Klasyk na Nikonie Zf – Olympus OM-System E.Zuiko Auto-T 135mm F3.5 przez adaptery TTArtisan i K&F Concept

Niedługo przyjdzie wiosna, a wraz z nią światło, które aż prosi się o dłuższą ogniskową. 135 mm to jedna z tych wartości, które w plenerze dają oddech – pozwalają wyciąć detal z chaosu, skompresować przestrzeń, złapać portret z dystansu albo podpatrzeć naturę bez wchodzenia jej w kadr. W oczekiwaniu na wiosnę postanowiłem przestrzelać obiektyw o tej ogniskowej w warunkach zimowych.

Zamiast sięgać po nowoczesne szkło z autofokusem, postanowiłem zrobić mały eksperyment i sięgnąć po klasykę: Olympus OM-System E.Zuiko Auto-T 135mm F3.5. Manualny teleobiektyw z epoki analogowej, zamocowany na współczesnym bezlusterkowcu Nikon Zf. Po drodze dwa adaptery:
– TTArtisan Leica M‑Nikon Z 6bit Adapter
– K&F Concept Olympus OM-Leica M Adapter
Brzmi jak herezja? A działa zaskakująco sensownie.

Mechanika – metal, klik i zero plastiku
Zuiko 135mm F3.5 to obiektyw z czasów, kiedy mechanika była ważniejsza niż marketing. Metalowa konstrukcja, precyzyjny pierścień ostrości, wyraźne kliknięcia przysłony. Skok pierścienia jest długi i liniowy – ustawianie ostrości przy 135 mm wymaga dokładności, ale daje przyjemną kontrolę.

Adapter K&F (OM → Leica M) siedzi stabilnie, bez luzów. TTArtisan M-Z 6-bit (Leica M → Nikon Z) również nie wprowadza niepokojących tolerancji. Całość tworzy „kanapkę”, która – ku mojemu zaskoczeniu – jest bardzo sztywna. Nic nie pracuje, nic nie skrzypi.
To ważne, bo przy 135 mm każdy mikroruch jest widoczny.

Ergonomia – kiedy manual ma sens
Najciekawsze zaczyna się po stronie elektroniki. Adapter TTArtisan M-Z 6-bit pozwala ustawić ogniskową 135 mm. Dzięki temu:
- w EXIF pojawia się prawidłowa ogniskowa,
- system stabilizacji matrycy (IBIS) w Nikon Zf pracuje z właściwą wartością,
- w pełni działa wspomaganie ręcznego ostrzenia (powiększenie, focus peaking, kropka i strzałki),
- aktywne jest wykrywanie twarzy i obiektów.

To ostatnie jest szczególnie interesujące – mamy w pełni manualne szkło, ale korpus nadal „wie”, gdzie znajduje się twarz w kadrze i pomaga nam w precyzyjnym ustawieniu ostrości.
Efekt? Fotografowanie jest wolniejsze niż z AF, ale nie archaiczne. To świadomy wybór, nie walka ze sprzętem.
Na Nikon Zf – który sam w sobie jest hołdem dla klasycznej ergonomii – taki zestaw wygląda i działa naturalnie. To spójna estetycznie kombinacja.

Walory optyczne – miękkość bez sentymentalizmu
Olympus OM Zuiko-T 135mm F3.5 nie jest szkłem „klinicznie ostrym”. I dobrze.
- Przy pełnym otworze przysłony mamy delikatną miękkość i subtelne obniżenie kontrastu.
- Po przymknięciu do F5.6–F8 obiektyw staje się wyraźnie ostrzejszy i bardziej kontrastowy.
- Tło jest spokojne, bez nerwowego bokehu.
- Kompresja perspektywy przy 135 mm daje piękną separację planów.
To obraz z charakterem, ale bez przesadnego dramatyzmu. Nie ma tu „bańkowego bokehu” ani efektów specjalnych. Jest klasyczna plastyka, która świetnie sprawdzi się w wiosennych portretach, detalach roślin czy architekturze.

Największy minus – powłoki i światło pod włos
Największe zastrzeżenia budzą powłoki przeciwodblaskowe.
Przy fotografowaniu pod światło:
- pojawia się flara,
- widoczne są duszki,
- spada kontrast,
- obraz potrafi się „rozmyć” tonalnie.

W mocnym, bocznym słońcu trzeba uważać. Wbudowana osłona przeciwsłoneczna jest wręcz obowiązkowa ale i ona nie rozwiązuje problemu. Z drugiej strony – ktoś powie, że to wada. Ktoś inny zobaczy w tym klimat.
Ja powiem tak: jeśli oczekujesz perfekcji nowoczesnych powłok – to nie jest ten adres. Jeśli jednak lubisz moment, kiedy światło zaczyna „grać” w obiektywie – może być ciekawie.

Czy to ma sens w 2026 roku?
Tak. Ale pod jednym warunkiem – że wiesz, dlaczego to robisz.
Ten zestaw nie jest tańszą alternatywą dla nowoczesnego 135 mm z AF. To jest świadome cofnięcie się o kilka dekad w sposobie pracy, przy zachowaniu komfortu współczesnego korpusu.
Manualna ostrość + IBIS + EXIF + wykrywanie twarzy = połączenie świata analogowego i cyfrowego bez frustracji.

A wiosną? 135 mm pozwoli odsunąć się od zgiełku i wycinać z niego to, co najważniejsze. Czasem mniej znaczy więcej. Czasem klasyka daje więcej spokoju niż najnowsza premiera z dopiskiem „Mark II”.
I może właśnie dlatego taki Zuiko ma dziś więcej sensu niż się wydaje.

Sprzęt omawiany w tym tekście znajdziesz w sklepie InterFoto.eu:
Aparat Nikon Zf
Obiektyw Olympus-System E.Zuiko Auto-T 135mm F3.5
Adapter TTArtisan Leica M-Nikon Z 6bit
Adapter K&F Concept Olympus OM-Leica M








