Mamiya RB67 – cud, miód, ból pleców i pierwszy analog w 2026 roku

Początek 2026 roku nie mógł być u nas inny, niż analogowy, bo w końcu nigdzie indziej w Warszawie, a nawet całej Polsce nie dostaniecie tak szerokiej i zróżnicowanej oferty aparatów analogowych. W dzisiejszym wpisie postanowiłem sięgnąć po królową średniego-formatu, z którą z pewnością warto się zaznajomić, bo to właśnie Mamiya RB67 zapewnia dzisiaj najtańsze wejście w świat 6×7, a rezultaty… Cóż sprawdźcie sami, jeśli jeszcze nie znacie.

Do aparatu jakoś tak wyszło, że wrzuciłem film Harman Phoenix II 200/120, a za wywołanie oraz skan odpowiada Relax Foto Lab i ich skaner Noritsu, z którego zawsze dostaję Tiffy, które potem lądują w Lightroomie, gdzie bez żadnych ruchów suwaczków lub z lekkim poprawieniem kontrastów lądują później tutaj.
Krótki wstępniaczek
Mamiya RB67 to sprzęt, który w swoim czasie wyznaczał standard tego gdzie zmierzała zarówno fotografia modowa jak i portretowa i uważam, że nie będzie nadużyciem, jeśli powiem, że w zasadzie to nadal sprzęt, który spełnia standardy tejże branży. Choć na rynku od dawna obecna jest nowsza generacja w postaci aparatu Mamiya RZ67 to jednak z kilku powodów to właśnie RB jest uznawana za mniej niezawodną. Dlaczego?

Odpowiedź jest wybitnie prosta! Mamiya RB67 to sprzęt całkowicie analogowy, przez co rozumiem, iż nie potrzebuje żadnych baterii do działania i nie ma w sobie elektroniki, a proces fotografowania odbywa się za pomocą właściwości techniczno-optyczno-chemicznych, no i oczywiście mam nadzieję procesów myśleniowych fotografującego. Co za tym idzie łatwość ewentualnej konserwacji i napraw jest znacznie mniej kosztowna i znacznie dłużej możliwa. Bosko!
Budowa, czyli „Cholera jakie to ciężkie i nieporęczne”
Niestety Mamiya RB67 ma też swoją ciemną stronę i o dziwo nie są to obiektywy, a niestety jej znaczne gabaryty, które mocno ograniczają komfort pracy i chociaż jestem dosyć nietęgo zbudowany to miałem momenty kiedy pomyślałem sobie, że kurde trochę nie chce mi się tego ustrojstwa dźwigać i wolałbym coś bardziej kompaktowego, nawet za cenę jakości. Pewnie właśnie dlatego ten aparat powstał jako sprzęt dedykowany do pracy w studio.

Pomijając gabaryt to RB67 jest wybitnie wdzięcznym dobrem, bo daje uczucie pancerności, a jednocześnie wszystko tutaj się dobrze klika i nie masz poczucia, że zaraz coś zniszczysz. Niemniej przed pierwszym użyciem zalecam instrukcję obsługi, poradnik na YouTube, wsparcie kogoś obeznanego, bo dla kogoś kto nigdy wcześniej nie obcował z tym aparatem niewiele elementów będzie tutaj intuicyjnych, choć oczywiście po czasie wszystko stanie się logiczne i jak najbardziej zasadne.
To co pokochasz od razu!
Ja pokochałem, gdy po raz pierwszy wziąłem ten aparat do ręki, więc myślę, że Ty też!

Mianowicie ostrzenie w tym aparacie to czysta poezja, niezależnie czy korzystacie z kominka czy z dedykowanego wizjera, ale składa się na to także fakt, iż w tym aparacie korzystamy z miecha, a nie ogniskowania w obiektywie, zatem otwieramy sobie całe spektrum możliwości, które pod tym względem są tutaj wybitne i naprawdę można skupić się na detalu i podejść naprawdę blisko, nawet z szerokim szkłem.

Skoro przy szkłach jesteśmy…
To te są jednocześnie bardzo ciekawe, ale też oferują wyjątkowy charakter i plastykę. Mogłoby się wydawać, że skoro Mamiya RB67 to sprzęt o rodowodzie studyjnym to swój peak będą osiągać w zakresach od F8, a tutaj już od pełnej dziury, czyli w moim wypadku F3.8 mamy obrazek jakościowy, pełny detali, nad którym można się zachwycać i który można komplementować oraz kontemplować.

Na szczęście magia nie znika również po przymknięciu i przy F16 obrazek nadal zachwyca, ale to już nie tylko zasługa obiektywów, ale także ogromnego rozmiaru negatywu, w końcu czysta fizyka i choć Harman Phoenix II 200/120 nie jest jakimś wybitnym wyborem w tym względzie to muszę powiedzieć, że ma swój wyjątkowo specyficzny zafarb i zastanawiam się nad tym czy nie zeskanować go ponownie w innym labie. Czas pokaże, a i wasze opinie. Dajcie znać w komentarzach jak wygląda wasz Phoenix.
Galeria zdjęć przykładowych 1:1 wykonanych za pomocą aparatu Mamiya RB67 na filmie Harman Phoenix II 200/120
Podsumowanie
Mamiya RB67 to sprzęt, który oferuje rezultaty na najwyższym poziomie, ale jego użytkowanie nie jest w żadnym stopniu związane z poezją czy wyrafinowanym działaniem, a raczej techniczno-mechaniczną kwestią, której to dopiero rezultat może mieć w sobie coś z magii. Sprzęt raczej z pewnością przeznaczony do pracy spokojnej, kontemplacyjnej, bez szarpania i z nastawieniem na cierpliwość, a nie seryjne trzaskanie kolejnych klatek.


















