Beerpan, czyli nowa panoramiczna lustrzanka analogowa w 2026 roku

Kiedy wydawało się, że w segmencie nowych aparatów analogowych zobaczyliśmy już wszystko – plastikowe point-and-shooty, kolejne edycje klasyków, reedycje kultowych konstrukcji – pojawia się projekt, który brzmi jak żart. Panoramiczna lustrzanka analogowa.
I nie, to nie jest kolejna przystawka maskująca kadr 24×36 mm. To ma być konstrukcja zaprojektowana z myślą o szerokim formacie obrazu. Projekt nazywa się Beerpan i już samą nazwą daje do zrozumienia, że twórcy podchodzą do tematu z dystansem. Ale podejście do jakości wykonania jest jak najbardziej serio.

Panorama z lustrem, nie z maską
Panoramiczna fotografia na filmie kojarzy się dziś głównie z:
- aparatami typu swing-lens,
- konstrukcjami rotacyjnymi,
- średnim formatem 6×12,
- albo „udawaną” panoramą z maską w klasycznej małoobrazkowej puszce.
Beerpan ma iść w inną stronę – pełnoprawna lustrzanka z wizjerem TTL i szerokim kadrem jako natywnym formatem. Jeśli projekt zostanie doprowadzony do końca, może to być pierwsza od lat tak ambitna próba stworzenia nowego, autorskiego aparatu analogowego od podstaw, a nie składaka z magazynowych części.
Twórcą projektu jest Robin Beerman – fotograf i konstruktor, który nie poszedł na skróty. I tu robi się ciekawie, bo to nie jest kolejny panoramiczny wynalazek z maską w okienku. To pełnoprawna lustrzanka z wymienną optyką. Tak, dobrze czytasz.
Całość opiera się na szkłach średnioformatowego systemu Bronica ETRS z migawką centralną. Te obiektywy rysują obraz na klasycznym filmie 35 mm, ale w formacie 65×24 mm. Efekt? Kadr wyraźnie szerszy niż standardowe 24×36 mm. Z jednej rolki 36 klatek wyciśniemy około 20 zdjęć, więc każde naciśnięcie spustu zaczyna boleć trochę bardziej – i bardzo dobrze.
Do tego dochodzi panoramiczny wizjer kominkowy, który pozwala realnie zobaczyć tę szerokość przed zrobieniem zdjęcia. Bez zgadywania, bez „jakoś to będzie”. To jest narzędzie do świadomego kadrowania, nie zabawka.
Dla wielu z nas – ludzi, którzy fotografują nie tylko dla efektu, ale dla doświadczenia – to brzmi jak powiew świeżego powietrza.
Dlaczego to może być ważne?
Bo panorama zmienia sposób myślenia o kadrze.
Szeroki format wymusza inne decyzje kompozycyjne. Inaczej rozkładasz napięcia. Inaczej pracujesz z linią horyzontu. Inaczej budujesz relację między postacią a przestrzenią. A to zupełnie inna dynamika obrazu.
W czasach, gdy większość zdjęć kończy jako pionowy kadr 4:5 na Instagramie, świadome wejście w panoramiczny format analogowy jest niemal manifestem. Spowolnieniem. Powrotem do myślenia o przestrzeni, a nie o tym co najlepiej zaprezentuje się na mediach społecznościowych.

Analog 2026 – nisza czy renesans?
Nie da się ukryć – rynek analogowy jest dziś jednocześnie niszowy i bardzo żywy. Filmy drożeją, dostępność bywa ograniczona, ale zainteresowanie nie znika. Powstają nowe emulsje, reaktywowane są linie produkcyjne, a młodsze pokolenie fotografów odkrywa magię ziarna i niedoskonałości.
Pojawienie się nowej, ambitnej konstrukcji takiej jak Beerpan pokazuje jedno: analog przestał być tylko nostalgią. To świadomy wybór estetyczny i procesowy.
Jeżeli projekt zaoferuje:
- solidną mechanikę,
- przemyślaną ergonomię,
- sensowną cenę,
może stać się czymś więcej niż ciekawostką z internetu.
Dla kogo jest panoramiczna lustrzanka?
Nie dla każdego.
To raczej narzędzie dla tych, którzy:
- myślą serią,
- budują narrację przestrzenią,
- fotografują krajobraz, architekturę, koncept,
- albo chcą wyjść poza klasyczny 24×36 mm bez wchodzenia w średni format.
W InterFoto widzimy wyraźnie, że coraz więcej osób szuka doświadczenia, a nie tylko parametrów. Panorama na filmie może być właśnie takim doświadczeniem – wymagającym, ale satysfakcjonującym.
Czekamy z chłodną głową
Na razie Beerpan jest zapowiedzią i obietnicą. Kluczowe będą konkrety: specyfikacja, jakość wykonania, dostępność, cena i realne sample.
Jedno jest pewne – jeżeli projekt dowiezie, może stać się jedną z najciekawszych analogowych premier ostatnich lat.
A my?
Będziemy patrzeć uważnie. Bo jeśli panorama wraca w formie lustrzanki, to nie jako gadżet. Tylko jako świadome narzędzie do budowania obrazu.
I to już jest coś.








