Podsumowanie tygodnia InterFoto: sprzęt, plotki i fotografia bez filtra (23–27 marca 2026)

To był tydzień, który dobrze pokazuje czym dziś jest fotografia: balansowaniem między sprzętem, plotką, inspiracją i doświadczeniem. Bez zbędnej mitologii. Po prostu: fotografia w ruchu.

Sprzęt, który coś próbuje zmienić (albo przynajmniej udaje)
Na start dostaliśmy mieszankę nowości i ciekawostek sprzętowych. Pojawiło się połączenie Sigma BF + TTArtisan AF 40mm F2 ED ASPH, które wpisuje się w trend „prostoty z twistem”: to sprzęt, który nie próbuje być wszystkim, tylko czymś konkretnym.
Z drugiej strony mamy bardziej niszowe, ale intrygujące konstrukcje:
- Kase 150mm F5.6 AF Reflex, czyli powrót do teleobiektywów lustrzanych, ale z autofocusem (brzmi jak oksymoron, ale działa),
- Yololiv 18mm F1.4, czyli pierwszy obiektyw tej marki dla Micro 4/3, który bardziej pokazuje ambicje niż realną rewolucję,
- TTArtisan 11mm F2.8 Fisheye (srebrny), czyi czysta zabawa formą i estetyką, coś dla tych, którzy lubią patrzeć szerzej niż inni.
- Obok tego pojawia się też Samyang AF 35mm F1.8 P FE: przykład obiektywu, który nie próbuje być legendą, tylko narzędziem. I może właśnie dlatego ma sens.
To wszystko składa się na jeden wniosek: rynek nie szuka już „idealnego obiektywu”. Szuka charakteru.

Klasyka kontra rzeczywistość, czyli testy, które mają sens
W tym tygodniu wrócił temat, który zawsze warto odkurzyć: Nikon D750 w 2026 roku.
I tu jest ciekawie, bo zamiast nostalgii dostajemy coś bardziej przyziemnego: czy stare body nadal ma sens, gdy rynek pcha nas w bezlusterkowce?
Odpowiedź nie jest zero-jedynkowa, ale jedno jest pewne: ergonomia, kolor i „feeling” nadal potrafią wygrać z tabelką specyfikacji.

Świat GFX i fotografia jako doświadczenie
Nie zabrakło też cięższego kalibru: Fujinon GF 63mm F2.8 R WR.
To nie jest obiektyw, który robi wrażenie na papierze. To obiektyw, który robi porządek w głowie.
Standard. Cisza. Obecność.
I może właśnie dlatego większość fotografów, nawet jeśli od niego ucieka, prędzej czy później do niego wraca.

Eksperymenty i rzeczy „niepotrzebne” (czyli najciekawsze)
Pojawiły się też rzeczy, które teoretycznie nie są potrzebne…
a właśnie dlatego są interesujące:
- Laowa Macro Probe Zoom (15–24mm / 15–35mm), czyli narzędzie do patrzenia tam, gdzie normalnie nie zaglądasz,
- nietypowe konstrukcje i niszowe premiery, które bardziej inspirują niż rozwiązują problemy.
To jest ten obszar fotografii, gdzie zaczyna się zabawa.

Plotki, przecieki i ruchy w branży
Nie był to też spokojny tydzień dla branży:
- podsumowanie plotek z połowy marca pokazuje, że tempo nie zwalnia,
- pojawiają się informacje o nowych graczach (Vistilen RF),
- Tamron ujawnia kierunki na 2026 rok,
- Leica zmienia CEO, co może być ważniejsze niż jakikolwiek nowy aparat.
Bo czasem największe zmiany nie dzieją się w sprzęcie, tylko w głowach ludzi, którzy go tworzą.

Edukacja i kontekst: coś więcej niż sprzęt
Na tle tego wszystkiego pojawia się też potrzebna przeciwwaga:
- Słownik OM System / Micro 4/3, czyli uporządkowanie pojęć w świecie, który coraz bardziej się komplikuje,
- przypomnienie, że nie każdy musi wiedzieć wszystko, ale warto rozumieć podstawy.
Fotografia jako punkt odniesienia
I w końcu coś, co wyciąga nas poza sprzęt: Elliot Erwitt. Retrospektywa.
Bo niezależnie od tego ile nowych obiektywów wyjdzie w tym roku, fotografia nadal opiera się na tym samym: widzeniu.

Podsumowanie
To był tydzień bez jednego dominującego tematu. I dobrze.
Zamiast tego dostaliśmy przekrój:
- od klasyki (D750),
- przez systemowe refleksje (GFX),
- po eksperyment i niszę (Laowa, TTArtisan),
- aż po ruchy strategiczne w branży (Leica, Tamron).
I może to jest najuczciwszy obraz fotografii w 2026 roku:
nie ma jednego kierunku.
Są tylko wybory.
A sprzęt?
To tylko narzędzie, które albo pomaga Ci widzieć… albo przeszkadza.








