uwagę na to, czy adapter na pewno jest kompatybilny z pełną klatką. Stare wersje adapterów produkowane w czasach aparatów serii NEX miały okrągłą źrenicę wyjściową – i to niezależnie od ceny i producenta – wobec czego będą winietować na pełnoklatkowych bezlusterkowcach Sony (natomiast oczywiście w pełni pokryją matrycę formatu APS-C serii Sony a6xxx). Drugi rodzaj adapterów, jakich należy unikać do aparatów Sony a7/a7R/a7S to wersje z soczewką mające dopasować obraz z obiektywów pełnoklatkowych do matrycy format APS-C, czyli takie jak Metabones Speed Booster czy Mitakon Lens Turbo, będące rodzajem ujemnych konwerterów.

Z moich doświadczeń wynika, że pod względem mechanicznym nawet tańsze adaptery Canon EF –Sony E są przyzwoite i żadne nie wydawały się stanowić zagrożenia dla bagnetu obiektywu czy aparatu, przy czym Metabones robi jedne z najsolidniejszych adapterów do tej kombinacji. Na wstępie trzeba zaznaczyć, że istnieją dwa rodzaje adapterów Canon EF- Sony E: w pełni mechaniczne, oraz wyposażone w styki do komunikacji elektronicznej. Te pierwsze nie przekazują oczywiście żadnych informacji do systemu EXIF tym samym nie pozwalając na automatyczne korekcje takich wad jak aberracja chromatyczna, dystorsja czy winietowanie, ale to jeszcze nic; gorzej, że nie pozwalają na sterowanie przysłoną elektromagnetyczną w obiektywach z mocowaniem Canon EF, samoczynne ustawianie ostrości czy stabilizację obrazu w obiektywie.

Inteligentne adaptery

Metabones Canon EF to Sony EF T Smart Adapter

Najnowsza wersja adaptera Metabones Canon EF – Sony E-Mount (T Smart Adapter V) jest najdroższą, ale zdecydowanie najlepszą opcją. Jest solidnie skonstruowany, ma stopkę mocowania statywowego od razu w standardzie Arca Swiss, zapewnia pełną komunikację elektroniczną między aparatem a obiektywem, dostarcza dane EXIF, a także wspiera stabilizację obrazu i autofokus w obiektywie. Nawet jeśli pojawia się problem z pełną kompatybilnością z jakimś obiektywem, adapter otrzymuje regularne aktualizacje oprogramowania, które użytkownik może sam wgrać poprzez wbudowany port USB. Moim zdaniem jeśli ktoś ma sporo profesjonalnej optyki Canon EF, inwestycja w Metabones Canon EF to Sony EF T Smart Adapter ma największy sens.

Sigma MC-11 EF Mount Converter for Sony E-mount

Adapter Sigma MC-11 jest tańszy od Metabones T Smart Adapter V. Mechanicznie nie ma się do czego przyczepić – poza brakiem stopki mocowania statywowego, ale trzeba pamiętać, że adapter został stworzony z myślą o wybranych obiektywach produkowanych przez Sigmę w mocowaniu Canon EF. Sigma podaje, i na bieżąco aktualizuje, listę własnych kompatybilnych obiektywów. Współpraca takich obiektywów z aparatami Sony a7/a7R/a7S jest generalnie na takim poziomie jak własnych obiektywów Sony, czyli pełna. To oznacza, że działają nawet takie fukcje aparatów, jak Eye AF, Lock-on AF czy Video AF, nie mówiąc o autofokusie, stabilizacji w wyposażonych w nią obiektywach, korekcji wad obiektywu czy przekazywaniu pełnych danych EXIF. Kompatybilne obiektywy należą do serii optyki Art, Contemporary i Sport a wbudowany wyświetlacz informuje o kompatybilności. Adapter może działać w różnym stopniu z oryginalnymi obiektywami Canon EF, ale Sigma takiej współpracy nie gwarantuje i nie udziela na jej temat informacji. Wybór MC-11 ma sens dla osób, które dysponują sporą liczbą kompatybilnych obiektywów Sigma w mocowaniu Canon EF.

High-Speed Commlite CM-EF-E HS Lens Adapter

Commlite to najlepszy z tanich adapterów z elektroniczną komunikacją; obsługuje większość obiektywów i funkcji aparatu i ma port USB dla aktualizacji oprogramowania, ale aktualizacje nie są tak regularne jak w przypadku Metabones; ponadto w przeciwieństwie do Metabones zdarzają się problemy z obsługą starszych obiektywów objawiające się choćby nieprawidłowym odczytem maksymalnego otworu przysłony. Adapter ma przełącznik między autofokusem z detekcją fazy lub kontrastu. Dla osób mających skromny budżet i tylko kilka amatorskich obiektywów Canon, to może być uzasadniony wybór.

Inne adaptery elektroniczne

Na rynku jest jeszcze kilka innych adapterów (Fotodiox. K&F Koncept) z elektroniczną komunikacją z korpusem, ale pozbawionych możliwości aktualizacji oprogramowania, które zapewniają ograniczoną współpracę z pełnoklatkowymi bezlusterowcami Sony. Ich zakup – mimo niższej ceny – jest mało uzasadniony ponieważ użytkownika czeka sporo frustaracji związanych – choćby – z wolnym działaniem autofokusa.

Adaptery bez elektronicznej komunikacji

Na rynku jest sporo tanich, całkowicie mechanicznych adapterów, które zapewniają tylko zamocowanie obiektywu bez sterowania przysłoną, przekazywania informacji do EXIF oraz dla celów korekcji wad obiektywu, bez samoczynnego ustawiania ostrości, stabilizacji obrazu w obiektywie itd. Pod względem precyzji wykonania i solidności zawsze godne polecenia są adaptery K&F Concept. Największym problemem jest kwestia sterowania przysłoną – obiektyw jest zawsze w pełni otwarty; jeśli chcemy użyć innego otworu przysłony jest pewna – dość mozolna – opcja. Trzeba założyć obiektyw na aparat Canona, wybrać w trybie M lub Av interesujący nas otwór przysłony, przymknąć obiektyw do przysłony roboczej (jeśli aparat daje taką możliwość) i wciskając cały czas guzik podglądu głębi ostrości wyłączyć zasilanie w aparacie. Obiektyw powinien pozostać przymknięty do wartości roboczej i wtedy możemy go przełożyć na adapter mechaniczny i założyć na aparaty Sony.

Istnieją ponadto adaptery mechaniczne z wbudowaną własną przysłoną (Fotodiox). Możemy wtedy sterować otworem przysłony na poziomie adaptera. Należy jednak pamiętać, że umiejscowienie mechanizmu przysłony w torze optycznym za obiektywem nie jest optymalne.

Zatem adapter mechaniczny to tylko pozorna oszczędność, bo nie daje żadnej kontroli nad obiektywem poza samym jego zamocowaniem i ręcznym ustawianiem ostrości (za wyjątkiem kilku obiektywów Canon, w których nawet ręczne ustawianie ostrości jest obsługiwane przez wbudowany silnik – jak Canon EF 85 mm f/1,2L USM II; z nimi nie działa nawet ręczne ustawianie ostrości na mechanicznym adapterze). Ale wbrew pozorom istnieje pewien przypadek, gdy zakup mechanicznego adaptera Canon EF – Sony E ma sens dla osoby dysponującej bardzo skąpym budżetem. Otóż pośród mocowań lustrzankowych, bagnet Canon EF jest najlepszą bazą do mocowania obiektywów od innych systemów, takich jak choćby M42, Minolta MD, Olympus OM, Nikon F czy Pentax K. Zatem ktoś, kto ma sporo takich obiektywów z adapterami na bagnet Canon EF może kupić mechaniczny adapter Canon EF – Sony E, aby korzystać z tych obiektywów na pełnoklatkowych bezlusterkowcach Sony.

Tekst: Jarosław Brzeziński

Zdjęcia: Materiały producentów

Default image
Jarosław Brzeziński
Jarosław Brzeziński, ur. 1962 r., fotograf, malarz i tłumacz z tytułem magistra filologii angielskiej. Blog pod adresem: https://towarzystwonieustraszonychsoczewek.blogspot.com/ W roku 2005 opublikował książkę “Canon EOS System”. W latach 1998- 2009 odpowiedzialny w UKIE za tłumaczenia wszystkich dokumentów związanych z akcesją oraz członkostwem Polski w UE. W latach 1996- 2011 redaktor i autor setek artykułów na temat sprzętu fotograficznego i fotografii dla czołowych miesięczników branżowych. W latach 1987-1998 pracował jako nauczyciel angielskiego. W latach 1994-1996 pracował jako freelancing copywriter dla Ogilvy & Mather. Od 12 lat jest głównym ekspertem ds. tłumaczeń w Centrum Europejskim Natolin. Od 25 lat pracuje jako zawodowy fotograf ślubny, reklamowy, reklamowy, eventowy, przemysłowy, korporacyjny oraz portrecista, zarówno w studio jak i w terenie. Od 30 lat pracuje jako tłumacz polsko-angielski oraz angielsko-polski dla czołowych firm i organizacji.
Wpisów: 1511

Zostaw komentarz