„LA-EA Prime”: przydatny adapter, który nigdy nie powstanie

Ostatnio sporo używałem adaptera Techart LM-EA7. Dla przypomnienia jest to adapter z własnym silnikiem korzystający z systemu detekcji fazowej aparatu, umożliwiający samoczynne ustawianie ostrości na bezlusterkowcach Sony z obiektywami w mocowaniu Leica M. Dotyczy to aparatów takich, jak a7 II , a7 III, a7R II , a7R III, a7R IV, a6300 , a6500, a6600 oraz A9. Jako że istnieją adaptery umożliwiające zamocowanie na bagnecie Leica M obiektywów pochodzących ze znakomitej większości systemów lustrzanek, poprzez połączenie Techart LM-EA7 i odpowiedniego adaptera mechanicznego możemy uzyskać autofokus z obiektywami systemów zarówno nadal produkowanych jak i dawno temu „uśmierconych”. Adapter bardzo skutecznie korzysta z detekcji fazowej kompatybilnych aparatów dając precyzyjne ustawienie ostrości. Pozytywne wyniki działania LM-EA7 skłoniły mnie do refleksji, że skoro producentowi niezależnemu udało się stworzyć prawidłowe protokoły komunikacji z korpusami bezlusterkowców Sony dla obiektywów pozbawionych własnego sinika ogniskowania, dlaczego Sony nie zadało sobie trudu stworzenia właściwego adaptera do obiektywów systemu Minolta/Sony A, pierwotnie napędzanych silnikiem umieszczonym w korpusach lustrzanek?

Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że nie jest to zadanie proste. Techart LM-EA7 po prostu porusza całym obiektywem, a tu trzeba odpowiednio przemieszczać człon ogniskujący wewnątrz obiektywu. Zaraz, zaraz ktoś powie, przecież Sony zrobiło adapter właśnie do tego celu wyposażony we własny silnik: LA-EA2/LE-EA4 (dla matryc formatu APS-C/pełnoklatkowych). Żeby wykazać, że to nie jest idealny adapter trzeba cofnąć się nieco w czasie. W roku 2010 firma Sony wprowadziła nowy bagnet „E” wraz z systemem bezlusterkowców NEX.. Piętą Achillesową systemu Sony E był skąpy wybór obiektywów więc Sony postanowiło ułatwić użytkownikom decyzję tworząc adaptery umożliwiające korzystanie z szerokiej gamy optyki Minolta / Sony A. Powstały dwa adaptery: LA-EA1 i LA-EA2. Stworzenie dwóch adapterów było uzasadnione istnieniem dwóch systemów napędu autofokusa w lustrzankach Sony: odziedziczonego po Minolcie napędu „śrubokrętowego” z silnikiem umieszczonym w korpusie aparatu, oraz nowoczesnego systemu cichych silników wbudowanych w obiektywy. Dla tego drugiego Sony oferowało adapter LA-EA1 pozbawiony silnika i korzystający z systemu detekcji kontrastu aparatu. Z kolei dla obiektywów ze „śrubokrętowym” przeniesieniem napędu autofokusa powstał adapter LA-EA2, który zawierał cały moduł samoczynnego ustawiania ostrości z detekcją kontrastu i 15 punktami AF wraz z półprzepuszczalnym lustrem i silnikiem przejęty z lustrzanki Sony a65.

LA-EA1 i LE-EA2 powstały w czasach, gdy w bagnet Sony E wyposażone były wyłącznie bezlusterkowce z matrycą formatu APS-C. Pojawienie się pełnoklatkowych aparatów Sony A7/A7R/A7S w październiku 2013 roku zmusiło firmę do stworzenia nowych wersji obydwu adapterów (LA-EA1 i LA-EA2 winietują na bezlusterkowcach serii Sony A7) I tak powstały wersje pełnoklatkowe adapterów, przy czym LA-EA3 jest następcą LA-EA1 a LA-EA4 jest następcą LE-EA2. Gwoli ścisłości trzeba dodać, że z LA-EA1/LA-EA3 autofokus działa tylko z obiektywami posiadającymi własny silnik napędu samoczynnego ustawiania ostrości natomiast z LA-EA2 /LA-E4 autofokus działa z każdym obiektywem z mocowaniem Minolta A / Sony A. Jedną z zalet modeli LA-EA1/3 jest korzystanie z systemu AF aparatu a tym samym im moduł aparatu jest lepszy i ma więcej punktów ustawiania ostrości, tym lepiej obiektyw mający własny silnik pracuje na adapterze. Z kolei LA-EA2/4 korzysta ze starego modułu AF przejętego z lustrzanki Sony A65 i działa właściwie zawsze tak samo niezależnie od tego, na jakiego bezlusterkowca Sony go założymy a i ilość dostępnych punktów AF jest stała – czyli 15, bo tyle zawiera moduł umieszczony w adapterze. Jeśli chcemy mieć na bezlusterkowcach Sony autofokus z obiektywami Minolta A / Sony A pozbawionymi własnego silnika nie mamy innej opcji niż korzystanie z LA_EA2/4. Niepokój niektórych użytkowników budzi wbudowane na stałe półprzepuszczalne lustro. Kiedyś takie lustra powodowały niewielkie, lecz widoczne pogorszenie jakości obrazu natomiast to umieszczone w adapterach Sony LA-EA2/4 jest bardzo wysokiej jakości i pod warunkiem zachowania go w czystości (bez zabrudzeń, pyłków itd.) utrata jakości jest minimalna. Niestety moje doświadczenia z LE-EA4 dowodzą że autofokus z tym adapterem jest bardzo wolny i mało dokładny i wibec tego praca z nim jest zwyczajnie koszmarnie frustrująca, szczególnie gdy mamy do czynienia z rewelacyjnymi obiektywami – a część optyki Minolta A taka jest – i wiemy jak świetny obrazek generują, gdy uda się trafić z ostrością, a taka sytuacja z LA-EA4 należy niestety do rzadkości.

Po tym dość długim przypomnieniu rysu historycznego, pora odpowiedzieć na pytanie dlaczego żaden z adapterów z serii LA-EA nie jest idealny. Otóż mój wymarzony adapter – nazwijmy go “LA-EA Prime” – musiałby łączyć cechy LA-EA3 I L:A-EA4 i dodać jeszcze coś od siebie. Powinien mieć własny silnik napędu autofokusa jak LE-EA4; z kolei nie powinien mieć lustra i własnego modułu autofokusa i powinien polegać na systemie detekcji fazowej aparatu jak LA-EA3. Wtedy korzystanie z szerokiej gamy znakomitej starej optyki Minolty z napędem śrubokrętowym miałoby sens. Ale właśnie dlatego powstanie takiego adaptera jest równie prawdopodobne, jak  założenie kolonii na Marsie do końca tego roku. Jednym słowem, prawdopodobieństwo jest zerowe. Pomijając już trudność technologiczną takiego przedsięwzięcia i niezbędne nakłady na rozwój i badania, to nie spodobałoby się księgowym firmy. W końcu Sony po to produkuje system E, aby ludzie do aparatów dokupili koszmarnie drogie obiektywy systemowe, a nie po to, aby korzystali z optyki już od dawna nie produkowanej, bo to byłby strzał we własne kolano. Żeby nikt nie pomyślał, że uwziąłem się wyłącznie na Sony, dla mnie jako użytkownika systemu Nikona równie cyniczne jest to, że nie powstał adapter pozwalający na autofokus ze starymi, pozbawionymi silników AF-Nikkorami  na bezlusterkowcach Nikon Z. W przypadku obydwu systemów jest to tym bardziej bolesne, że istnieje kilka modeli obiektywów “śrubokrętowych”, których odpowiedników z  silnikami nie skonstruowano.

Zatem, żegnaj LA-EA Prime zanim dostaliśmy możliwość się z Tobą przywitać. Istniałeś tylko w mojej głowie, a może jakaś Twoja wizja zaświtała jeszcze tysiącom innych ludzi myślących podobnie do mnie i patrzących ze smutkiem  na marnujące się dziedzictwo Minolty. Owszem, należy iść do przodu, ale wymazywanie przeszłości jest trochę jak kopanie dołka pod samym sobą. Dziedzictwo jest ważne, i Banksy nie mógłby istnieć gdyby przed nim nie było Turnera.

Selfie_jarek_brzezinski

JAROSŁAW BRZEZIŃSKI

Jarosław Brzeziński, ur. 1962 r., fotograf, malarz i tłumacz z tytułem magistra filologii angielskiej.
Blog pod adresem: https://towarzystwonieustraszonychsoczewek.blogspot.com/
W roku 2005 opublikował książkę “Canon EOS System”.
W latach 1998- 2009 odpowiedzialny w UKIE za tłumaczenia wszystkich dokumentów związanych z akcesją oraz członkostwem Polski w UE.
W latach 1996- 2011 redaktor i autor setek artykułów na temat sprzętu fotograficznego i fotografii dla czołowych miesięczników branżowych.
W latach 1987-1998 pracował jako nauczyciel angielskiego.
W latach 1994-1996 pracował jako freelancing copywriter dla Ogilvy & Mather.
Od 12 lat jest głównym ekspertem ds. tłumaczeń w Centrum Europejskim Natolin.
Od 25 lat pracuje jako zawodowy fotograf ślubny, reklamowy, reklamowy, eventowy, przemysłowy, korporacyjny oraz portrecista, zarówno w studio jak i w terenie.
Od 30 lat pracuje jako tłumacz polsko-angielski oraz angielsko-polski dla czołowych firm i organizacji.

Default image
Jarosław Brzeziński
Jarosław Brzeziński, ur. 1962 r., fotograf, malarz i tłumacz z tytułem magistra filologii angielskiej. Blog pod adresem: https://towarzystwonieustraszonychsoczewek.blogspot.com/ W roku 2005 opublikował książkę “Canon EOS System”. W latach 1998- 2009 odpowiedzialny w UKIE za tłumaczenia wszystkich dokumentów związanych z akcesją oraz członkostwem Polski w UE. W latach 1996- 2011 redaktor i autor setek artykułów na temat sprzętu fotograficznego i fotografii dla czołowych miesięczników branżowych. W latach 1987-1998 pracował jako nauczyciel angielskiego. W latach 1994-1996 pracował jako freelancing copywriter dla Ogilvy & Mather. Od 12 lat jest głównym ekspertem ds. tłumaczeń w Centrum Europejskim Natolin. Od 25 lat pracuje jako zawodowy fotograf ślubny, reklamowy, reklamowy, eventowy, przemysłowy, korporacyjny oraz portrecista, zarówno w studio jak i w terenie. Od 30 lat pracuje jako tłumacz polsko-angielski oraz angielsko-polski dla czołowych firm i organizacji.
Wpisów: 1504

Zostaw komentarz