Fujifilm GF 80mm F1.7 R WR – najciekawsze szkło w systemie GFX?

W systemie Fujifilm GFX jest wiele obiektywów doskonałych technicznie, ale często, żeby znaleźć szkło wyjątkowe w obrazowaniu i charakterne wolimy sięgać po adaptowanie starszych konstrukcji, które to potrafi często być problematyczne. Niemniej po kilku latach i bliższym poznaniu systemu GFX – jego wad i zalet, muszę powiedzieć, że Fujifilm GF 80mm F1.7 R WR to wyjątek w całej plejadzie GF’ów. To jest właśnie perspektywa, to jest właśnie look i plastyka, której szukałem w tych aparatach, a która mi często umykała.

Dlaczego szkło 80 mm + matryca 44 × 33 mm działa tak naturalnie?
Matryca 44 × 33 mm w GFX to klucz do zrozumienia tego obiektywu. 80 mm na średnim formacie daje kąt widzenia odpowiadający mniej więcej 63 mm na pełnej klatce. To ogniskowa, która nie kompresuje agresywnie perspektywy, nie deformuje planów, a przede wszystkim zachowuje naturalne proporcje twarzy i przestrzeni, co wprowadza pewien naturalny spokój.

Druga rzecz to głębia ostrości. F1.7 nawet na pseudo średnim-formacie to nie jest pełnoklatkowe F1.7. To raczej wizualny odpowiednik F1.3–1.4 FF, ale z zupełnie inną charakterystyką przejść tonalnych. Ostrość tutaj wyraźnie się zaznacza, ale to jak przechodzi w nieostrości to naprawdę piękna rzecz i to jest właśnie ta słynna, „papierowa” głębia ostrości – cienka, miękka na krawędziach, ale bez dziwnej cyfrowej nerwowości. W rezultacie otrzymujemy obrazek naturalny, nienachalny, a jednocześnie magicznie gęsty.
Charakter i plastyka GF 80 mm F1.7
To szkło ma charakter, którego nie da się opisać schematami MTF, choć te mogą nam pomóc i podpowiedzieć, co nieco. Niemniej to co jest tu najważniejsze to fakt, iż centrum jest ostre, ale nie kliniczne, zaś mikrokontrast buduje formę, przyjemnie oddając fakturę. W kwestii bokeh to to jest spokojne, lekko kremowe, bez nerwowych struktur.

Jednakże jest jeszcze jedna ważniejsza rzecz, a mianowicie to, jak ten obiektyw rysuje światło. Przejścia tonalne są ogromne, miękkie i bardzo „analogowe” w odbiorze. Skóra wygląda jak skóra. Materia jak materia. Cień nie zapada się w czarną dziurę, a gładko przechodzi w niebyt. To właśnie jest wyjątkowo ważny aspekt w jaki światło jest interpretowane przez obiektyw.
Na tle innych obiektywów GF – mniej laboratorium, więcej obrazu

Większość linii GF to szkła projektowane z myślą o maksymalnej rozdzielczości, neutralności i bezpiecznej perfekcji obrazowania, co nie jest samo w sobie niczym złym. To szkła świetne do reklamy, architektury, reprodukcji, aż tu nagle pojawia się GF 80 mm F1.7, który wyłamuje się z tej filozofii. To szkło znacznie bliższe klasycznym szkłom portretowym, które ma w sobie kontrolowaną niedoskonałość, która sprawia, że zdjęcia nie wyglądają jak rendery, a bardziej jak pociągnięcia pędzla i właśnie to sprawia, że Fujifilm GF 80mm F1.7 R WR to dla mnie najciekawsze szkło w systemie GFX.
Idealny balans z korpusami GFX – i hołd dla GFX 100
Tutaj małe wtrącenie i również prośba do producenta, bo mam poczucie, że ten obiektyw najlepiej „klika” z większymi, bardziej klasycznymi korpusami, a szczególnie z Fujifilm GFX 100 – aparatem, który w moim mniemaniu do dziś pozostaje najlepiej zaprojektowanym GFX-em pod względem ergonomii i budowy.

80 mm na GFX 100 to idealnie wyważony set-up, albo urosły mi bicepsy, niemniej zarówno i jedno i drugie daje stabilność pracy, a jednocześnie nie zapominajmy, że AF w tych konstrukcjach to nie jest nic specjalnego, więc aspekt kontemplacyjny również pozostaje obecny. Niestety szkoda, że ta odrobinę „lustrzankowa” budowa nie doczekała się prawdziwego następcy w kwestii konstrukcji, bo ten system zasługuje na korpus z charakterem, nie tylko z nową matrycą .

Podusumowanie
Fujifilm GF 80mm F1.7 R WR to nie jest „najostrzejszy” obiektyw systemu i to bardzo dobrze. To szkło daje naturalny kąt widzenia, oferuje wyjątkową plastykę, pracuje światłem, a nie tylko kontrastem, wnosi emocję tam, gdzie technika często ją zabija, zatem jeśli szukasz obrazu, a nie dowodu rozdzielczości – to jest właśnie to szkło – najbardziej ludzkie, najmniej laboratoryjne i dlatego najciekawsze w całym systemie GFX.
Post scriptum
Uwaga wszystkie zdjęcia w rzeczonym artykule prezentowane są 1:1 i zostały poddane konwersji na czarno-biel i podstawowej obróbce w programie Adobe Lightroom Classic.
Nie korzystam z gotowców od Fujifilm, bo nie lubię.
Nie tworzę swoich gotowców w aparacie.
Fotografuję zawsze tylko w RAW i jak najszybciej edytuję materiał, często minuty po sesji zdjęciowej, żeby zachować w sobie dany klimat i emocje.
Nie dałem tutaj surówki, żebyście mogli zrozumieć do czego dążę i co jest dla mnie ważne w obrazowaniu sprzętu.








