Foto-wideo w szumie informacyjnym – najgłośniejsze plotki i pogłoski (12–16.01.2026)

Styczeń tradycyjnie bywa miesiącem ciszy poświątecznej, ale branża foto-wideo rzadko pozwala sobie na pełny oddech. Okres 12–16 stycznia 2026 przyniósł sporo szumu informacyjnego – mniej oficjalnych zapowiedzi, więcej szeptów, przecieków i „branżowych pewniaków”, które jeszcze nie mają potwierdzenia, ale zaczynają układać się w spójną narrację.
Jak zawsze: traktujmy to jako plotki, nie zapowiedzi. Ale plotki mówią często więcej o kierunku rynku niż oficjalne komunikaty.

Pełna klatka nadal w natarciu, ale bez rewolucji
W kuluarach coraz częściej powtarza się, że rok 2026 ma być raczej rokiem dopracowywania istniejących systemów, a nie spektakularnych premier. Producenci pełnoklatkowych bezlusterkowców mają skupiać się na:
- poprawie pracy autofocusa w trybach wideo,
- stabilności firmware’u (szczególnie przy nagrywaniu długich ujęć),
- lepszym zarządzaniu energią i temperaturą.
Coraz wyraźniej widać też zmęczenie rynku „wyścigiem na megapiksele”. Plotki wskazują, że część producentów może wrócić do niższych rozdzielczości, ale lepszej pracy na wysokim ISO i w słabym świetle.

APS-C nie znika – wręcz przeciwnie
Ciekawym sygnałem z ostatnich dni są pogłoski sugerujące, że segment APS-C ma dostać w 2026 roku drugie życie. Nie jako „tańsza alternatywa”, ale jako:
- narzędzie dla twórców hybrydowych (foto + wideo),
- systemy o bardziej kompaktowych korpusach,
- platforma dla manualnych i niszowych obiektywów.
W rozmowach branżowych coraz częściej pojawia się hasło „APS-C premium” – czyli mniejsza matryca, ale bez kompromisów w ergonomii, wizjerze czy kodekach wideo.

Obiektywy: mniej sterylności, więcej charakteru
Jeśli wierzyć plotkom z fabryk optyki, rok 2026 ma być czasem świadomego odejścia od perfekcji. Coraz więcej mówi się o:
- obiektywach inspirowanych konstrukcjami vintage,
- manualnych szkłach z nowoczesnymi powłokami,
- kontrolowanych „niedoskonałościach” obrazu jako wartości artystycznej.
To ciekawy kontrapunkt dla coraz bardziej klinicznych korpusów. Wygląda na to, że producenci zauważyli, iż fotografowie i filmowcy chcą narzędzi, które coś „robią z obrazem”, a nie tylko perfekcyjnie go rejestrują.

Wideo: stabilizacja zamiast rozdzielczości
Choć hasła typu 8K czy open gate nadal krążą w przeciekach, coraz więcej sygnałów sugeruje, że największy nacisk ma pójść w stabilność pracy:
- mniejsze rolling shutter,
- bardziej przewidywalne profile kolorystyczne,
- lepsza współpraca z manualnymi obiektywami i adapterami.
Plotki mówią wprost: twórcy są zmęczeni sprzętem, który „potrafi wszystko”, ale tylko w idealnych warunkach.

Analog i hybryda – trend, który nie gaśnie
Ciekawostką z ostatnich dni są sygnały, że producenci akcesoriów coraz mocniej inwestują w hybrydę analog–cyfra: skanery, małe aparaty cyfrowe stylizowane na analogowe oraz narzędzia wspierające workflow mieszany.
To kolejny dowód na to, że fotografia analogowa nie jest już modą, tylko stałym elementem krajobrazu fotograficznego.

Co z tego wynika?
Plotki z połowy stycznia 2026 układają się w dość spójny obraz:
mniej rewolucji, więcej jakości. Mniej marketingowych fajerwerków, więcej realnych usprawnień pracy.
Jeśli te pogłoski się potwierdzą, najbliższe miesiące mogą być wyjątkowo ciekawe – szczególnie dla tych, którzy fotografują i filmują świadomie, a nie „pod tabelki”.
Jak zawsze: będziemy trzymać rękę na pulsie i oddzielać szum od faktów.







