Wymień lub sprzedaj sprzęt fotograficzny
|
Złóż zapytanie o wniosek ratalny w Interfoto.eu

Nowe życie klasyka: Minolta 50mm F2.8 Macro RS + Sony A7R IV + LA-EA5 — zaskakująco dobry duet

Adaptowanie obiektywów to jedna z najprzyjemniejszych gałęzi fotograficzej zabawy — trochę archeologia, trochę inżynieria, trochę sztuka. Ale są momenty, kiedy ta zabawa nie jest już „partyzantką”, tylko w pełni świadomie zaprojektowanym mostem między dwoma światami. Tak jest właśnie tutaj: Minolta AF/Sony A × Sony E za pośrednictwem adaptera LA-EA5, stworzonego przez samego producenta z myślą o tym, by stare szkła dostały drugą młodość.

I trzeba przyznać — w tej kombinacji to działa „aż za dobrze”.

minolta-50mm-macro-rs-sony-a7r-iv-la-ea5-adaptacja

Jak to działa w praktyce?

Wszystko. Dosłownie wszystko.

Minolta 50mm F2.8 Macro RS po spięciu z Sony A7R IV przez adapter LA-EA5 zachowuje się jak pełnoprawny, natywny obiektyw E-mount:

  • Autofokus działa w pełnym zakresie, włącznie z wykrywaniem oka (Eye-AF), co przy szkłach z bagnetu A jeszcze niedawno brzmiało jak marzenie.
  • Sterowanie przysłoną z korpusu — zero kompromisów.
  • Pełny EXIF — aparat raportuje wszystko, jakby szkło było z 2025, a nie z epoki Minolty.
  • A co najlepsze: obiektyw nie pęka przy matrycy 60 MP. A7R IV jest bezlitośnie wymagająca i bez wahania obnaża słabości optyki. Tymczasem Minolta 50/2.8 Macro RS trzyma się zaskakująco dzielnie: ostro, kontrastowo, z charakterystyczną dla makro precyzją.

To już nie tylko „adaptacja”. To eleganckie, fabryczne połączenie dwóch epok.

minolta-50mm-macro-rs-sony-a7r-iv-la-ea5-adaptacja 2

Oczami fotografującego

Nie użyłem tego zestawu do fotografowania monet ani faktury liścia. Paradoksalnie — poszedł na pełnoprawną sesję portretową, na dodatek z atrybutem mojej znajomej, autorki wybitnych książek o surrealizmie. Klimat odrealnienia, literackie rekwizyty, miękkie światło — Minolta udźwignęła to wszystko bez wysiłku.

Eye-AF trzymał twarz i oko pewnie, jakby to był współczesny FE 55mm czy 50mm G Macro. Obrazek z kolei łączy tę charakterystyczną „suchą” ostrość makro z lekką, staroszkolną plastyką, której współczesne konstrukcje często nie próbują już odtwarzać.

Efekt? Portrety technicznie czyste, a jednocześnie subtelnie inne niż to, co daje nowoczesne szkło. Taki cyfrowy surrealizm przez analogowe DNA — chyba idealne połączenie do takiej sesji.

minolta-50mm-macro-rs-sony-a7r-iv-la-ea5-adaptacja 3

Dlaczego warto dawać nowe życie starym obiektywom?

Bo to nie jest tylko ekonomia, nostalgia czy kolekcjonerstwo. To przede wszystkim:

  • nowa estetyka w czasach, w których obraz bywa aż za czysty,
  • większa zabawa z fotografii,
  • możliwość używania sprzętu, który ma duszę i historię,
  • realna funkcjonalność, kiedy adapter nie ogranicza, tylko rozszerza możliwości.

Minolta 50mm F2.8 Macro RS w duecie z A7R IV pokazuje, że nie każdy obiektyw musi być porzucony przez rozwój technologii. Jeśli producent daje nam narzędzie takie jak LA-EA5, grzechem byłoby tego nie wykorzystać.

minolta-50mm-macro-rs-sony-a7r-iv-la-ea5-adaptacja 4

Podsumowanie

To jest jedna z tych adaptacji, gdzie nic nie trzeba „tłumaczyć”. Ani sobie, ani sprzętowi.

Minolta 50mm F2.8 Macro RS + Sony A7R IV + LA-EA5 =
pełna kompatybilność, pełna funkcjonalność, pełna radość z fotografowania.

I jeśli każde wskrzeszenie starego szkła wyglądałoby tak, to rynek vintage żyłby jak w złotych czasach Minolty.

minolta-50mm-macro-rs-sony-a7r-iv-la-ea5-adaptacja 5
Jarosław Brzeziński
Jarosław Brzeziński

Jarosław Brzeziński. Rocznik 1962. Malarz, fotograf, autor kilkuset artykułów dla polskich miesięczników fotograficznych oraz oryginalnego wydania książki „Canon EOS System”. Tłumacz i copywriter, kiedyś członek zespołu negocjującego wejście Polski do UE. Obecnie w ekipie InterFoto.eu. Wielbiciel wszelkich psów ze szczególną słabością do rudzielców. Kinoman od zawsze i na zawsze.
"Spoiwem robionych przez mnie na przestrzeni kilkudziesięciu lat zdjęć jest aspekt literacki a nie piktoralny: czasem w codzienności objawia się to, co wykracza poza nią, albo pod powierzchnią rzeczy czai się piękno tak jak je rozumiał de Lautréamont, który pisał o pięknie przypadkowego spotkania parasola i maszyny do szycia na stole sekcyjnym. Sztuka to jedyny wehikuł pozwalający nam na transcendencję w duchu Baudelairowskiego „Gdziekolwiek, gdziekolwiek, byle poza ten świat.”

Artykuły: 2384

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa plików cookie, aby poprawić Twoje doświadczenia przeglądania i zapewnić prawidłowe funkcjonowanie strony. Korzystając dalej z tej strony, potwierdzasz i akceptujesz używanie plików cookie.

Akceptuj wszystkie Akceptuj tylko wymagane